Nie wiem po co ten tytuł

              

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Zła kobieta czyli Bad Teacher

Z przyjemnością polecam tę komedię. Chciałem napisać, że główna postać jest jednowymiarowa, ale nie jest tak do końca, bo ma odruchy serca, które w żaden sposób nie sprzyjają głównemu jej życiowemu celowi: znaleźć bogatego frajera i go poślubić. Na początek, kiedy mąż ją rzucił, potrzebne jej są nowe piersi po 5000 $ od sztuki (niestety sprzedaż tylko w dwupaku). To dopinguje ją, żeby zacząć naprawdę uczyć, a nie tylko udawać naukę puszczając na lekcjach filmy, skoro można na tym zarobić ponad 5000 $ biorąc udział w konkursie na najlepiej wyedukowaną klasę. Dziewczyna wprowadza rygor, haruje jak wół i ma wyniki! Wyniki fatalne! Trzeba więc wymyślić inny sposób... A odruchy serca? Taki na przykład, kiedy pomaga chłopcu zaimponować jego ukochanej, ale dość powierzchownej dziewczynce karząc go na niby za seks z koleżanką ze starszej klasy, co natychmiast podnosi jego atrakcyjność. Nie zauważyłem tu żadnych dłużyzn, żadnych niepotrzebnych scen, za to mamy scenariusz i dialogi! Proponuję radość z tego powodu.

Skóra, w której żyję czyli La piel que habito

Jest taki test na wartość filmu mojego autorstwa: powiedz w 15 sekund, o czym on był, i zobacz do jakiego stopnia wyczerpałeś temat. Najnowszy film Almodóvara źle przechodzi ten test. Jest zrobiony świetnie, z typowymi dla tego twórcy wyskokami fantazji (facet przebrany za tygrysa gwałci kobietę), ale historia jest prosta jak E = mc2. Ojciec, chirurg plastyczny, mści się na rzekomym gwałcicielu niepełnosprawnej psychicznie córki, a po latach ten mści się na ojcu*. Nie polecam.

Gwałt się gwałtem odcisnął.

* Oczywiście to nie jest wyczerpanie tematu w 15 sekund, ale nie chcę zdradzać całej fabuły, jeśli ktoś jednak chciałby to obejrzeć.

niedziela, 1 stycznia 2012

Czarci Grill

Dzisiaj byłem z Kwiatkiem na steku New York w Czarcim Grillu. Dwie uwagi na przyszłość: zamawiać stek średnio wysmażony, bo ten mocno wysmażony jest raczej suchy, a poza tym unikać pieczonego ziemniaka, bo trzeba na niego czekać pół godziny. Aby uczcić rzadki przypadek, kiedy wpis na blogu bezpośrednio dotyczy wydarzeń dnia, zamieszczam obrazek z pysznym linkiem.

Sprawdź te przepisy na stek!

Nić czyli Le fil

Bilal (Salim Kechiouche) - obiekt naszych westchnień
Film gtm z 70-letnią Claudią Cardinale, która gra matkę Malika. Ten wrócił po dłuższej nieobecności do Tunezji i zastał w domu Bilala, który jest nowym służącym w domu matki. A Bilal to Tunezyjczyk z odzysku, bo jest potomkiem emigrantów, który wrócił do kraju rodziców, języka musi się dopiero uczyć. Widzimy Malika, jak oddaje się analnie jakiemuś przypadkowemu gościowi (raczej odpłatnie, ale to nie jest całkiem jasne), również pewne sugestie wskazują na to, że Bilal woli chłopców. Czy w końcu między nimi zaiskrzy? Ależ oczywiście, choć nie wiemy tak do końca czemu, skoro na początku był między nimi dość spory dystans. Jak mówiła matka, to mezalians trudniejszy do zniesienia niż miłość homoseksualna. Ona też ma problemy z akceptacją, ale się przełamuje, dochodzi do formalnego ślubu z ciężarną koleżanka lesbijką, po czym wszyscy żyją długo i szczęśliwie i nie kłócą się, kto ma pozmywać po obiedzie. To stanowczo dużo więcej słodyczy niż przewiduje moja dieta. No dobrze, a co to za nić w tytule? Można by snuć domysły, nić pojawia się naprawdę, ale jest tak subtelną metaforą, że nawet nie bardzo wiadomo, co przedstawia. To daje pretekst do utrzymywania, że w filmie jest głębia. I jak się w nią zanurzyć, to widzimy nić. A obok guzik - odpruł się razem z nicią.

