Nie wiem po co ten tytuł

              

środa, 6 czerwca 2018

Pojedynek na słowa (Connie Willis)

Póki żyję, będę wielbił Connie za Przewodnika stada. Willis ma przypiętą łatkę autorki sajens-fikszyn, ale w takim razie powinien ją mieć również Salman Rushdie za Dzieci północy. Tam i w Pojedynku mamy przecież telepatię, ale uczciwie przyznam, że Rushdie, w odróżnieniu od Willis, nie próbował tworzyć racjonalnych uzasadnień dla telepatii. Główną bohaterką Pojedynku jest Briddey, Amerykanka pochodzenia irlandzkiego, która wraz z ukochanym Trentem poddała się zabiegowi EED, który umożliwia związanym uczuciowo osobom odbierać emocje partnera. Jest to rzecz jasna element fantastyczny, ale rzekłbym, nie aż taki nie do pomyślenia. Okazuje się, że po zabiegu Briddey stała się telepatką, ale to nie z Trentem nawiązała pierwszy kontakt. Jak w Przewodniku stada pierwotny materiał na narzeczonego okaże się wybrakowany, czego się zresztą spodziewałem. Telepatia w ujęciu Willis nie jest darem lub supermocą, bardziej przekleństwem, które polega na tym, że myśli innych osób wdzierają się do głowy na kształt wodospadu Niagara, choć u innych bywa to ogień lub robactwo. Jednym ze sposobów na radzenie sobie z tą sytuacją jest zajmowanie umysłu jakimiś nudziarstwami, do których zaliczają się powieści wiktoriańskie (w tym znany mi z Drooda Wilkie Collins!) oraz Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego Gibbona. Bohaterowie parę razy sięgają po Zmierzch, ale to długie, więc nie doczytują i ciągle nie mogą się dowiedzieć, jak to się kończy. Ja też nie przeczytałem i mam podejrzenie, że Cesarstwo przeniosło się na Samoa, choć mogę się mylić. Tę powieść można by nawet fajnie zekranizować, bo część wydarzeń ma miejsce w wyobrażonych przez telepatów miejscach, które są ich schronem przed natłokiem cudzych myśli.

[1902]
Swoją drogą Titanikiem też ponoć płynął jakiś wróżbita, chociaż najwyraźniej marny, w przeciwnym razie by go tam nie było.

[7362, Briddey broni się przed cudzymi myślami]
W porządku, w takim razie myśl o słoniach, powiedziała sobie i przez następne pięć minut wyliczała wszystkie słonie, jakie znała – afrykańskie, azjatyckie, cyrkowe, Babar, Jumbo i Dumbo… Nie, to był film Disneya, co za bardzo przybliżało ją do księżniczek. Myśl o ich kłach, trąbach i o tym, że się boją myszy. I węży, które święty Patryk wyrzucił...
Podobno węży nie ma również w Nowej Zelandii i na Madagaskarze.

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Gotowi na wszystko. Exterminator

To genialnie prosty pomysł, żeby opowiedzieć o kapeli grającej hardkorowy metal pod naszym biało-buraczanym sztandarem. Z zastrzeżeniem, że akcja rozgrywa się w Kochanowie, światowej stolicy ziemniaka, skąd wywodzi się dobrze się zapowiadający zespół Exterminator, który poległ, bo było zbyt mało profesjonalizmu na tę ilość wody sodowej uderzającej chłopcom do główek. To było dziesięć lat temu, a teraz pani burmistrz ma unijną kasę na kulturę, więc namawia zespół do reaktywacji, choć jeden z członków zespołu zapadł się pod ziemię do grobu. Chłopcy z kapeli są już nader dojrzali, pracują w bankach, laboratoriach lub sklepach, albo też dają zatrudnienie innym jako pacjenci psychiatryka. Trzeba więc pogodzić łojenie na gitarze ze zmienianiem pieluch lub dogadywaniem się z panną, która po latach w związku liczy na coś więcej, a nie tylko o lepsze mieszkanie chodzi. Z tym łojeniem jest pewien problem, bo madame burmistrz wmanewrowała chłopaków w granie cudzego repertuaru. I tak hardkorowcy, dla których TSA to soft siurki, będą niedługo grali Kombi i Piaska. Działa na mnie ten typ humoru, kiedy wyobrażam sobie Nergala zmywającego podłogę lub Ozzy'ego Osbourne'a, który łuska bób. Rockandrollowe życie Marcysia, frontmana Exterminatora, wygląda tak, że budzi się rano z czyjąś ręką na torsie i mówi do siebie: „Boże, byle nie Wisienka!”. Wisienki to zespół ludowy babuń po pięćdziesiątce, z którymi poprzedniego wieczora ostro zabalowali. Uspokajamy, to nie była Wisienka.

