Nie wiem po co ten tytuł

              

poniedziałek, 3 maja 2021

Świadek (Robert Rient)

Trudno na podstawie samego tytułu odgadnąć, że chodzi o świadka Jehowy, którym autor był przez dwadzieścia parę lat (choć formalnie do sprawy podchodząc, świadkiem Jehowy zostaje się w momencie chrztu, zazwyczaj w wieku lat nastu, więc prawdziwym świadkiem był autor lat paręnaście). Drugie rozumienie tytułu to świadek jako uczestnik zdarzeń, z których poznajemy relację - też słuszne. Kiedyś zauważyłem, że amerykańscy protestanci trzymają sztamę, więc jeśli baptysta pójdzie na mszę (czy raczej nabożeństwo?) do ewangelików lub zielonoświątkowców, to wielkiego zdziwienia nie będzie, ale tylko jakieś pomniejsze, bo obrządki się jednak różnią, nie wszędzie mówi się językami, jak u zielonoświątkowców. Mam natomiast mocne przekonanie, że baptysta nigdy by nie poszedł na mszę katolicką, ani na spotkanie świadków Jehowy. Katolicy według wielu protestantów to nawet nie chrześcijanie, a świadkowie Jehowy to zupełnie inna para kaloszy. Mają jakieś nabożeństwa z czytaniem Biblii i swojej „literatury”, nawet chyba śpiewają, ale ich doktryna jest po prostu dla większości zbyt ciężkostrawna. Żadnych świąt, nawet Bożego Narodzenia, poza uczczeniem śmierci Jezusa, żadnych świeckich imprez, urodzin, imienin, z małym wyjątkiem na wesela. Alkohol tylko w małych dawkach, papierosy to grzech poważny, a seks - jak wszędzie u chrześcijan, tylko małżeński. Obowiązuje pogląd, że państwo jako takie, to dzieło Szatana, więc nie ma mowy o działalności politycznej, ani patriotyzmie w jakiejkolwiek formie. Będąc dzieckiem w podstawówce autor nigdy nie jadł cukierków rozdawanych na urodziny, a kiedy zadaniem było namalowanie flagi państwowej, narysował kwiatek, żeby nie oddawać czci „bałwanom”. Kiedy przeczytałem, że szkoła dla jehowickich kadr nazywa się Gilead, to od razu nasunęło mi się skojarzenie z Opowieścią podręcznej. Przyznam, że jest ono nieco krzywdzące, bo świadkowie Jehowy brzydzą się przemocą, ale gdyby właśnie tę przemoc dołożyć do ich doktryny, to mielibyśmy Gilead z Podręcznej. Przy tych swoich wszystkich doktrynalnych osobliwościach świadkowie patrzą z góry na pobożnych żydów z ich 613 micwami ze Starego Testamentu. I na tak zwanych światusów takoż. Ponieważ sam autor swego czasu w wywiadach do tego się przyznawał, bez obciachu wyjawię, że najtrudniejszą sprawą dla niego była własna homoseksualność. Jego odejście od wiary nie wiązało się z argumentacją typu filozoficznego (z pytaniem naczelnym: dlaczego to jest prawda?), bardziej z nieznośnym napięciem między tym, czego oczekuje Bóg (a raczej ludzie, którzy mówią za niego), a tym, jakim go ów Bóg uczynił. Piekła, jakie przeszedł Rient, nawet jeśli w jego opisach jest egzaltacja, nie umiem porównać z niczym, czego sam doświadczyłem. Podobno religia niesie ludziom ukojenie... Ateizm ukojenia nie dostarcza, ale przynajmniej wyzwala od religijnych traum. Nie wiem, czy autor uważa się za ateistę, w każdym razie od forów ateistycznych go odrzuciło, bo żarliwość byłych wierzących bywa równie wkurzająca co gorliwość wierzących. A co zabawne, byli świadkowie Jehowy powielają dawne struktury organizacyjne na swoich platformach, na których są zamknięte kręgi dostępne dla bardziej zasłużonych w niewierze. Z drugiej strony autor ma odwagę publicznie krytykować religię, ale i psychologię w wydaniu praktycznym (chyba znalazłby wspólny język ze Stawiszyńskim), zob. [TEDx], [Raczek].

