Bardzo fajna książka! Zanim wyjaśnię, czemu tak uważam, trochę pomarudzę. Nie zauważyłem, żeby autor zadeklarował swój stosunek do porno, nie ma wyznania „lubię porno”, choć między wierszami domyślamy się, że autor lubi porno, przynajmniej w tym sensie, że chce je odrzeć z czarnej legendy. Ja porno lubię - to nawet mało powiedziane, rzekłbym nawet, że uwielbiam, ale nie czuję się uzależniony, a na tym blogu wspominam o nim sporadycznie (np. tu i tu). Tytuł książki nie zachwyca, bo sugeruje skupienie w wywiadach z porno gwiazdami na kwestiach technicznych, tymczasem chodzi bardziej o pytania, jak trafiłaś (-łeś) do porno, co cię w nim pociąga, jakie są reakcje ludzi, w tym bliskich, na czym polega stygmat pracy w pornobiznesie. Najbardziej do tytułu pasuje rozmowa z Polką Anią Kinski, bardzo ciekawie opowiadającą o stronie praktycznej udziału w porno. Argumenty przeciw porno są po stronie prawej, religijne oczywiście, i po lewej - nieśmiertelna śpiewka o upodmiotowieniu kobiet (jasne, że to również zarzut z repertuaru prawiczków z ich sztandarowym pytaniem: czy chciałbyś, żeby twoja córka została aktorką porno?; nb. czemu nie troszczą się o syna?). W przypadku porno dla gejów, czyli dla mnie, ten drugi argument już nie działa, choć nadal można mówić o eksploatacji aktorów. Jak patrzę na okazałych mięśniaków penetrowanych analnie, to jakoś nie widzę bezbronnych ofiar brutalnych pornogangsterów. Porno dla gejów odbiega od heteryckiego jeszcze na dwa inne sposoby: po pierwsze, bycie aktorem porno, który daje sobie wsadzać w tyłek, jest jeszcze bardziej społecznie odrzucane niż bycie kobietą w porno, nawet praktykującą anal. Po drugie, wielu aktorów w porno homo to heterycy, którzy chcą zarobić większą kasę, niż w zwykłym porno. To nawet działa, bo jedna z fantazji gejów to uwiedziony heteryk. Kiedy Aiden z Corbina Fishera wyznał, że prywatnie nigdy nie uprawia analu (a przecież to do pomyślenia w seksie z kobietą, jeśli mają dildo pod ręką), nic mu to nie zaszkodziło, choć dziwnie potem patrzeć jak dochodzi ze trzy lub cztery razy w czasie jednej sesji z penetracją jego dziurki. (To jeszcze nie rekord, Jet z ChaosMen doszedł siedem razy w trakcie seksu z Vanderem. I tak stał się legendą, choć nic mi nie wiadomo o jego orientacji seksualnej.) Szkoda, że w książce Ziębińskiego temat homoporno jest praktycznie nieobecny, ten jeden Buck Angel to za mało, zwłaszcza że jest to przypadek specyficzny, bo to facet z waginą, która mu została po operacji zmiany płci. Jak wyznał, nie zdecydował się na modyfikację genitaliów, bo to by mu uniemożliwiło przeżywanie orgazmów. Wielu rozmówców z branży wzdycha nad stygmatem porno, ale tylko Buck zauważył, że porno żyje dzięki temu stygmatowi, bo to prawda, że intrygują nas rzeczy zakazane (choćby tylko kulturowo). Czy zawód aktora porno przestanie kiedykolwiek być szemrany i pogardzany? Na pewno nie w dającej się przewidzieć przyszłości. Wcześniej musiałaby ulec marginalizacji nie tylko religia, ale i dużo silniejsze tabu, które nakazuje chronić dzieci przed seksem i treściami z nim związanymi. I tu zakwita dorodny paradoks, bo dzieci dzisiaj mają bardzo łatwy dostęp do porno, które nigdy nie powinno być vademecum seksu dla początkujących, ale my, dorośli, udajemy, że dzieci nigdy do porno nie zajrzą, a w zamian będziemy im puszczać