sobota, 2 czerwca 2018

Parks and Recreation (odcinki S04E04, S05E19, S06E14, S06E15)

W odcinku czwartym sezonu czwartego Leslie organizuje harcerski wypad z udziałem Ann Perkins i April Ludgate, Każdy miał przygotować jakąś niespodziankę.


W odcinku dziewiętnastym sezonu piątego Ann Perkins rezygnuje z walki o specjalny prezent dla Leslie. W zamian robi dla niej lalkę. Ben sugeruje, że mogą razem podarować Leslie gofrownicę.


W odcinku czternastym sezonu szóstego Ron chce wziąć psa ze schroniska dla córek swojej kobiety, a Ben przez cały dzień próbuje zrobić Leslie niespodziankę z okazji rocznicy, podczas gdy ona jest ciągle zajęta sprawami wagi najwyższej. Dlatego wszystkie niespodzianki dla Leslie są przekazywane Gerry'emu zwanemu też Larrym. Leslie za to dała w prezencie Benowi żelazny tron.


W odcinku piętnastym sezonu szóstego April ma pomysł na atrakcję zbliżającego się koncertu jedności dla połączonych miast Pawnee i Eagleton.


Ości (Ignacy Karpowicz)

Andrzej, Krzysztof, Ninel, Maja, Szymon, Norbert, Kuan, Maria, Franek - to główne postaci powieści. Zróżnicowane seksualnie, rodzinnie, małżeńsko. W książce śledzimy opis przejścia od konfiguracji seksualno-towarzyskiej A do konfiguracji B, w której jedno z bohaterów opuści padół. To mogłaby być dość nudna książka, ale z językową fantazją Karpowicza - jest świetna. Najbardziej w moim guście jest postać Mai, niewysychające źródło paradoksalnych komentarzy. A tytułowe ości to te wszystkie miłości, znajomości, marskości i złości, na które jesteśmy skazani i które kochamy.

[63]
Maja: wiek 36 lat; waga 52 kg; wzrost 160 cm; oczy piwne; orientacja seksualna: hetero ze skłonnościami do dramatu i eksperymentu; orientacja światopoglądowa: depresja; narodowość: w zaniku; stosunek do ofiar Holocaustu: empatyczny.

[1455, o znajomym Szymona ze studiów]
Przed pauzą zimową dochodzi do niecodziennego zdarzenia. Profesor wydaje z siebie serię dźwięków. Ogromny uczeń, kudłaty i milkliwy, skrzyżowanie Chewbaccki ze Świętą Kumernis, przezwany przez kolegów King Kongiem bez pogłębionej chyba ścieżki skojarzeniowej, odtwarza profesorski układ dźwięków. Studenci się śmieją. Profesor patrzy uważnie na King Konga.
– Nazwij – rozkazuje głośno, wyraźnie, jakby z krzaka gorejącego przemawiał.
– Kwantyfikator Reschera – nazywa King Kong.

[1466, kwantyfikator Reschera]
(QLx)(φx,ψx) = Card({x: φx}) ≤ Card({x: ψx}) ≡ (QHx1x2y1y2)[( x1=x2 ↔ y1=y2) ∧ (φx1 → ψy1)]

[1777]
Język jemniolski jest językiem idiolektowym, w którym nieświadomie komunikuje się dwie trzecie osób na świecie, a świadomie jedynie dwie osoby na świecie (Maja ♀ i Szymon ♂ ). Język jemniolski wywodzi się z bolesnej anegdoty.
Anegdota przedstawia się następująco:
Stoi sobie ogromnie napakowany dres bez dresu. Posiada bicepsy, tricepsy i sześciopaki. Ogląda go kolega. Ogląda z podziwem i uwielbieniem, by wreszcie zadać pytanie:
– No, w porzo, tylko na chuj ci taka wielka głowa?
Pada odpowiedź:
– Jem nią.