[13]
Dawno temu w Babilonie król Nabuchodonozor zbudował ogromny złoty posąg. I powiedział, że kto się przed nim nie pokłoni, „zostanie natychmiast wrzucony do rozpalonego pieca” (Dn 3:6). Szadrak, Meszak i Abed-Nego, żydowscy słudzy Jehowy, nie kłaniali się i jeszcze mówili do króla, że jak Bóg zechce, to ich wybawi. A nawet jeśli tego nie zrobi, oni i tak wolą umrzeć. Nabuchodonozor był wściekły, kazał rozpalić piec siedem razy mocniej i wrzucić tam Szadraka, Meszaka i Abed-Nego. Wtedy pojawił się między nimi anioł i ogień się ich nie imał.
Który katolik zna tych starotestamentowych bohaterów? A dla świadków Jehowy to odniesienie oczywiste, jedno z uzasadnień tezy, że polityka to narzędzie Szatana.

[17]
Adolf Hitler powiedział podobno w Berlinie: „Tę hołotę [świadków Jehowy] w Niemczech wytępię”.
Powód miał oczywisty, bo ŚJ nie mają szacunku dla władzy, choć oczywiście w stopniu minimalnym respektują prawa państwowe. Swego czasu trafiali w Polsce do więzienia za odmowę służby wojskowej. Ojciec mój ma zwyczaj chwalić ŚJ za potępienie Hitlera, ale przecież oni doktrynalnie potępiają jakiekolwiek formy rządów (jako narzędzie Szatana), a poza tym potępienie przez ŚJ postaci, która otwarcie przeciw nim się zwracała, było najzupełniej naturalne.

[37]
Świadkowie nie chrzczą niemowląt, ponieważ Jezus powiedział, by przyszłego wyznawcę najpierw nauczać (Mt 28:19,20).

[39]
Istnieje nieformalna lista książek zakazanych, do których należy ta, którą właśnie czytasz, wszelkie publikacje wypowiadające się negatywnie na temat świadków Jehowy oraz te napisane przez byłych wyznawców.

[52]
Zakaz przyjmowania krwi świadkowie Jehowy opierają na dwóch fragmentach z Biblii: „Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone” (Dz 15:29) i „Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia” (Rdz 9:4). Nigdzie w Biblii nie pojawia się informacja o przetaczaniu krwi jako takiej.
Pominąwszy nieszczęsną indoktrynację religijną, to jest najbardziej kontrowersyjny punkt doktryny ŚJ. Jeśli dorosły chce umrzeć, bo odmawia transfuzji, to jeszcze można znieść. Jeśli ten dorosły skazuje na śmierć swoje dziecko - jest problem (a były takie przypadki). Z książki niestety nie dowiemy się, czy w Polsce respektuje się ten absurd. Zajrzałem do sieci, ale na szybko nie da się tego ustalić. Poza tym, wyżej przytoczone biblijne wersy zdają się wyjątkowo słabym uzasadnieniem dla zakazu transfuzji.

[54]
W „Strażnicy” z sierpnia 1968 roku można było przeczytać: „Zbliża się ostateczny kres starego systemu rzeczy. W ciągu co najwyżej kilku lat spełni się końcowa część proroctw biblijnych co do »dni ostatnich«”.
(...)
Rok 1975 minął, podobnie jak 1914, 1918, 1920 i 1925, kiedy to miał nadejść koniec świata.
Jak słyszałem, ŚJ przestali już wyznaczać daty końca świata. Teraz podobno twierdzą, że Armagedon trwa w najlepsze od 1919 roku. Chyba przeczytali to u Miłosza.

[90]
Każdy dostaje tajną książkę w błękitnej okładce, zatytułowaną Jaśniejcie jako źródło światła na świecie.
ŚJ umieją w tytuły. Z tej pozycji wynika, że prowadzi się dość dokładną dokumentację wizyt ŚJ w domach w czasie działalności misjonarskiej.

[95]
[Kobiety mogą] jak mężczyźni zgłaszać się i odpowiadać na zadane pytania, mogą głosić, ale przede wszystkim powinny się uczyć „w cichości z całym poddaniem się ” (1 Tm 2:11). Kobietom nie wolno publicznie przemawiać, modlić się, prowadzić wykładów, krytykować wypowiedzi braci starszych. „Kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane” (1 Kor 14:34).