sadystyczny seans pod tytułem Pasja i wysławiać abstynencję. Seksuolog Gryżewski wyjaśnia rzecz przekonująco: ludźmi wolnymi jest rządzić trudniej, stąd w szczególności dążenie do kontroli życia seksualnego, co w Polsce władza osiąga przy pomocy Kościoła, który wpisuje poczucie winy w całkiem naturalne i nikogo nie krzywdzące zachowania seksualne, jak masturbacja lub konsensualny seks pozamałżeński. A ponieważ mało kto umie w sobie zdusić naturalne instynkty, więc idzie do kościoła po rozgrzeszenie, a potem grzeszy znowu. „Jeśli ty prowadzisz życie pełne przyjemności, do której ja nie mam dostępu, bo ogranicza mnie religia bądź kultura, to ja cię z tego powodu znienawidzę, bo realizujesz życie, którego ja nie mogę realizować, chociaż w głębi serca tego pragnę” - tak Gryżewski opisuje motywację, która stoi za bzdurnymi pomysłami władzy w Polsce, jak na przykład zakaz dostępu do pornografii, na razie w szufladzie. Jakże się cieszę, że - dzięki Bogu - jestem ateistą. Zainteresowani tematem porno (hetero) powinni sięgnąć do Man size, którego autor napisał wręcz traktat o pornografii, choć formalnie jest to powieść. Rozmowa z Wołyńcem, czyli - by tak rzec - wybitnym znawcą tematu, byłaby cennym rozdziałem w książce. Porno jest fascynujące, książkę można przeczytać z pożytkiem, nawet jeśli nie kręci was porno hetero. Jestem wdzięczny autorowi za anegdotkę o Józefie Hennelowej, biegnącej w stronę biurka młodego redaktora Ziębińskiego, by zobaczyć co to za hałasy dobywają się z jego monitora, kiedy redaktor nieopatrznie otworzył był załącznik maila zatytułowany Laska.
[261]
z naukowego i medycznego punktu widzenia nie można stwierdzić istnienia uzależnienia od pornografii
Gdyby badać uzależnienia śledząc zmiany w mózgu, to można wykryć alkoholika lub narkomana. Osoby „uzależnionej” od porno - nie. Nie tylko fizjologia nie wskazuje na uzależnienie od porno, nie zaobserwowano w tym przypadku również typowych nawyków osób uzależnionych w inny sposób.
[506, autor w rozmowie z psychologiem Justinem Lehmillerem]
Wspominasz o OnlyFans
Ciekawostka, OnlyFans chce wyeliminować porno ze swojej oferty, czyli to, dzięki czemu w ogóle jest znane.
[630, jw.]
Alexander Rhodes stworzył w internecie społeczność NoFap zrzeszającą prawie pół miliona osób, które skarżą się na problemy z pornografią.
Po odpowiedź Lehmillera odsyłam do książki. Jeśli wierzyć seksuologowi Gryżewskiemu (jedna z rozmów w książce), to porno może zaszkodzić, jeśli widz ma w głowie przekonanie, że oglądając takie treści robi coś odrażającego. A to można usłyszeć z pierwszej lepszej ambony.
[1271, Buck Angel]
(...) porno jako wróg jest bardzo pożyteczne. Ilekroć chcesz odwrócić uwagę od czegoś naprawdę złego, wyciągasz kartę pod tytułem porno. Porno jest odpowiedzialne za handel kobietami. Nagle się okazuje, że jednak nie – handlarzami, którzy zmuszają młode kobiety do prostytucji, okazali się bardzo bogaci ludzie i zorganizowane grupy przestępcze, ale porno było idealną zasłoną dymną, bo to przecież naturalne, że w branży, która utrzymuje się z seksu, muszą istnieć patologie. Wystarczyć krzyknąć „porno”, a świat już nie patrzy tam, gdzie powinien.
[1286, Buck Angel]
Nieważny był fakt, że byłem piękną kobietą. Istotne było to, że czułem się w tym ciele fatalnie.
Sprawdziłem, rzeczywiście był piękną kobietą.