[1906, Demeter odpowiada Zeusowi i Hadesowi]
– Nikt matce nie odbierze córki. Zjadła czy nie zjadła. Granat czy papaja. Lata mi to koło cyca. Moja córka jest m o j a. Nie wrócę do pracy, dopóki jej nie odzyskam. Wyzdychają ci, Zeusie, wierni. Ziemia w popiół się obróci. Chcę z powrotem to, co moje, bez żadnych warunków i negocjacji. Chcę Korę.

[2170, cytat z J.K. Rowling, ale chyba nie z Harry'ego Pottera]
Poprzedniego wieczoru udało mu się uniknąć kłótni tylko dzięki temu, że rozpoczął najdłuższą i najbardziej pomysłową kopulację, jaka zdarzyła im się od początku związku.

[2205, o matce Ninel zwanej Kubą]
Lena czasem żałuje, że nie urodziła zwykłego dziecka: pogodnej sprzątaczki, akuratnego hydraulika, ograniczonej nauczycielki, zadufanego sportowca, słowem – kogoś, kogokolwiek, kto pozwoliłby się kochać.

[2424, Max pyta kochanka Norberta]
– Norbert dziś zły? Norbert ma dzień pogłębionej świadomości?

[2668, Maria o Maksie-Kuanie, swoim mężu Wietnamczyku]
On jest dziwny, bo nie jest z Polski, ma oczy wykrojone inaczej, włosy zbyt czarne, skórę tylko po ciemku identyczną, a imienia mojej teściowej nie umiem wymówić bez sajgonki w ustach, mimo to on jest moim mężem.

[2910, Maja spotyka Franka w autobusie]
– Zaraz będzie przystanek na żądanie – głos jej zadrżał, obniżył się. – Żądam, żeby pan wysiadł.
Uśmiechnął się.
– Wydaje mi się, że moja matka bardzo by panią polubiła.
– Jestem kiepska w matkach. Obawiam się, że nie odwzajemniłabym uczuć pańskiej matki.
(...)
Maję ogarniało coraz większe zainteresowanie nieznajomym, a zwłaszcza jego nieskazitelnym wyglądem. Czuła się i jak archeolog, i jak pracownik sanepidu, i jak biolog, który odkrył pozaziemską formę życia. Czuła się niczym wynalazca teflonu. Najczystszej substancji na ziemi; no, może ex aequo z hostią.

[2973, Bruno rozmawia z matką Mają]
– Oczy masz wytrzeszczone, jak przy ostrej niewydolności tarczycy.
– Cieszy mnie niewyobrażalnie, że nadal lubisz czytać w Internecie o chorobach. W twoim jednak wieku raczej zainteresowałabym się stronami porno. Najpierw porno, potem choroby. Tak wygląda rozwój młodego człowieka i schyłek człowieka dojrzałego. W skrócie: cywilizacja.

[3353]
Pani, lm M. – nie, D. pań; rzeczownik odnoszący się do każdej kobiety, której nie znamy (por. matka) lub z którą łączą nas oficjalne stosunki (por. P. Jasnogórska). P. domu nazywamy kobietę, która poświęca czas rodzinie, ponieważ tego pragnie albo pragnienie takie wepchnięto jej w gardło, a ona je przełknęła i już w niej zostało dozgonnie, albowiem pragnienie posiadania rodziny nie podlega defekacji ani womitacji. P. czegoś nazywamy kobietę, która ma nad tym czymś władzę (por. uczucia, jadłospis). P. sytuacji nazywamy kobietę, która chwilowo mniej przegrywa w życie.
Pani występuje również w wersji z dwuznakiem. P. z dwuznakiem przybiera formę panicz. Dwuznak w pani prowadzi do wyrośnięcia penisa oraz wąsów (por. ludobójstwo), a także do uzyskania trwałej niedorosłości oraz środków finansowych, umożliwiających podtrzymanie tejże (por. dokądkolwiek).

[3518, o ojcu Mai]
Ojciec nigdy chyba nie powiedział swoim córkom nic miłego, nawet gdy zbierało mu się na czułości, przemawiał na przykład tak: „Tata potrzyma córkę w ramionach. Chodź do taty. Nie, nie ta gruba, niech przyjdzie ta brzydka”.