[96]
Jest w końcu Biblijna Szkoła Strażnicy – Gilead, w której nauka trwa pięć miesięcy. Zajęcia odbywają się w Ameryce, w Centrum Szkoleniowym Towarzystwa Strażnica w Patterson.

[166]
W 2007 roku Lisa Myers i Richard Greenberg z NBS News w Waszyngtonie poinformowali o dziewięciu pozwach przeciwko polityce organizacji świadków Jehowy, którzy nie zawiadomili władz o znanych im przypadkach pedofilii. Tak było w przypadku J. Hendersona, który został zdjęty z funkcji starszego zboru za czyny pedofilskie. Zwierzchnicy organizacji nigdy jednak nie zgłosili tej sprawy policji, w związku z czym Henderson molestował dzieci przez ponad dwie dekady.
Czyli podobnie jak w KK, dla ochrony wizerunku dopuszczamy się niebywałych świństw. W organizacji ŚJ nie ma celibatu, który napędza pedofilię, a i to nie pomogło.

[201, reakcja na wieść, że syn jest gejem]
W nocy przychodzi esemes: „Czy trzeba wejść do szamba, żeby stwierdzić, że to jest gówno? Zostaw to gówno albo stracisz nas. Rodzice”. A później jeszcze jeden: „Lepiej, żebyś był mordercą”.

[212]
22 stycznia 2004 roku, po ponad dwudziestu latach służby dla Jehowy, za niesubordynację [ojciec] traci stanowisko starszego zboru. Ląduje na samym dole hierarchii, niżej niż kilkunastoletni chłopcy biegający w trakcie zebrania z mikrofonem między odpowiadającymi na pytania.
Za co? Za to, że pojechał na ślub swojego syna, który odrzucił wiarę ŚJ.

[215, pisane o sobie w trzeciej osobie]
Jeszcze tego nie wie, ale właśnie znalazł nową religię. Psychologię. Wymienia słownik w swojej głowie. 
 Religia mówi: Gdy wszystko wyznasz, Bóg ci wybaczy. Grzeszysz. Potrzebujesz zbawienia. Jesteś na drodze do doskonałości.
 Psychologia mówi: Gdy wszystko wyznasz, będziesz uzdrowiony. Cierpisz. Potrzebujesz pomocy. Doskonal się cały czas.

Biblia dla ubogich duchem

Sdz 19:1–30
Józka żona, Baśka, zwiała do Wiednia, do ojca, całkiem niedługo po ślubie. Józek odczekał parę miechów i w końcu pojechał do Wiednia. Stefan, Baśki ojciec, ucieszył się, bo z Józkiem zawsze dobrze się piło. Po trzech dniach Józek chce wracać do Wrocławia, ale Stefan mu mówi, no weź, nie jedź, tylko ze mną wypij. No i Józek został. I tak samo następnego dnia. Ale piątego dnia Józek mówi dość i pojechał z Baśką do domu do Wrocławia. Po drodze zatrzymali się w Ostrawie, bo Józek nie lubił po ciemku prowadzić. A w Ostrawie pusto, nie ma gdzie przekimać, ale zobaczył ich stary Karol i mówi, nie stój tu człowieku, chodź do mnie na noc, obalimy flachę. Godzinę później rozniosła się o tym wieść i mieszkańcy miasta poszli pod blok Karola i zaczęli wołać, daj nam tego Józka, bo chcemy go wyciupciać. A Karol im na to, czy wam odjechało? Jak już musicie, to weźcie sobie Baśkę, albo jeszcze lepiej, moją córkę Asię, która jest dziewicą. Józek się spietrał i wystawił Baśkę za drzwi, a wtedy mężczyźni z Ostrawy zrobili jej przez noc gangbang i bukkake. Po wszystkim Baśka doczołgała się pod drzwi lokalu Karola i legła na wycieraczce. Rano Józek wstał, zobaczył ją i mówi, wstawaj Barbara, bo musimy jechać. Baśka jakaś nieruchawa była, to ją wrzucił na tylne siedzenie seicento i pojechał. Gdy już dojechał do Wrocławia, pokroił ją na szesnaście kawałków i rozesłał do wszystkich województw, żeby wszyscy się dowiedzieli, jaka jest gościnność w Ostrawie.