[1559, Cassie Del Isla]
Zdjęcia do większości filmów w Europie powstają w Budapeszcie lub Pradze. Tam planami rządzą agencje.
W Polsce jest jedna agencja, a aktorek porno nie ma wcale - oczywiście tych ujawnionych i mieszkających w kraju. Podejrzewam, że podziemna produkcja porno ma u nas miejsce. Argument anegdotyczny: w pewnym filmiku z potrójną (!) penetracją analną padły słowa po polsku, choć mocno niewyraźnie, więc pewności nie mam. Gdzieś z zakamarków pamięci wydłubałem Jacka Żakowskiego, który w 2002 roku z niesmakiem donosił za Faktem lub Super Expressem, że porno gwiazda Klaudia Figura właśnie pobiła seksualny rekord świata odbywając stosunek z 646 mężczyznami w ciągu jednej nocy. To jednak stare dzieje z czasów pokolenia JP2, od tej pory wyrosło nowe pokolenie katolickiej młodzieży, która tarmosi banany oglądając nowe gwiazdy ślizgaczy.
[ 1587, jw.]
Faceci mniej zarabiają, choć tak naprawdę mają trudniejszą pracę. Oni muszą mieć erekcję cały czas, kobieta może wszystko udawać. Mężczyzna w porno nie ma jak.
Jak mówi Cassie, kobiety dostają nawet pięć razy więcej.
[2329, Toxic Fucker (śp.) o swoim występie w Klanie w 2015 roku]
Odcinek wyemitowano i zaczęło się. Nagle wybuchła afera. Aktor porno zagrał w naszym narodowym serialu, kto na to pozwolił, kto do tego dopuścił!
A skąd polskie świętoszki czerpią wiedzę o aktorach porno? Z Ducha Świętego? Toxic wystąpił w roli całkiem epizodycznej, zagrał dostawcę pizzy i zniknął. Naprawdę było o co robić tyle hałasu!?
wtorek, 14 września 2021
Gorące lata 70. czyli Goodbye Seventies
Kolejny film Todda Verowa, reżysera nierównego, co widzę po swoich wynurzeniach (Leave blank, Between Something & Nothing, Bad Boys Street, Anonymous). Również kolejny film ze studia Ariztical, ale bez charakterystycznego dla jego produkcji dziadostwa. Rzecz zrobiona jest na paradokument o producentach porno dla gejów w latach siedemdziesiątych. Po pobieżnym przeszukaniu sieci widzę, że nie było reżysera i aktora porno Brada Forda, który współpracował z przyjacielem scenografem Vinnym, a w obsadzie regularnie zatrudniał Horse'a (przydomek zasłużony) i Matta Bottomsa, którego pseudonim jasno wskazywał, jaką pozycję ów odgrywał w filmach. Rzeczywiście, to w latach siedemdziesiątych zaczęła się na dobre masowa produkcja porno, w tym w wersji homo. Pierwszy słynny homopornos Boys in the Sand to rok 1971, akcja ma miejsce na Fire Island, wspomnianej również w filmie jako miejscu kręcenia kolejnej akcji kopulacyjnej (do dziś jest to punkt odniesienia w prawdziwym porno dla gejów). Wszystko byłoby pięknie, ale nadeszły lata osiemdziesiąte, czas hekatomby gejów, i niewielkim pocieszeniem jest to, że niegdysiejsze erotyczne szmiry po latach zyskały uznanie w kręgach artystycznych i eksponuje się je w galeriach sztuki. (O tym mówi się w filmie, ale tego postanowiłem nie weryfikować.) Cóż, bohaterowie odchodzą kolejno z tego świata, a osiągnięcie Verowa polega na tym, że jakoś niewiele mnie to obeszło. Przesadna umowność, nienachalny profesjonalizm, a w tle bez przerwy tandetna muzyczka z dawnych pornosów. Jak na Ariztical film niezły, ale to marny komplement.
Save Me
Temat terapii konwersyjnych mamy już jakby przerobiony, ale film jest sprzed ładnych paru lat, kiedy o Conleyu jeszcze nikt nie słyszał. O tym ostatnim już wspomniałem na blogu, omówiłem też Złe wychowania Cameron Post, a z czasów przedblogowych pamiętam film Wszyscy święci, w którym ośrodki „naprawcze” prześmiewczo przedstawiono jako rozsadniki homoseksualizmu, bo chłopcy tam zgromadzeni mogli śmiało dobierać się w pary bez obaw, że trafią na heteryka, który mógłby im przylać, gdyby się do niego przystawiali. W relacji z książki Żony gejów wspomniałem o polskiej Pomocy 2002, która kiedyś „leczyła” gejów kładąc ich parami do jednego łóżka (!). W Save me metoda konwersji jest dużo subtelniejsza, owszem, nadal jest śpiewka, że homoseksualne zachowania odwodzą cię od Jezusa, ergo jesteś gorszym człowiekiem, ale tego ostatniego nigdy wprost nie mówią. Poza tym pobyt w ośrodku jest twoją decyzją, możesz odejść w każdej chwili. Ośrodek założyła Gayle, która z pobudek osobistych chce ratować (w jej mniemaniu) młodych chłopaków. Trafia do niej Mark, gej narkoman. Gdyby Jezusem leczyła z uzależnienia, to byłoby pół biedy, bo nic mi do tego, jeśli ktoś z pobudek religijnych wyjdzie z nałogu. Słabiej jest, gdy zaczyna mi się wmawiać, że to jedyna opcja. Gayle uparła się, że problemem jest raczej homoseksualizm niż narkotyki, a ponieważ dzięki niej Mark się od nich uwolnił, co naprawdę mu pomogło, więc nie dziwne, że zgodzil się z nią we wszystkim. Czy jakiś gej, oglądający ten film na outfilmie, kibicował Markowi, by udało mu się zostać heterykiem? Szanse na to zdają się maleć, ilekroć widzimy Marka w towarzystwie Scotta, innego „pacjenta”, chłopa dorodnego i sympatycznego (w Queer as folk ten sam aktor grał Bena, uczonego humanistę-kulturystę). W roli Marka zobaczyliśmy Chada Allena, znanego mi z filmów o detektywie-geju Stracheyu. Nie pogniewałbym się, gdyby te filmy trafiły do outfilmu. Na samym początku widzimy kierowcę i pasażera całujących się w czasie jazdy autem. Już Einstein zwrócił uwagę na to, że jeśli całujesz się prowadząc samochód, to nie poświęcasz pocałunkowi należytej uwagi.
Poważni ludzie czyli Serious Men
Poważni ludzie w Bollywood postanowili pokazać światu, że umieją w dramaty. W historię wprowadza nas swoim sarkastycznym komentarzem Ayyan, asystent techniczny w instytucie naukowym, w którym tytułowi poważni ludzie zajmują się badaniami kosmicznymi. Pierwsze dialogi, kiedy Ayyan droczy się z żoną w ciąży, zapowiadają komedię, ale wkrótce robi się smutno, kiedy opętany chorą ambicją ojciec chłopca w wieku wczesnoszkolnym zmusza go do udawania geniusza. Ma w zanadrzu wiele pomysłowych sztuczek, więc z początku idzie mu nieźle. Chłopiec zyskuje sławę, którą chcą wykorzystać lokalni politycy, intryga zagęszcza się, a wyjawienie sekretu zaczyna być groźne dla interesu ważnych ludzi i tak dalej. Przesłanie główne jest prościutkie: rodzice, nie znęcajcie się nad swoimi dziećmi, każąc im realizować wasze ambicje. W Azji bardziej wschodniej typowy model wychowawczy to zmuszanie potomstwa do nauki kosztem dzieciństwa. W Europie mamy raczej permisywizm i izolowanie dzieci od jakichkolwiek przykrości, nawet Baba Jaga to już hardkor ponad miarę. Traktatem o metodach wychowawczych film oczywiście nie jest, a czy obeszły nas perypetie bohaterów? Trochę tak, ale bez przesady, bo ta historyjka jest nieco zbyt wydumana.
Żony gejów: o tym, czego nikomu się nie zdradza (Maria Mamczur)
Nieco trywialnie rzecz ujmując, żony mężczyzn, którzy okazują się homoseksualni, mają słuszny powód czuć się gorzej niż te, które mąż zdradził z inną. Te drugie miały przynajmniej szansę na kilka lub kilkanaście lat udanego seksu, czego z ukrytym gejem doświadczyć nie sposób. Dochodzi tu też niemal nieuchronne pytanie, jakie sobie zadają żony gejów: czy jestem w pełni kobietą, skoro wybrał mnie homoseksualista? Wiąże się z tym kolejna kwestia, czyli wstyd przed ujawnieniem tego wobec najbliższych i znajomych. Samotne zmaganie się z takim problemem prowadzi do depresji i zaniedbania się, co najlepiej było widać w opowieści Krystyny, która ciężko przeżyła swoje czteroletnie małżeństwo, ale się pozbierała. Po rozdziale o żonach autorka oddaje głos mężom, a na koniec ekspertom. Prosty obrazek, na którym oszust mami niewinną kobietę, aby mieć parawan zasłaniający jego homoseksualizm, komplikuje się mocno. Nie wszyscy muszą być świadomi swojej homoseksualności, inni mogą zostać popchnięci do ożenku przez księdza (osobiście znam taki przypadek) lub żyć złudzeniem, że uda im się wytrwać w takim związku, a homoseksualizm po prostu minie jak młodzieńcza fascynacja Korwinem-Mikke. W rozmowie z Lwem-Starowiczem pada przykład mężczyzny blisko trzydziestki, kompulsywnie zmieniającego partnerki seksualne. Może jest pan gejem, zasugerował profesor. Po usłyszeniu tej sugestii facet mało gabinetu nie zdemolował, ale po niedługim czasie okazało się, że faktycznie jest gejem, czego sobie wcześniej nie uświadamiał. Julii, zwracającej do męża: NIE KŁAM! I nie rość sobie prawa do robienia komuś szamba z życia! [1260], nie można zarzucić zniuansowanego spojrzenia na sprawę, choć oczywiście rozumiemy, że to wypowiedź emocjonalna. Niegdyś na tym blogu zasugerowałem dziewczynom, których partnerzy okazali się gejami jeszcze przed ślubem (lub na wczesnym etapie związku), aby - po słusznych pierwszych żalach i pretensjach - zdały sobie sprawę ze szczęścia, jakie je spotyka. Przecież właśnie uniknęły wplątania się w długotrwały i fatalny dla nich układ, bardzo niezdrowy zarówno psychicznie, jak i fizycznie, bo zbyt rzadki seks prowadzi u kobiet do komplikacji zdrowotnych. Zapewne powinienem zweryfikować trafność moich uwag po przeczytaniu opowieści Katarzyny (zob. [887] poniżej), ale w jej przypadku trudno mówić o wczesnym etapie. Innym zagadnieniem są związki, w których ona wie od początku o homoseksualizmie partnera, historie przywodzące na myśl film Układ prawie idealny (w przypadku tych poprzednich: Kłamstwo, On, ona i on lub Co nas łączy?). Autorka wykracza poza temat zasugerowany w tytule również w paru ciekawych rozdzialikach Zapisane w notesie. Zwróciłem uwagę na opowieść Pawła o terapii konwersyjnej, w którą się zaangażował z pobudek religijnych, kiedy studiował w Niemczech. Miał daleko, bo musiał dojeżdżać do Częstochowy, oddalonej około tysiąca kilometrów od jego uczelni. Koncepcja „leczenia” oparta była na założeniu, że „pacjent” miał nadgorliwą matkę i nieobecnego lub emocjonalnie zdystansowanego ojca, więc należy ten brak ojcowskiej czułości zrekompensować przytulaniem się do innych mężczyzn i spaniem we dwóch w jednym łóżku. W książce nie mówią o tym wprost, ale na pewno chodziło o Pomoc 2002 (istnieje do dziś!), której metody „terapeutyczne” panna Pawłowiczówna postulowała swego czasu objąć finansowaniem z NFZ. W roli eksperta