środa, 29 lipca 2020
Desperackie działania desperatek czyli Zoufalé ženy dělají zoufalé věci
Jako wrażliwy młodzieniec po obejrzeniu kolejnego występu z Marianem i Helą mocno przejmowałem się jej losem, swoistym doświadczeniem tremendum wybrzmiewającym w pytaniu „Marian, czy ty mnie kochasz, czy ty mnie nie kochasz?”. Każdy porządny człowiek powinien tak przeżywać twórczość Konia Polskiego, zwłaszcza w kontekście upadku Janowa Podlaskiego. Dokładnie takie same myśli towarzyszyły mi w trakcie oglądania Desperatek. Może się wydawać, że Olga jest sportretowana groteskowo jako kobieta, która, owszem, robi różne rzeczy, nawet magisterium z psychologii - jako matka i żona!, ale w życiu liczy się dla niej jedno: mieć u boku kochającego mężczyznę. Jak niedawno zobaczyliśmy na przykładzie Jacusia Kurskiego, kochający mężczyzna po czasie jest nadal kochający, ale kogo innego, więc Olga nagle znajduje się w sytuacji niekomfortowej, bo trudno jest znaleźć nowego kochającego, będąc w wieku bliskim czterdziestki i mając na wychowaniu nastoletniego syna. Zwłaszcza wtedy, gdy rzeczywistość uwzięła się na ciebie i nieustannie robi z ciebie kretynkę. Gdybym był Olgą, to wyszedłbym z siebie, to znaczy z filmu, urządził awanturę scenarzystom i dałbym im klapsa na goły tyłek, nawet jeśli nie należy dzieci karać cieleśnie. Będąc sobą też miewam takie myśli.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz