Nie wiem po co ten tytuł

              

niedziela, 11 grudnia 2011

Evita

Kiedyś wsłuchałem się w tekst Don't Cry For Me Argentina z musicalu Evita. Impuls był silny, nieomal doprowadził do powstania blogu. Tu wspomnę, co było impulsem do prowadzenia tego blogu: chęć zapisywania wrażeń o obejrzanych filmach. Kwiatek wciska mi czasem, że powiedziałem coś, czego sobie nijak przypomnieć nie mogę, ale o to mniejsza, bo chodzi często o takie opinie, które mi nijak do mojej osoby nie pasują. Wróćmy do Evity.
It won't be easy, you'll think it strange
When I try to explain how I feel
That I still need your love after all that I've done

You won't believe me
All you will see is a girl you once knew
Although she's dressed up to the nines
At sixes and sevens with you

I had to let it happen, I had to change
Couldn't stay all my life down at heel
Looking out of the window, staying out of the sun

So I chose freedom
Running around, trying everything new
But nothing impressed me at all
I never expected it to

Don't cry for me Argentina
The truth is I never left you
All through my wild days
My mad existence
I kept my promise
Don't keep your distance

And as for fortune, and as for fame
I never invited them in
Though it seemed to the world they were all I desired

They are illusions
They are not the solutions they promised to be
The answer was here all the time
I love you and hope you love me

Don't cry for me Argentina
The truth is I never left you
All through my wild days
My mad existence
I kept my promise
Don't keep your distance

Have I said too much?
There's nothing more I can think of to say to you.
But all you have to do is look at me to know
That every word is true.
Mój ulubiony fragment dotyczy szczęścia i sławy, które według słów bohaterki są iluzjami, więcej nawet - nieproszonymi intruzami w jej życiu. Żyjąca w luksusie tłumaczy biednym zapracowanym ludziom, że bogactwo to złudzenie do niczego nieprowadzące. Poza tym: wybrała wolność! A co tych wszystkich biedaków przed takim wyborem powstrzymuje? Oni chyba lubią to swoje skromne życie i cieszą się, że Evicie powodzi się tak wybornie. Ale to nie wszystko. Później w musicalu mamy Eva's Final Broadcast do tej samej muzyki.
The actress hasn't learned the lines you'd like to hear
She's sad for her country, sad to be defeated
By her own weak body

I want to tell the people of Argentina
I've decided I should decline
All the honors and titles you've pressed me to take
For I'm contented
Let me simply go on as the woman who brings her people
To the heart of Peron

Don't cry for me Argentina
The truth is I shall not leave you
Though it may get harder for you to see me
I'm Argentina, and always will be

Have I said too much?
There's nothing more I can think of to say to you
But all you have to do is look at me to know
That every word is true
Ciężko chora Evita tak kocha lud argentyński, że nadal - pomimo choroby - będzie wypraszać łaski dla niego u najświętszego serca Juana Peróna. Czy jakoś tak, bo nie wiem w sumie jak rozumieć rolę serca Peróna w polityce argentyńskiej połowy XX wieku. Aż strach pomyśleć, co by było, gdybyśmy mieli w Polsce Evitę, która w imieniu ludu polskiego zanosiłaby prośby do serca Jaruzelskiego. Przy okazji zawsze warto posłuchać Sinéad O'Connor.

Nigdy mi się to nie znudzi

Taniec rycerzy z baletu "Romeo i Julia" - w youtube jest jeszcze zylion innych wersji.


Dygresja. Przeszukując youtube, aby znaleźć Prokofiewa trafiłem na Muppet Show z udziałem Rudolfa Nureyeva. Maybe you're overdressed? - pyta Piggy Nureyeva przyodzianego w ręcznik okręcony wokół bioder.

Cytat wart ocalenia

Marriage is a fine institution, but I'm not ready for an institution. (Mae West)

Пусть всегда будет солнце!

Kwiatek mówi, że to ładna piosenka. Zgadzam się. To kolejny argument za tym, że z marnych pobudek może powstać coś ładnego.



Kolejna pieśń też jest ładna, wielka szkoda, że obrót wypadków sprawił, ze jej przesłanie budzi politowanie. To, przeciw czemu powstał ten hymn, zostało przez śpiewających go ludzi doprowadzone do przerażającego ekstremum. Nb. podobno na zachodzie wciąż to śpiewają w gronach lewicowych.


Pieśń jest XIX-wieczna, a jej charakter jest religijny i przejawia się w wierze, że można wprowadzić najlepszy dla człowieka ustrój państwowy. Szaleństwem jest przeciwko takiemu ustrojowi protestować, bo jest najlepszy przecież. Ten typ rozumowania nie jest nowy. Anzelm z Canterbury wywodził, że bóg jako istota najdoskonalsza musi istnieć, bo w przeciwnym razie nie byłby najdoskonalszy. Najdoskonalszy ustrój państwowy istnieje na tej samej zasadzie. Życzyłbym sobie, aby istota najdoskonalsza nie dopuściła do tego, aby ktoś nam znowu kiedykolwiek wprowadzał najdoskonalszy ustrój.