w ostatnim rozdziale wystąpił m.in. redaktor Marcin Dzierżanowski, prezes Fundacji Wiara i Tęcza, która w oczach ateisty, czyli moich, ma cele niewarte zachodu. Postulat włączenia akceptacji homoseksualistów do doktryny katolickiej zapewne taki absurdalny nie jest, skoro w tej doktrynie obcesowo traktuje się inne biblijne przykazania, na przykład to o gotowaniu koźlęcia w mleku matki jego (albo w ogóle podważa się autorytet Pisma, jak to uczynił B16, zob. [241]). Redaktor wspomina o ładnym paradoksie, z jednej strony księża namawiają gejów do poślubiania kobiet, z drugiej - homoseksualizm mężczyzny jest poważną przesłanką za unieważnieniem małżeństwa kanonicznego. Omawia również sztuczkę prawną stosowaną przez pary lesbijek wychowujące wspólnie dziecko jednej z nich. Po ewentualnej śmierci matki biologicznej ta druga staje się według prawa obcą osobą - słyszałem o takim przypadku, dziecko zostało oddane w opiekę do rodziny zmarłej, a druga matka nawet nie miała prawa go spotykać (tylko psychopata lub katolik mógłby uznać, że to jest w porządku). Zabezpieczeniem jest uznanie ojcostwa przez znajomego geja, który w razie śmierci matki biologicznej może w świetle prawa przejąć opiekę nad dzieckiem. Przytoczę teraz moje dwie uwagi, ściślej bądź luźniej związane z tematem.
[502, Ela.66]
Pierwszy nasz seks na szkolnej wycieczce, w hotelowym pokoju. Długo mnie pieścił, ale nic poza tym. Zamknął się w łazience. Słyszałam, jak wymiotuje.
[887, Katarzyna]
Może to wszystko nigdy by się nie wydarzyło – ten mój wyjazd do Włoch, niefortunne małżeństwo, kilkuletnie nędzne życie w ukryciu, gdyby nie fakt, że moja pierwsza wielka miłość, mój narzeczony, z którym przez cztery lata planowaliśmy piękny ślub, okazał się gejem. A ja dowiedziałam się o tym w taki sposób, że długo nie mogłam się podnieść, odbudować jako kobieta.
[2347]
W Polsce, dopóki obowiązywały kodeksy karne zaborców, relacje homoseksualne podlegały karze więzienia, którą zniesiono w 1932 roku.
[2402]
W Bangalurze członkowie rodziny mieli zmusić homoseksualistę do uprawiania seksu z własną matką w ramach „terapii”, która miała wyleczyć go z homoseksualizmu.
[2810, Czarnobiały]
Skoro ten człowiek znalazł się w związku z kobietą, to taka była jego potrzeba.
Może, ale większe pieniądze postawiłbym na nacisk otoczenia.
[3294]
Logika, jak najbardziej naukowa, podpowiada, że homoseksualizm nie ma żadnego sensu, skoro nadrzędnym celem istnienia organizmów jest rozprzestrzenianie ich własnych genów i ciągłość gatunku.
Z perspektywy ewolucji homoseksualizm jest zagadką. Geny decydujące o tej orientacji seksualnej powinny przecież w sposób nieunikniony zaniknąć w populacji, skoro ich nosiciele nie są skorzy do przekazywania ich potomstwu. Wniosek nasuwa się taki, że poza genami są również inne czynniki w grze. Wskazują na to również badania bliźniąt jednojajowych, które często, ale jednak nie zawsze, mają tę samą orientację. Autorka przedstawia jedną ze znanych mi koncepcji objaśniającą zjawisko homoseksualizmu, której tu nie omówię.
[3597]
Każde z tych rozwiązań nie mogło przynieść jej ukojenia.
Żadne z tych rozwiązań! Żadne, nie każde. To jedyna wpadka językowa, jaką dostrzegłem u autorki, której językowa staranność budzi podziw.
[3723]
Następnego dnia wieczorem doszło do zamieszek z udziałem ponad 2000 gejów i lesbijek. Podpalano samochody i lokale. Do rozpędzania tłumu skierowano 400 policjantów. Starcia z policją trwały do 4 rano.
