Nie wiem po co ten tytuł

              

wtorek, 29 kwietnia 2014

Seks-skandal na wtorek

Frazier Glenn Miller, niegdysiejszy szef Ku Klux Klanu, został w przeszłości przyłapany na seksie z prostytutką. Czarnoskórą. Męską. To być może jest troszeczkę zabawne, chociaż wyszło na jaw w makabrycznych okolicznościach, bo po morderstwie trzech osób dokonanym przez Millera. Przy okazji na stronach Faktu można wziąć udział w ankiecie.


Słuszna odpowiedź jest tylko jedna, nieprawdaż. Tak, tak. W takim razie jakieś sto lat temu połowa ludzkości miała problem z osobowością. Jeśli nie cała. A jeśli ktoś ze swoim rasizmem czuje się dobrze, jest szczęśliwy, kocha żonę i dzieci? Jak przykładowo Terlikowski, którego homofobia jest dla mnie porównywalna z rasizmem. Ja oczywiście mam problemy z własną osobowością, bo nie widzę sensu w umieszczaniu rasistów w jednej grupie z anorektyczkami oraz osobami, które krzywią sie na widok takich ankiet.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Aleja Niepodległości (Krzysztof Varga)

Ostatnio strach cokolwiek twierdzić o czymkolwiek, bo zaraz posądzają człowieka o chęć odbierania słowa czy podejmowania decyzji w miejsce uprawnionych organów. Mam tu konkretnie na myśli dzisiaj i wczoraj usłyszane opinie publicystów katolickich, Terlikowskiego i Zaremby. Niewłaściwe jest zastanawianie się nad zasadnością ograniczania swobody wypowiedzi Bonieckiemu, bo jego przełożeni wiedzą, czemu go tak potraktowali i nie muszą się tą wiedzą dzielić ze społeczeństwem. Podobnie pytanie o motywację arcybiskupa Hosera, który zamknął w Wielkim Tygodniu kościół w Jasienicy, jest naruszeniem elementarnej przyzwoitości, bo on miał takie prawo. Kolejny raz przekonuję się, że nie do końca wiem, na czym polega wolność słowa w demokracji, ale jednak z niej skorzystam, bo przejdę teraz do Vargi, o którym już pisałem. Jego felietony mnie ubawiły, ale tym razem chodzi o powieść, czyli rzecz jakby z wyższej półki. Rzekłbym, że nie mamy do czynienia z wielkim wyczynem fabularnym, bardziej ze swoistą fotografią ducha naszych czasów, w których artysta Krystian Apostata konfrontuje swoje podrzędne życie z oszałamiającą karierą Jakuba Fidelisa, znanego na całą Polskę tancerza z telewizyjnych produkcji o fikaniu na lodzie czy wodzie. Powodem szczególnym dla owego konfrontowania jest ich niegdysiejsza przyjaźń w latach młodości, obie już należą do przeszłości. Krystian to bohater przedziwny, bo w zasadzie antybohater, którego ambicje realizują się najpełniej przy oglądaniu porno w internecie. Była wprawdzie jakaś Kasia Kabotyn, która umiała kochać żarliwie, choć niezbyt długo, bo zanim zerwała z Krystianem, zdążyła się zakochać w Jakubie, kiedy nadarzyła się po temu okazja. Ostrożnie powiem, że rzecz nadaje się do czytania, ale raczej nie dla narowów akcji, a bardziej dla barwnej narracji. Poniżej zamieszczam parę próbek. Teraz będę rozmyślał, w jaki sposób niniejszym tekstem dokonałem nieprzyzwoitej ingerencji w prerogatywy wydawnictwa, które mogłoby się słusznie, po katolicku, czuć rozżalone, że ktoś mu dyktuje, jakie książki powinno wydawać.