[5089]
Między Mają i Szymonem czasami się coś psuło. Tak on, jak ona byli swoimi pierwszymi partnerami seksualnymi. I bardzo długo jedynymi. Szymon zaproponował, żeby na rok otworzyli swój związek, spróbowali, jak to jest być z kimś innym, jak to jest odzyskać wolność, o której krzyczały billboardy sprzedające proszki do prania i płyny do mycia naczyń.

Życie seksualne cywilizowanych

Akcja rozgrywa się na współczesnym amerykańskim kampusie uczelnianym w Cincinnati. Dla uproszczenia przyjmijmy, że nasi bohaterowie to studenci Jan Kowalski i Maria Nowak (w oryginale brak imion). Jan budzi się rano w łóżku obok Marii, która jeszcze śpi. Niewiele pamięta z tej nocy, Maria zapewne też, bo oboje przesadzili poprzedniego wieczora z alkoholem. Do tej pory nie byli parą, więc byłby to ich pierwszy raz, o ile do czegokolwiek doszło. Po krótkim namyśle Jan wstaje, ubiera się i biegnie do uczelnianego biura do spraw dyskryminacji seksualnej (Title IX office) aby zgłosić przypadek seksualnego molestowania. Byłby szalony, gdyby tego nie zrobił, bo jeśli Maria by go ubiegła, miałby przerąbane. Tu naprawdę liczy się pierwszeństwo. Powszechnie znany jest fakt, że Maria zgłosiła już wcześniej napaść seksualną (która mogła być opowiadaniem świńskich kawałów, ale tego nie wiadomo) wobec innego faceta, który został wskutek tego relegowany z programu ROTC (coś w rodzaju kursu militarnego dla studentów). Teraz komisja uniwersytecka będzie musiała rozstrzygać, czy skarga Jana dotyczy rzeczywistego nadużycia, czy też jest rodzajem zemsty za pokrzywdzonego kolegę. Jakieś pięćdziesiąt lat wcześniej rewolucja obyczajowa zniosła uczelnianą kontrolę obyczajności w duchu religijnym, a teraz proszę, kontrola wróciła, choć z krańcowo różnym uzasadnieniem.

A teraz parę słów o zjawisku gender. Nikt w miarę zorientowany nie zaprzeczy, że istnieje coś takiego, jak społeczna konstrukcja ról płciowych, która ma wymiar ideologiczny z odcieniem konserwatywnym. Kobieta ma być matką wychowująca dzieci i czekającą z obiadem na męża-żywiciela rodziny. Nie opisuję stanu faktycznego, ale pewne tradycyjne wyobrażenia, które mają tę pozytywną właściwość, że nie ignorują biologii. Tymczasem gender oderwany od biologii stał się rodzajem radosnej twórczości. Sięgnijmy do listy płci zatwierdzonej przez Tumblra. Abimegender - płeć głęboka, dogłębna i nieskończona. Astergender - płeć gwiezdna i niebiańska. Brevigender - płeć niestabilna, ciągle zmieniająca się. Condigender - płeć warunkowa. Są też Tumblrowe seksualności. Aliquaseksualność - odczuwanie pożądania pod pewnymi warunkami. Cupio - brak pożądania wobec jakiejkolwiek płci połączony z tęsknotą za związkiem romantycznym. Lamvano - chęć bycia adorowanym bez odwzajemniania. Nie mam siły na więcej tych głupot. To nie wolność, to dowolność, jak Achmatowa skomentowała dadaistów.