Mk 4:10-13
„Wy, koledzy, już wiecie, co i jak, no ale innym będę tak to mówił, że nic nie skumają i się nie połapią, o co chodzi, za to głębia przekazu będzie. Więc nie dziwcie się, że będę niby głupio gadał, ale my tu mamy swoją tajemniczkę, i po co ktoś miałby coś z tego zrozumieć?”

Mk 14:51-52
Ostro zabalowali na tej Ostatniej Wieczerzy, bo gdy żandarmi eskortowali Jezusa, to szedł za nimi jakiś niedopieszczony gostek owinięty tylko w prześcieradło. Chcieli go złapać, ale on uciekł goły, bo w prześcieradle by go schwytali.

1 P 3:15
A jak was będą wypytywać, czemu wierzycie w Jezusa, to nie wolno wam tego mieć w odbycie, ani udawać, że nie słyszycie. Możecie rozkminiać te cytaty, co je wyżej widać. Możecie też wyjaśnić, jak to niby niegramotny Piotr napisał te listy w czystej grece, czyli w nie swoim języku. Tylko proszę nie mówcie, że wierzycie, więc to prawda, bo tak może równie dobrze powiedzieć muzułmanin, buddysta, animista, mbomboista, dźinista, hinduista, zoroastrianin, sikh, scjentolog oraz żyd reformowany.

czwartek, 29 kwietnia 2021

Stany uprzywilejowane (Marcin Polak)

Weźmy na tapet następujące fakty metafizyczne: (1) kot zawsze spada na cztery łapy oraz (2) kromka zawsze spada masłem na dół. Na ich podstawie można skonstruować obiekt lewitujący złożony z kota, któremu do łap przymocowano kromki chleba z masłem po stronie kocich stóp. Koncept wziąłem z opowiadania Pałac. Opowiadania? W momentach takich jak ten budzi się we mnie buddysta zen wcielony w Czarną Mambę urządzającą krwawą jatkę wszystkim, którzy chcą zaliczyć cokolwiek do czegokolwiek. Ale cóż, jak zauważono, nawet w Krainie Grzybów język organizuje rzeczywistość jednak. Te opowiadania to porządne strumienie świadomości nieskalane pointami, w których można wykąpać swój nagi umysł, w każdym razie mnie się udało. Nie każdemu i nie każdej to zapewne się powiedzie, bo autor nadaje na falach częstotliwości filozoficznej, z amplitudą absurdu, do czego mój aparat odbiorczy okazał się dziwnie dobrze dostrojony. To oczywiście złowieszczo świadczy o innych moich kompetencjach życiowych. Cóż, jakoś się z tym do śmierci przemęczę.

[49, Instrukcja napisania powieści bernhardowskiej]
W szkole od małego każą nam powtarzać „Litwo, ojczyzno moja”. Uczymy się na pamięć tych wywrotowych słów, które właściwie likwidują nam tożsamość i niweczą nasze wnętrza, tak trzeba powiedzieć. W środku każdy Polak nosi tę sprzeczność, która wprowadza w jego życie nieusuwalny niepokój. Wszyscy jesteśmy Polakami, będąc jednocześnie, co jest niemożliwe, Litwinami.

[62, jw.]
(...) mózg Pascala uruchomił się ponownie, pomiędzy pierwszą a drugą częścią Myśli, ale był to już mózg z wgranym Chrystusem Królem i kościołem jako Jego narzędziem. Chrześcijaństwo nie pozwoliło Pascalowi dojrzeć, geniusz, zamiast zostać geniuszem tragicznym, wybrał pozycję chrześcijańskiego zeloty, ze strachu przed otchłanią.

[94, jw.]
Z polskich profesorów filozofii najgorsi są więc profesorowie zajmujący się tak zwaną filozofią chrześcijańską, czyli profesorowie katoliccy, a najgorsi z najgorszych są katoliccy profesorowie zatrudnieni na uniwersytetach wyznaniowych. Tak się po prostu nieszczęśliwie złożyło. Zamiast filozofią profesorowie ci zajmują się wyłącznie katolicką propagandą. Otrzymują oni regularną pensję za zmyślanie pseudofilozoficznych uzasadnień dla katolickich dogmatów. Ukrywają przy tym elementarny fakt, że nic o niczym nie wiadomo.