Chodzi o zdarzenia wokół Stonewall w 1969 roku, o których ciekawie wspomniano w książce. Okazją do spotkania w klubie Stonewall była stypa po Judy Garland. Właśnie taką imprezę postanowiła rozpędzić nowojorska policja!
[3838]
Jednak z wiekiem, kiedy spada poziom testosteronu, słabnie popęd, zaczynają oni dostrzegać, że ta kobieta nie jest tak naprawdę dla nich interesującym obiektem, bo to mężczyźni pociągają ich seksualnie.
Słowa prof. Izdebskiego, jeden z trafnych argumentów przeciw ożenkom gejów.
- Jeśli jakieś pytanie brzmi śmieszne lub głupio w kontekście heteroseksualnym, to czemu zadawać je gejom? Oto przykłady. Kiedy postanowiłeś być heteroseksualny? Czy uważasz, że być heteroseksualistą jest naturalne i co znaczy „naturalne”? Jak sądzisz, jaka jest przyczyna twojego heteroseksualizmu? Czy podejmiesz próbę wyleczenia się z heteroseksualizmu? Dlaczego obnosisz się ze swoim heteroseksualizmem?
- Wspaniale byłoby, gdyby rodzice umieli na odpowiednim etapie powiedzieć swoim dzieciom: Jesteś w wieku, kiedy odkrywasz swoją seksualność. Jeśli okaże się, że odczuwasz pociąg do osób twojej płci (lub inny uchodzący za nietypowy), powiedz nam o tym, a my postaramy się to zaakceptować. Próbuj nie tłumić swoich pragnień, bo, jakiekolwiek są, dławienie ich może unieszczęśliwić cię na całe życie. (Prawiczków, którzy mi tu wyjadą z tekstem, że przyzwalam na zoo- lub pedofilię, proszę uprzejmie: odpieprzcie się. Mam na myśli seks konsensualny i legalny.)
[502, Ela.66]
Pierwszy nasz seks na szkolnej wycieczce, w hotelowym pokoju. Długo mnie pieścił, ale nic poza tym. Zamknął się w łazience. Słyszałam, jak wymiotuje.
[887, Katarzyna]
Może to wszystko nigdy by się nie wydarzyło – ten mój wyjazd do Włoch, niefortunne małżeństwo, kilkuletnie nędzne życie w ukryciu, gdyby nie fakt, że moja pierwsza wielka miłość, mój narzeczony, z którym przez cztery lata planowaliśmy piękny ślub, okazał się gejem. A ja dowiedziałam się o tym w taki sposób, że długo nie mogłam się podnieść, odbudować jako kobieta.
[2347]
W Polsce, dopóki obowiązywały kodeksy karne zaborców, relacje homoseksualne podlegały karze więzienia, którą zniesiono w 1932 roku.
[2402]
W Bangalurze członkowie rodziny mieli zmusić homoseksualistę do uprawiania seksu z własną matką w ramach „terapii”, która miała wyleczyć go z homoseksualizmu.
[2810, Czarnobiały]
Skoro ten człowiek znalazł się w związku z kobietą, to taka była jego potrzeba.
Może, ale większe pieniądze postawiłbym na nacisk otoczenia.
[3294]
Logika, jak najbardziej naukowa, podpowiada, że homoseksualizm nie ma żadnego sensu, skoro nadrzędnym celem istnienia organizmów jest rozprzestrzenianie ich własnych genów i ciągłość gatunku.
Z perspektywy ewolucji homoseksualizm jest zagadką. Geny decydujące o tej orientacji seksualnej powinny przecież w sposób nieunikniony zaniknąć w populacji, skoro ich nosiciele nie są skorzy do przekazywania ich potomstwu. Wniosek nasuwa się taki, że poza genami są również inne czynniki w grze. Wskazują na to również badania bliźniąt jednojajowych, które często, ale jednak nie zawsze, mają tę samą orientację. Autorka przedstawia jedną ze znanych mi koncepcji objaśniającą zjawisko homoseksualizmu, której tu nie omówię.
[3597]
Każde z tych rozwiązań nie mogło przynieść jej ukojenia.
