Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ale o co tu chodzi?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ale o co tu chodzi?. Pokaż wszystkie posty
piątek, 16 maja 2025
sobota, 6 kwietnia 2024
Ciekawy przypadek Ruggera Freddi
Kiedy Ruggero (czytaj: rudziero) starał się o pracę w branży obróbki danych zdarzyło się, że bardziej wnikliwy pracodawca zapytał o te siedem lat przerwy między licencjatem a magisterium z matematyki w CV. Ruggero zapytał, czy chcą prawdę, czy też wystarczą ogólniki. Chcieli prawdę, więc otwarcie wyznał, że w omawianym okresie był znaną w całym świecie gwiazdą porno dla gejów, a występował pod pseudonimem Carlo Masi. - Czy nadal chcecie mnie zatrudnić? - spytał. Chcieli, ale do nawiązania stosunku (he he) pracy nie doszło, bo okazało się, że Ruggero wybrał inną ofertę. Ruggero szukał pracy, bo został wywalony z poprzedniej posady, i to w atmosferze skandalu. A pracował jako wykładowca matematyki na najlepszym włoskim uniwersytecie, czyli w rzymskiej La Sapienzy. Skandal miał charakter podwójny, jego pierwszoplanowa odsłona wiązała się z oburzeniem, że były gwiazdor porno uczy młodzież analizy matematycznej. Jak opowiada Ruggero, wcześniej nie krył się z tym specjalnie, ale też nie obnosił. Kiedy jednak prasa wywęszyła tę sensację, Ruggero stał się sławny, a w wywiadach opowiadał, że jego przygoda z pornografią była okresem wyjątkowo pomyślnym, lubił być gwiazdą, a poza tym na planie filmu poznał swojego ukochanego, z którym od tego czasu dzieli życie, stół i łoże. Tego było za wiele dla La Sapienzy. Gdyby chociaż okazał skruchę i żal, to może by mu darowali, ale apologia pornografii nie ujdzie żadną miarą. Wywalili Ruggera ze skutkiem natychmiastowym, a wtedy okazało się - druga odsłona skandalu - że zatrudniali go bez umowy i nie chcieli zapłacić za godziny, które już przepracował. Skończyło się w sądzie, przed którym Ruggero wygrał. Która odsłona skandalu jest bardziej oburzająca? Dla mnie druga, bo seks i pornografia mnie nie oburzają. Najbujniejsze chwasty hipokryzji wyrastają na pożywce pornografii. Wszyscy potępiamy, mówimy, że ohyda, zwyrodnienie, ale miliardy ludzi sięgają po nią regularnie, a najczęściej tam, gdzie najgłośniej deklaruje się tak zwane wartości [x]. Gdyby się upowszechniło myślenie podobne do mojego, nikt by nie robił problemu z zarabianiem w branży porno. Paradoks polega na tym, że porno działa trochę dlatego, że łamie tabu. Czy można sobie wyobrazić świat, w którym pani bliska emerytury w rodzaju Barbary Nowak kupuje rano w sklepie świeże bułki, masełko, serek i nowy numer świerszczyka? (Zamiast smarować jakieś półerotyczne epistoły.) Jeśli udział w produkcjach porno nie byłby łamaniem tego tabu, to czy nadal byłby popyt na porno? Obecne tendencje społeczne zdają się zmierzać w stronę zdjęcia piętna z pornografii (jako jednej z możliwych ścieżek samorealizacji) przy jednoczesnej tabuizacji w życiu codziennym wszelkich zachowań mogących uchodzić za seksualne, na które nie wyrażono zgody. Dziś każdy dotyk szefa lub księdza jest interpretowany seksualnie, choć może być jak najbardziej niewinny. Niebezpiecznie jest też zapatrzeć się na miłą koleżankę z pracy lub kolegę, bujnie rozrośniętego niczym Ruggero. Część z niniejszego wypotu pochodzi z jutubowej rozmowy Ruggera z niejakim „męskim” Jasonem, który przeprowadził już wiele rozmów z innymi wykonawcami z branży porno. W ramach dygresji zanotujmy tutaj, że trudno uznać Jasona za utalentowanego wywiadowcę, ale determinacji nie można mu odmówić, skoro ma na koncie już ponad stu rozmówców. Napisałem wcześniej o „wykonawcach z branży porno”, zamiast po prostu o aktorach. Jak to ujął Ruggero, pierwsza dekada XXI wieku to była złota epoka pornografii (której sam był częścią). W tych czasach kręcono głównie filmy z często nawet nie tak pretekstową fabułą, nierzadko ze swoistym wyrafinowaniem, w czym przodowali Kristen Bjorn lub Colt (pamiętam to piękne trio Schuberta z Canvas lub motywy operowe z Bjorna). Jeśli ktoś wystąpił w tych produkcjach, mógłby być nazwany aktorem. Trudno natomiast mi uznać za aktora typowego twórcę z OnlyFans, nawet gdyby osiągnął sukces taki, jak Sean Austin. Nie zamieszczam fotek Ruggera, bo każdy sobie może je wyguglać w pięć sekund, jeśli wpisze „Carlo Masi” w stosownym polu. Dla leniwych zamieszczam link z przeglądarki.