[116, jw.]
Arystokracja katolicko-polska, źle zaczytana w aforystyce Nietzschego, ze złej strony w niej zaczytana, pod niewłaściwym kątem, by tak powiedzieć, poparła, przynajmniej w duchu i przynajmniej w części, idee prowadzące do nazistowskich obozów śmierci, o czym się głośno nie mówi, ale potomkowie tej arystokracji dobrze o tym wiedzą. Czytano paragraf dwieście trzydziesty dziewiąty Poza dobrem i złem, uczono się go na pamięć, jednocześnie pomijano paragraf dwieście pięćdziesiąty itd.

[122, jw.]
Ginko nie dał się dwa razy prosić. Bez wahania pocałował Karłowicza, namiętnie, prawdziwie, długo (...)

[152, Przeciąganie struny]
Święty Augustyn był z powodu swojej młodzieńczej kradzieży niepocieszony, używał jej później, już jako dorosły człowiek, do samobiczowania, ale też dla ładnego metaforycznego zestawienia tego samobiczowania z samobiczowaniem z powodu dziewięcioletniej przynależności do sekty manichejczyków. Kobietę, którą zostawił samą z dzieckiem, załatwia natomiast z pełnym profesjonalizmem; wielkodusznie, choć nie bez słusznego gniewu, wybacza jej uwiedzenie, którego dopuściła się na nim w jego młodym wieku męskim.

[167, Grześ]
(...) przed zejściem poszedłem jeszcze tylko spokojnie na szczyt, gdzie pod krzyżem z napisem „Grześ” (1665 m. n.p.m.) stała jakaś rodzina.
Taternikiem nie jestem, ale z tym Grzesiem coś jest nie halo. Dzieci, jeśli chcecie fachowo o Tatrach, to do Nyki lepiej sięgnijcie.

[171, jw.]
– Tak, ona też we mnie skończyła karierę. Nie ma na czym postawić stopy, wszystko się wali, czuję w sobie pustkę po karierze Maryli Rodowicz – powiedziała Grażka w Dolinie Chochołowskiej. 

[196, Mianserynowy sen]
(...) gdybym na własne oczy nie zobaczył scen, jakie wydarzyły się wtedy na kampusie Uniwersytetu Jagiellońskiego w dzielnicy Ruczaj-Zaborze, nieopodal Kobierzyna, gdzie mieści się Szpital Kliniczny im. Józefa Babińskiego, z którego Piotr Sylwester najwyraźniej dopiero co wyszedł na tygodniową przepustkę i od razu skierował swe zamaszyste kroki na konferencję filozoficzną o sztuce (...)

[205, jw.]
(...) po czym nastąpiła w moim życiu transformacja interpersonalnej sieci relacji.
Rozwód, mówiąc po ludzku.

[227, Pałac]
zbiorowy ampleksus żab 
To fascynacja Xawerego, jednego z bohaterów opowiadania. 

[313, Łuny wędrujące]
Za Eliadę oddałbym godzinę wakacji. 
Eliadę Adama Wiedemanna

[316, Świętowanie]
W Polsce życie jest przeważnie brutalne, rodacy ćpają cukier, alkohol i Jezusa, więc trudno się dziwić, że agresja gdzieniegdzie wzbiera.

Tylko na Amazon!

Sensacja i przygoda!

Narkotyki! Nie suszyć w czystości!
Alfonsy męskie!
Torba na narkotyki!

Sen nocy letniej (Opera Krakowska online)

Żaden ze mnie znawca baletu, ale po Jeziorze łabędzim według Bourne'a byłem przekonany, że nie ma w balecie niczego poza muzyką i ruchem. Oraz scenografią, światłem, kostiumami i czym tam jeszcze. W każdym razie śpiewów ani wstawek teatralnych się nie spodziewałem. A tu były. Z moją opinią, że przekładanie Szekspira na balet to trud daremny, jestem dwieście lat spóźniony. Mniejsza o fabułę, prawdopodobnie kto to ogląda, zna tekst sztuki, więc nie musi odczytywać fabuły z pląsów, za to jest czego słuchać i na co patrzeć. To właśnie z tego baletu pochodzi słynny marsz weselny Mendelssohna, a Oberon w podrygach z Pukiem, obaj eksponujący piękne torsy, to czysta radość dla oka. W antroposferze krąży bon mot, że sztuka jest sublimacją popędu płciowego. Sztuka baletowa jest nią par excellence.