13 grudnia

13 grudnia wstałem później, w południe byłem jak zwykle na mszy w kościele. I dopiero z aluzyjnych słów księdza domyśliłem się, że coś jest nie tak... Kto tak wspomina 13 XII 1981? Nawet o telerankowej traumie nie wspomina? Nb. czemu nikt nie biadoli, że odwołano "Radzimy rolnikom"? - zauważyła Łasiczka. To wspomnienia Jarosława Kaczyńskiego, który ponoć przyznał, że o stanie wojennym dowiedział się około godziny 16. Każde porównanie, każda racjonalna myśl jest budowaniem przybliżonego modelu świata, który powoli zaczyna przesłaniać rzeczywistość. Bardziej czuję niż rozumiem, że ta myśl zaczerpnięta z buddyzmu zen mówi coś o funkcjonowaniu umysłu osoby. Tej osoby.

sobota, 10 grudnia 2011

Organizowałem jubileusz

Dzisiaj odbył się jubileusz profesora Jana. Poczęstowałem gości prezentacją, w której wykorzystałem fragment takiego filmiku.


Oglądali to między innymi profesorowie doktorzy habilitowani, ludzie w wieku podeszłym, stateczni. Prezentacja po części przedstawiała, co Jan lubi i czego nie lubi. Powyższy filmik dotyczył tego ostatniego, a miał zilustrować to, że Jan nie lubi
    • piastowania stanowisk,
    • pełnienia funkcji,
    • sprawowania urzędu,
    • itd.
Goście mieli się domyślić, że o to właśnie chodzi, widząc rekwizyt w łapie Reksia.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Zagadka

Która z polskich noblistek napisała coś takiego?
Wstępującemu do Partii

Pytania brzmią ostro,
ale tak właśnie trzeba,
bo wybrałeś życie komunisty
i przyszłość czeka
twoich zwycięstw.


Jeśli jak kamień w wodzie
będzie twe czuwanie,
gdy oczy zamiast widzieć
będą tylko patrzeć,
gdy wrząca miłość
w chłodne zamieni się sprzyjanie,
jeśli stopa przywyknie do drogi najgładszej.

Partia. Należeć do niej,
z nią działać, z nią marzyć
z nią w planach nieulękłych,
z nią w trosce bezsennej -
wierz mi, to najpiękniejsze,
co się może zdarzyć,
w czasie naszej młodości
- gwiazdy dwuramiennej.
(Źródło cytatu)

Skoro tak, to jeszcze jeden wierszyk autorki zamieszczę, ten o śmierci Józefa Słoneczko. Zauważ, drogi czytelniku, że koncepcyjnie całkiem niezły (zwłaszcza w porównaniu z poprzednim).
Ten dzień

Jeszcze dzwonek, ostry dzwonek w uszach brzmi.
Kto u progu? Z jaką wieścią, i tak wcześnie?
Nie chcę wiedzieć. Może ciągle jestem we śnie.
Nie podejdę, nie otworzę drzwi.

Czy to ranek na oknami, mroźna skra
tak oślepia, że dokoła patrzę łzami?
Czy to zegar tak zadudnił sekundami.
Czy to moje własne serce werbel gra?

Póki nikt z was nie wypowie pierwszych słów,
brak pewności jest nadzieją, towarzysze...
Milczę. Wiedzą, że to czego nie chcę słyszeć -
muszę czytać z pochylonych głów.

Jaki rozkaz przekazuje nam
na sztandarach rewolucji profil czwarty?
- Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
Wzmocnić warty u wszystkich bram!

Oto Partia - ludzkości wzrok.
Oto Partia: siła ludów i sumienie.
Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie.
Jego Partia rozgarnia mrok.

Niewzruszony drukarski znak
drżenia ręki mej piszącej nie przekaże,
nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.
A to słusznie. A to nawet lepiej tak.
(Źródło cytatu)

Nie jest moim zamiarem wyśmiewanie się z autorki, a jedynie zarchiwizowanie na własny użytek dwóch wierszy z jej etapu życia naznaczonego komunistycznym zelotyzmem. Te i podobne wiersze krążą w sieci m.in. na stronach obnażających nikczemność prezydenta Bronka, który udekorował poetkę Orderem Orła Białego. A ona nigdy przecież się nie odcięła od komunistycznej przeszłości! Na to odpowiedziałbym, że owszem, odcięła się, ale uczyniła to z taką subtelnością, z jaką papież JP II przyznał się do błędów Kościoła w przeszłości. To niewybaczalne.
The Infamous Middle Finger The Infamous Middle Finger