[3026]
W sklepie poprosił o trzy duże piwa Mocne, paczkę papierosów i jednorazową torbę. Torby płatne, odparła nieprzyjaźnie zza kontuaru przedstawicielka rzeczywistości, po pięćdziesiąt groszy, ekologiczne, nie dajemy już darmowych, dodała, spoglądając na niego tak, jak sprzedawczynie w spożywczakach spoglądają na meneli, opuchniętych, zarośniętych, ze skołtunionymi włosami, wyciągających z kieszeni brudnych spodni zebrane i wyżebrane drobniaki.

[3110]
Krystian surfował po internecie, klikał komputerową myszką w myszki rozebranych drętwych kaszalotów, dymających się bez najmniejszego przekonania, ale z niebywałą desperacją, żeby zarobić te parę euro i utrzymać się na powierzchni życia, choć każdy kolejny dzień ściągał je coraz bardziej w kierunku dna, po którym swym napęczniałym od piwa brzuchem szorował już Krystian Apostata.

[3198, Krystian opowiada Jakubowi o wizycie u wróża Rasputina]
Powiedział, że to będzie rak narządów wewnętrznych, wzdrygnął się Krystian. Niebywałe! Czyli nie będzie to przynajmniej rak narządów zewnętrznych, tak? Nie śmiej się, to znaczy, że nie umrę na raka skóry, na przykład.

[3399, Krystian o Mańku, koledze z klasy, który się zbyt często uśmiecha]
W każdym razie gdyby go już zabił – zabójstwo jako dzieło sztuki, to prawda, nic w tym nowego – to potem rozebrałby do naga i zanurzył w wielkim słoju z formaliną, tak jak Damien Hirst zanurzył cielaka. Maniek stałby na baczność, z rękami wzdłuż tułowia, zapewne wciąż się pobłażliwie uśmiechając, a u jego stóp ustawiona byłaby tabliczka: „Idealnie zdrowy nieżywy czterdziestolatek. Polska, początek XXI wieku”.

[3416, Maniek o swoim cnotliwym życiu]
Daj spokój, powiedział, nie masz czego żałować, ogólnie to wszystko jest jakiś dizaster i klęska.

[3485]
Sic transit anus mundi, westchnął sentencjonalnie Maniek.

Parks & Recreation S04E03 (jeszcze raz)


- Leslie, czy można powiedzieć, że książka to tylko obraz słów będących notatkami w złożoności najlepszego filmu wszechczasów?
- Można tak powiedzieć. Ale czy powinno się?

niedziela, 27 kwietnia 2014

American Hustle czyli American Hustle

Spolszczenie tytułu do Amerykańskiego przekrętu chyba nie przerosłoby tłumacza, ale zapewne przerosło dystrybutora. Taki tytuł zdradzałby zapewne po części treść filmu, ale nawet ubodzy duchem szybko zobaczą, że ktoś kogoś chce okantować. Prawie do końca nie wiadomo, czy to udająca Brytyjkę Sydney chce się odegrać na partnerze - nie tylko biznesowym - Irvingu, granym przez Bale'a, który na potrzeby filmu zapuścił brzuszek i wyłysiał. A może to agent Richie chce wyrolować Sydney i Irvinga, których przymusił do współpracy po ujawnieniu ich przekrętów, aby odnieść sukces zawodowy? Jest jeszcze żona Irvinga, której niezbyt podoba się zbytnia bliskość męża i jego wspólniczki, a która obraca się w towarzystwie podejrzanych typów z półświatka. Niby wszystko wygląda dobrze, ale coś w tym filmie nie gra. Może lata siedemdziesiąte nie są już takie seksi? Mnie okropnie przeszkadzały te komentarze głównych postaci z offu, które tłumaczyły nam, a to czemu jemu spodobała się panna Sydney, a jej Irving (miał pewność siebie, która przyciągała), lub jak to Irving usprawiedliwia swoje krętactwa ubóstwem zaznanym w dzieciństwie. Ale to tylko na początku, potem na szczęście zamykają buzie.

Na odejście poety i pociągu osobowego (Tadeusz Różewicz)

[X]

Niemieckie słówko na niedzielę

Abwesenheitsbenachrichtigung

Wzbijamy ceny zawodowo!

The Infamous Middle Finger The Infamous Middle Finger