piątek, 1 czerwca 2018

Deadpool 2

Ja wiedziałem, że tak będzie. Bez efektu zaskoczenia, jaki był przy pierwszej części, film wyda się dużo słabszy. Ale nie sądzę, że tak jest naprawdę, bo gdyby je zamienić miejscami w czasie, wyszłoby mniej więcej na to samo. Gdyby Deadpoola 2 pozbawić humorku, wyszłaby sztampowa historyjka o tym, jak pewne otyłe dziecko z supermocą miotające ogniem zostanie przez Deadpoola i spółkę sprowadzone na dobrą drogę, a to głównie dzięki temu, że Deadpool złoży siebie w ofierze. Humorek jest nawet miejscami irytujący, kiedy nie ustaje nawet po śmierci bliskiej Deadpoolowi osoby. Zabawa jest głównie słowna, to znaczy w dialogach, ale bywa sytuacyjna, kiedy Deadpool montuje „supermocną” drużynę do starcia z Cablem, z której większość w pewnym sensie daję nogę zanim w ogóle doszło do czegokolwiek. Zobaczymy też, co się stanie z Deadpoolem rozerwanym na dwie części przez Jaggernauta, bestię, której głosu użyczył Reynolds. W roli barmana Weasela wystąpił T.J. Miller, który podobno miał zarzuty o molestowanie. A wydawało mi się, że to nie przejdzie w naszych czasach polit-poprawnej świętoszkowatości. W napisach końcowych powtykano parę dowcipów. Wolverine (dysponujący tą samą co Deadpool supermocą) rozbawił mnie umiarkowanie, ale za to doceniam strzał w tył głowy Reynoldsa trzymającego w ręku scenariusz Green Lantern, bardzo kiepskiego filmu z jego udziałem. Muzyka jest rozmaita, a moją uwagę zwróciłem na Tylera Batesa, który skomponował utwór o rozmachu Carminy Burany z następującym tekstem:
Fighting dirty (x8)
You can't stop him
You can't stop this motherfucker
Holy shitballs (x8)
Oh holy shitballs (x9)
Oh holy shit
Święte gówniane kulki - podpowiada tłumacz Google'a.

Konformista 2029 (teatr Łaźnia Nowa)

Po każdym takim spektaklu Stanisławski wwierca się coraz głębiej w stronę płynnego jądra Ziemi. Mnie to akurat nie przeszkadza, bo scena będzie zawsze co najwyżej imitacją rzeczywistości. Jak po wynalezieniu fotografii malarstwo uciekło od realizmu, tak dzisiejszy teatr nie może udawać filmu. Nie będę się więc czepiać strony formalnej przedstawienia, ale skupiłbym się na samym tekście, opowieści z czasów włoskiego faszyzmu przerobioną na nasze realia w niezbyt odległej przyszłości. Faszyzm będziemy mieli, tak? Czy to krakanie nie jest na wyrost? Może i jest, ale jak to wiemy z historii, jest albo za wcześnie, albo za późno, nigdy w sam raz. Jakkolwiek będzie, twórca spektaklu zawsze się obroni. A nie krakałem? - powie, jeśli się spełni. Ocaliłem nas! - jeśli nie. Mam wrażenie, że powieść Moravii, czyli pierwowzór literacki spektaklu, była z góry pomyślana jako moralitet. Oto Marcel Klerykoski (oryginalnie Marcello Clerici) zdradza pocałunkiem profesora Quadriego (oryginalnie Quadriego), zupełnie jak postaci z pewnego popularnego mitu. Ten szkaradny plan był uzasadniony tym, że biedni faszystowscy agenci nie umieli zidentyfikować Quadriego bez pomocy jego byłego studenta. Wybaczcie mi proislamscy, feministyczni obrońcy gejów, ale mam jednak lepsze niż Moravia zdanie o faszystach. Jak widać realia polskie zostały zasygnalizowane zmianą imion bohaterów, ale to nie wszystko, bo w genialnej scenie Klerykoski z agentem wywiadu odstawiają coś w rodzaju patriotycznego, polskiego baletu, ale ku naszemu strapieniu w roku 2029 nadal kluczową sprawą będzie przekazanie listu od Quadriego. Papierowego. Z jakiegoś powodu nie można było uwspółcześnić fabuły. Powody są głębokie jak studzienka, podobnie jak decyzja o obsadzeniu niepełnosprawnego Globisza w roli Quadriego. Nie da się tego powiedzieć w miły sposób, ale wolałbym nie. Niemniej pewne plusy widzę, na przykład tę śmieszność, kiedy system jako poważne zagrożenie identyfikuje postać tak nieporadną. Do oryginalnego faszyzmu tej maksymy bym nie przypiął, ale w wydaniu polskim możemy się spodziewać tego, że będzie silny wobec słabych, słaby wobec silnych. Quadri Globisza wtedy pasuje. Przy okazji zdementuję popularny fake news, czyli gówno-prawdę: Szymon Czacki grający Klerykoskiego nie wystąpił w Płynących wieżowcach.
The Infamous Middle Finger The Infamous Middle Finger