sobota, 27 maja 2023
Jak poprawnie zaadresować słonia
W poniższym filmiku Sarah znowu znęca się na Carlem, swoim mężem importowanym z Włoch, który ma problem z angielskimi idiomami. Carlo zapewne bardzo kocha swoją Sarah i na razie nie przeszkadza mu, że żona się z niego nabija (piękny polski idiom: nabijać się z kogoś, ang. to load from somebody). Wróżę, że za jakiś czas Carlo w końcu pęknie i zakrzyknie: basta! Vaffanculo! A jak się adresuje słonie? Znaczek przyklepuje się na czółko, a adres adresata maluje się sprayem na lewym boku. Pamiętajcie o kodzie pocztowym, to przyśpieszy dostawę.
czwartek, 16 lutego 2023
Arkady mówi (serial Wielka, sezon 2, odcinek 6)
Mówi to około 38 minuty. Zawsze fascynowało mnie przekładanie wulgaryzmów. Ulubiony przykład to „God only knows” przełożone na „diabli wiedzą”. Zabawne jest to, kiedy dosadne określenia tłumaczy się na „cholewcia”, choć niedawno zauważyłem co innego, dość niewinne angielskie shit przełożone na chuja. Wypowiedź Arkadego została jednak spolszczona dobrze i z polotem, więc zamieszczam wersję angielską i polską. Jeśli ktoś się zdziwi, że na obrazku jest ciemnoskóry, rozmazany facet, to wyjaśniam: Arkadego gra Brytyjczyk Bayo Gbadamosi, rzecz całkiem naturalna w serialu Wielka, a jest rozmazany, bo właśnie w tym momencie akcja jest bardzo ożywiona.
sobota, 30 lipca 2022
Co nas obchodzą penisy księży
W świecie idealnym, jako osobie mocno zdystansowanej wobec Kościoła katolickiego, byłoby mi wszystko jedno, gdzie ksiądz wkłada członka (przy założeniu, że nie łamie prawa). Zdarzyło mi się nawet bronić księdza, który zadał się z chłopaczkiem ledwo przekraczającym dopuszczalny wiek. Skoro jednak uznaliśmy, że młodzieniec jest już w stanie wyrazić świadomą zgodę na seks, to prawo nie zostało złamane. Ta sprawa była bulwersująca, ponieważ chodziło o seks z uczniem, co - jeśli trafnie ustaliłem - nadal przestępstwem nie jest, ale może naruszać wewnętrzne szkolne przepisy, nie mówiąc o naturalnym odczuciu niewłaściwości takiej sytuacji. A sprawa księdza Dębskiego? Nie da się ukryć, był werbalnie napastliwy, ale gdyby chodziło o kasjera w Biedronce, to przecież organy prasowe nie pobiegłyby do szefa sieci sklepów z pytaniem, co zrobi z tym pracownikiem. Gdybym był katolikiem, miałbym być może jakiś interes, by w instytucji, którą mam szanować, nie było takich przypadków. Możliwe, że twórczość filmowa księdza Dębskiego podpada pod jakieś paragrafy za nękanie lub molestowanie, a wtedy idziemy do prokuratury. (Mówimy o świecie idealnym, w którym prokuratura nie chroni księży.) Przejdźmy do kolejnej sprawy, która w serwisie Wyborczej została opatrzona nagłówkiem PILNE! Okazuje się, że ksiądz G. próbował umówić się na seks przez Grindr. Imię i nazwisko księdza zostało ujawnione, ale ja nie podaję, bo nie wiem po co. Dlaczego ma mnie obchodzić, gdzie obywatel G. wtyka swojego penisa, nawet jeśli jego