Melancholia czyli Melancholia

Melancholia to opowieść o zagładzie Ziemi widzianej z bardzo prywatnej perspektywy. Kirsten Dunst to kolejna kasowa aktorka, która potrafiła zagrać w prawdziwie artystycznym filmie, ku uciesze krytyków i ku mojemu utrapieniu. To następny film von Triera nieopowiadający żadnej intrygującej historii. Dzieli się na dwie części, w pierwszej coś się jeszcze dzieje, a gryząca Kirsten Dunst melancholia w trakcie wesela może być jakoś wytłumaczona jej zdolnościami paranormalnymi (może czyta z pola morfogenetycznego?). W drugiej części jest tylko bardzo kameralny dramat w oczekiwaniu na zderzenie planety Melancholia z Ziemią. Nie dostrzegam w tym żadnej głębi ani nowej myśli. Jeśli tu jest jakaś szczególna głębia, to chciałbym być przekonany, że nie ma jej na przykład w Zapowiedzi. Że niby subtelna umowność jednego, skrywająca ludzki dramat, zderza się z łopatologiczną dosłownością drugiego? Być może, ale ja tego nie kupuję.

Ksiądz czyli Priest

Film z roku 1994, ale obejrzałem go całkiem niedawno. W Polsce wywołał poruszenie, bo u nas ksiądz katolicki do niedawna występował tylko jako dostojny pasterz dusz, z ust jego płynęły życiowe mądrości zaczerpnięte ze świętych ksiąg, a troska o wiernych i skromne życie kierowały jego uczynkami. Ksiądz Greg w filmie ma powody do poważnych rozterek. Z dezaprobatą patrzy na kolegę księdza z parafii, nieukrywającego związku z kobietą. Sam też sobie folguje od czasu do czasu idąc po cywilu do klubów dla gejów, ale w przeciwieństwie do księdza Matthew ukrywa to przed światem. Choć akurat przed Matthew nie musiałby, bo to jest ksiądz-rewolucjonista, który w swoim pojęciu pozostaje w zgodzie z duchem Ewangelii, przy nim Greg wydaje się konserwatystą. Widz od początku domyśla się, że poczynania Grega muszą wyjść na jaw i wychodzą. Ale jest inny wątek tego filmu, który mnie bardziej zastanowił. Film podważa sens sakramentu spowiedzi. Przyjemne to jest, że facetowi w konfesjonale mogę powiedzieć, że pożądałem Nokię bliźniego swego lub naprawiłem cieknący kran w dzień święty i będzie mi odpuszczone. Nb. święcenie dnia świętego, jak rozumiem, przyjmuje u nas formy dość ograniczone, w zasadzie sprowadzające się do mszy i oglądania telewizji. Jeśli ktoś naprawdę lubi pracę w ogródku, to nie powinien tego robić w niedzielę, bo grzech. W filmie Ksiądz dylemat jest dużo poważniejszy, bo okazuje się, że ojciec zmusza jedną z dziewcząt do seksu. Greg usiłuje zrobić co się da w tej sytuacji, a nie da się wiele, bo jest tajemnica spowiedzi. I tu jest parę pytań. Czy obywatel nie ma obowiązku zgłaszania wiedzy o przestępstwie? Księdza to nie dotyczy? Czy tajemnica spowiedzi jest naprawdę taką wartością nadrzędną i powinna zawsze obowiązywać? Bo wyobrażam sobie taką sytuację, że Breivik ucieka wolny z wyspy Utoya, po czym udaje się do spowiedzi, w czasie której wyznaje, że właśnie zabił 70 osób. O ile wiem, nie dostałby rozgrzeszenia, przynajmniej od zwykłego księdza, ale ten ksiądz nie mógłby z nikim podzielić się wiedzą o szaleńcu, który być może zaraz znowu pójdzie strzelać do ludzi. Ale jeśli przed śmiercią okaże skruchę i żal za grzechy, to - o ile się nie mylę - zbawienie ma jak w kieszeni. A ateista oddający się całe życie dobroczynności idzie do piekła (kocham to!). Dodam jeszcze, że film kończy się dość mocnym akcentem, jakim - nie zdradzę, ale w sposób prawdziwy pokazującym, jakim beznadziejnym zadaniem jest szerzenie idei miłosierdzia wśród owieczek.

Habemus Papam

Film o papieżu-elekcie, który zwątpił w słuszność wyboru swojej osoby na stolec Piotrowy między wyrażeniem zgody na objęcie stanowiska a pierwszym wystąpieniem publicznym w roli papieża. Rodzi to formalny problem: konklawe nie może zostać rozwiązane w takiej sytuacji. Papież-elekt ucieka z Watykanu i chodzi incognito po Rzymie pozornie bez celu. Tymczasem purpuraci zamknięci w Watykanie urządzają rozgrywki piłki siatkowej. Brzmi jak komedia, obsada obejmująca Stuhra seniora też skłania do myślenia, że to komedia, a guzik. Elementy komediowe tu oczywiście są, ale dramat wysuwa się na plan pierwszy. Z takim nastawieniem można zgodzić się, że to dobry film, choć w żadnym wypadku nie jest to atak na kościół czy Kościół. Naszą uwagę zwróciła muzyka z napisów końcowych: Arvo Pärt  - Miserere.

The Infamous Middle Finger The Infamous Middle Finger