Żadne z tych rozwiązań! Żadne, nie każde. To jedyna wpadka językowa, jaką dostrzegłem u autorki, której językowa staranność budzi podziw.
[3723]
Następnego dnia wieczorem doszło do zamieszek z udziałem ponad 2000 gejów i lesbijek. Podpalano samochody i lokale. Do rozpędzania tłumu skierowano 400 policjantów. Starcia z policją trwały do 4 rano.
Chodzi o zdarzenia wokół Stonewall w 1969 roku, o których ciekawie wspomniano w książce. Okazją do spotkania w klubie Stonewall była stypa po Judy Garland. Właśnie taką imprezę postanowiła rozpędzić nowojorska policja!
[3838]
Jednak z wiekiem, kiedy spada poziom testosteronu, słabnie popęd, zaczynają oni dostrzegać, że ta kobieta nie jest tak naprawdę dla nich interesującym obiektem, bo to mężczyźni pociągają ich seksualnie.
Słowa prof. Izdebskiego, jeden z trafnych argumentów przeciw ożenkom gejów.
poniedziałek, 13 września 2021
Wśród chwastów czyli Mauvaises herbes
Trochę się zdziwiłem, kiedy w pierwszej scenie żołnierze mordują cywilów, a w następnej przeskakujemy gładko do zwykłej komedii, a może nie tak zwykłej, bo chwilami autentycznie zabawnej. Od razu się domyślamy, że chłopiec uratowany z rzezi w Algierii (chyba) jest tym dorosłym Waelem, który razem ze starszą panią Monique'ą (jak zwykle niezawodna Deneuve), albo po prostu Moniką, robi małe szwindle na parkingach centrów handlowych w Paryżu (chyba). W czasie takiej akcji Monika spotyka starego znajomego Victora i w ramach spłacania długu wdzięczności Wael zostaje tymczasowo opiekunem trudnej młodzieży, sztuk sześć, a ona - sekretarką Victora. Nieśmiertelny schemat jest taki, że Waelowi uda się przełamać lody, cała ferajna się polubi, a co więcej, główna intryga zmierza do rozwiązania, w którym bohater okaże się bez mała kimś na miarę świętego Kolbego. Ani Monika, ani Wael, ani nikt z trudnej szóstki nie jest tak naprawdę zdeprawowany, w przeciwieństwie do pewnego stróża prawa. Zróbmy twórcom i sobie przyjemność i uwierzmy, że możliwe jest, by system tak mylił się w ocenie jednostek. Każda komedia jest trochę głupawa, więc może nas bawić tylko wtedy, gdy trochę odpuścimy. Tu nie trzeba się bardzo napinać, w porównaniu z de Funèsem ta komedia jest wręcz inteligentna. Byłaby taka nadal, gdyby wyciąć elementy dramatyczne, te rzezie, dramaty małego sieroty i molestowanie pedofilskie. Z tym bagażem film przypomina pawanę, muzykę taneczną, którą Ravel skomponował, by uczcić śmierć infantki. Ktoś podobno pisze teraz żałobne mambo dla ofiar covida.
Biały lotos (serial)
Tak to jest, kiedy napompuje się oczekiwania, a potem człowiek się dziwi jak Gałkiewicz, że jak to zachwyca, skoro nie zachwyca. Ludzie bogaci są okropni, czasem antypatyczni. Mimochodem i nieświadomie sprawiają przykrości innym osobom, nie wykluczając bliskich. Potrafią wzbudzać fałszywe nadzieje i niszczyć sobie przyjemność pobytu w luksusowym hotelu dociekaniem, czy ktoś inny przypadkiem nie dostał lepszego apartamentu. Jeden z istotnych zwrotów akcji wiąże się z politycznie poprawnym wzmożeniem jednej panny. To sprawdziłoby się jako materiał na komedię, ale kolegom to się nie udało lub nie o to im chodziło. Na osłodę są wątki homo oraz Austin Stowell z boskim torsem, ale to jakby kapuśniak słodzić, kiedy za nim nie przepadasz. Moją ocena: trzy z plusem, staraj się bardziej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