pracodawca ma inne oczekiwania wobec tego organu? Sprawę ujawnił Sebastian, do którego przystawiał się G. - a to jest już imię zmienione. Być może Sebastian jest katolikiem, który postanowił zdemaskować G., by chronić Kościół przed zdemoralizowaniem. Ale czemu w takim razie sam korzysta z Grindra, co jest niezbyt katolickie? A może udaje geja by polować na księży? Jeśli tak, to jego prawo, ale wielkiej miłości bliźniego w tym działaniu nie widzę. A jeśli Sebastian nie jest katolikiem, to przestaję rozumieć cokolwiek. Trudno byłoby powiedzieć, że G. na wzór Dębskiego molestował Sebastiana, więc to nie jest sprawa dla prokuratury. Pozostają dwa malutkie wytrychy, mogące uzasadnić demaskowanie „wyuzdanych” księży. Pierwszy: jeśli G. publicznie atakował gejów, to mój sprzeciw wobec ujawnienia jego wyczynów na Grindrze topnieje drastycznie. Nie znam twórczości G. jako księdza, więc trudno mi powiedzieć. Nie mam powodu zakładać, że skoro jest księdzem, to z automatu powtarza homofobiczne brednie, z jakich słynie instytucja, dla której pracuje. Drugi: ujawniając takie przypadki jak księży D. i G. przyczyniamy się do spadku autorytetu Kościoła, który wpieprza się nieustannie w moje życie - i to nie tylko recenzując moje wybory życiowe (geja) z wyimaginowanej pozycji moralnej wyroczni. Byłoby to bardzo słuszne, ale dobry nastrój psuje świadomość, że stosujemy tu zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Chcemy pognębić instytucję, a de facto znęcamy się nad konkretnym człowiekiem.
sobota, 23 lipca 2022
Prosty skład produktów
Jak pamiętamy, szynka składa się z papieru skrobiowego i wydzieliny gruczołów martwej tkanki tłuszczowej. Może zawierać seler i orzechy (jak wszystko zresztą, zestawów do ćwiczeń ZPT z Ikei nie wykluczając). I to nie jest prosty skład. Prostego składu nie mają również tak zwane produkty bankowe, jak w naszej kulawej polszczyźnie określa się wydzieliny systemu bankowego w rodzaju kont rachunkowych czy kredytów. Kto przeczytał w całości dokumentację otaczającą produkty bankowe, ten się z tym na pewno zgodzi, a kto nie przeczytał, niech najpierw powie, czemu tego nie zrobił. Mam nawet pomysł na happening: kiedy w banku podetkną ci do podpisu umowę na kredyt lub kartę płatniczą, uprzyj się, że chcesz to wszystko dokładnie przeczytać i to koniecznie na głos, żeby urzędnik bankowy mógł w pełni uczestniczyć w tym ceremoniale (niech on też ma radochę). Wróćmy więc do produktu o prostym składzie. Proszę państwa, oto Kefir z Koła.
Moje natychmiastowe skojarzenie to ludzie naukowi z powieści Bestera.
Chór żeński: - Bifidobacterium infantis. O, yeah! Bifidobacterium lactis. La! Ctis!
Chór męski: - Lactobacillus paracasei! Lactococcus lactis subsp. cremoris!
Wszyscy: - W stos prop!
Chór żeński: - Bifidobacterium infantis. O, yeah! Bifidobacterium lactis. La! Ctis!
Chór męski: - Lactobacillus paracasei! Lactococcus lactis subsp. cremoris!