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Tysiąc nocy i jedna. Szeherezada 1979 (Teatr Słowackiego online)

Sztuka oparta na faktach? Teatr dokumentalny? Tak jakby, choć oczywiście wszystko jest podlane sosem specyficznej teatralnej poezji. W rzeczywistości zdetronizowany szach Iranu nie polatywał wokół Oriany Fallaci, gdy ta przyleciała do Teheranu, aby przeprowadzić wywiad z Chomeinim. Wątpliwe jest też to, że wokół Fallaci zebrało się towarzystwo, w którym każdy miał swoją opowieść o terrorze ancien régime zderzającym się z pełną swobód porewolucyjną rzeczywistością. Nigdy dotąd irańskie kobiety tak swobodnie nie musiały nosić hidżabów, burek, czadorów, czy nikabów. Studenci swobodnie korzystają z ocenzurowanych bibliotek. Policja obyczajowa w imię wolności dokonuje egzekucji na gejach. Komuniści, którzy poparli islamistów, teraz cieszą się swobodą w więzieniach i grobach. Chcąc nie chcąc, Fallaci przyłożyła się powstania republiki islamskiej, bo jej parę lat wcześniejszy wywiad z Rezą Pahlawim dolał oliwy do ognia. Reżim traktuje ją jak sprzymierzeńca, którym oczywiście nie jest. Wątpliwe, że wywiad z Chomeinim będzie miał skutek podobny do wywiadu z szachem. Spektakl można zaliczyć do GTT, gay themed theatre, bo jeden z wątków to wesołe inaczej losy pary gejów. Słowacki ma odwagę robić przedstawienia, w których wiadomo, o co chodzi, nie zaniżając przy tym poziomu. Bo niektóre inne teatry tak ponad poziomy uleciały, że orbitują gdzieś wokół Marsa lub nawet Jowisza.

Dźwięk metalu czyli Sound of Metal

Na wszelki wypadek obejrzałem zwiastun, żeby nie spojlerować. Duet Rubena i Lou jest w trasie koncertowej po Stanach, które przemierzają wypasionym kamperem. Oprócz sceny dzielą również łoże, co nie dziwi wcale (choć to, że prywatnie słuchają jakiegoś smooth jazzu - już trochę tak). Film zaczyna się piosenką z koncertu, ostre metalowe brzmienie z tekstem zainspirowanym zakazanymi substancjami. Stąd niewątpliwie wziął się tytuł, który w kontekście filmu nabiera on drugiego, nieprzyjemnego znaczenia, ale w szczegóły nie wejdę. Kiedy z nagła Ruben traci słuch w ciągu paru zaledwie dni, zaczyna się dramat. Dawne życie poszło w dal, koniec z muzyką, Ruben trafia do ośrodka dla niesłyszących, w którym uczy się życia na nowo. Jak rozumiem, była to jedyna dostępna opcja, bo opłacana z dobroczynności, z religijnym tłem, choć bez fanatyzmu, za to z dziwnym posmakiem sekty, w której zakazane są kontakty z bliskimi, a komórki konfiskowane. Lou musi opuścić Rubena na dłuższy czas. Mamy więc heglowską triadę, z której zarysowałem tezę i antytezę, a na czym polega synteza - o tym już opowie redaktor Janicka. W każdym razie nie należy nastawiać się na happy end. Miałbym problem z głębszym odczytaniem filmu, jego wartość polega raczej na tym, że świetnie przedstawia niedolę Rubena, zwłaszcza jego słuchowe wrażenia z czasu, kiedy jeszcze cokolwiek słyszał. Jako imitacja opowieści autentycznej film ociera się o geniusz. Spod poszewki nigdzie nie wyzierają artystyczne chwyty, widz może się emocjonalnie wyczochrać, bo nie musi rozkminiać konceptu. Na koniec niemiła wiadomość dla Shii LeBeoufa, bowiem w moim rankingu wolookich aktorów wyprzedził go Riz Ahmed. Shio, wybacz.

The Infamous Middle Finger The Infamous Middle Finger