Wszyscy: - W stos prop!
niedziela, 16 stycznia 2022
Diuna - spotkanie Paula i Jessiki z Fremenami
Miałem okazję jeszcze raz obejrzeć Diunę, w związku z tym przyjrzyhmy się scenie, w której Jessika i jej syn uciekając przed oddziałami Harkonnena trafiają na pustynnych Fremenów pod wodzą Stilgara. Ów spojrzał na uciekinierów, po czym zawyrokował, że młodego da się jeszcze przyuczyć do życia na pustyni, ale stara jest już za stara, więc trzeba ją zabić. Dura lex sed lex. Ciekawy sposób myślenia, bo w ten sposób w osobie Paula zostawia przy życiu przyszłego wroga, który będzie miał pełne prawo Stilgara nienawidzić. Wygląda to na dość głupie fabularne rozwiązanie w historii chcącej uchodzić za wielce wyrafinowaną. Sprawdziłem, czy podobnie jest w książce. Podobnie, ale tam Stilgar jednak się kryguje, zauważa, że prędzej czy później i tak Jessika umrze, bo nie zdoła sie przystosować. Lepiej oszczędzić jej męki. Chwilę potem, tuż po próbie zabójstwa, Jessika przytknęła nóż do jego gardła trzymając go w żelaznym uścisku. Standardowy dla Bene Gesserit pokaz umiejętności. - Czemu nie mówiłaś, że jesteś magiczną kobietą? - zapytał Stilgar. Na co Jessika:Z filmu warto zapamiętać scenę z planety Salusa Secundus z charakterystycznym gardłowym śpiewem, który tu zachowuję w wykonaniu zdolnej bestii z Polski.
środa, 12 stycznia 2022
Jason Derulo na Sylwestrze Marzeń/Zakażeń
Nieznana mi wcześniej mega gwiazda w postaci Jasona wystąpiła na Sylwestrze Zakażeń zorganizowanym przez TVP. Wszystkim nam, nie wyłączając proepidemiczki Barbary Nowak, robi się mokro na widok Jasona, zwłaszcza kiedy w swoich tekstach propaguje cnoty niewieście w rodzaju „ssij i połknij”, nie mówiąc o cnocie bycia gotową do wylizania. Jason okazał się niewdzięczny, bo zaraz po występie usunął ze swoich sociali wszelkie wzmianki o występie w Polsce. Ups.
środa, 29 grudnia 2021
Radek Rak mówi
Wyobraźnia jest wrogiem duchowości.
- Brak mi wyobraźni, by to pojąć.
Jeśli (...) duchowość daje ci siłę i zdolność do przetrwania, to pytanie o prawdziwość metafizycznych twierdzeń tracą rację bytu.
- Zgoda. Dramat zaczyna się wtedy, gdy czyjeś metafizyczne twierdzenia stają się częścią systemu prawnego i finansowego.
Cytaty pochodzą z Przekroju nr 1/2022.
środa, 28 lipca 2021
Zaszczuła Turinga i dopuściła małżeństwa homoseksualne
Taką linijkę można by dopisać do Portretu kobiecego, gdybyśmy chcieli krótko i wybiórczo opisać dokonania królowej Elżbiety II. Jak pamiętamy, Turinga zaszczuto za homoseksualizm, w latach pięćdziesiątych w Wielkiej Brytanii mieli na to paragraf w kodeksie karnym. Genialny Turing popełnił samobójstwo, zdarzyło się to w pierwszym roku panowania Elżbiety. To nie królowa ma go na sumieniu, ale warto odnotować, że to już było za jej czasów. Jeśli chodzi o małżeństwa, to - jak już pisałem - podpisała, bo musiała, ale nie była zobowiązana mówić o tym cokolwiek publicznie. Tymczasem wypowiedziała się i to całkiem dowcipnie, wyrażając swoje poparcie. Przypuszczam, że gdyby zapytano ją, kiedy obejmowała tron, czy wyobraża sobie taką ustawę w przyszłości, to sytuacja taka mogłaby być zinterpretowana jako obraza majestatu. Sześćdziesiąt lat gotowania żaby doprowadziło nas do tego miejsca. Żartuję sobie, nie nas, ale Brytoli, bo my w Polsce się nie ugięliśmy. My gotujemy inną żabę.
środa, 2 czerwca 2021
#MeToo po polsku
Kiedyś profesor Płatek bardzo się cieszyła z akcji #MeToo, bo „wreszcie zaczęto wierzyć kobietom”. Jest tylko ten problem, że nieraz okazywało się, iż oskarżenia były bezpodstawne, jak to zdarzyło się pewnemu panu w SZA, który akurat miał mocne papiery na to, że w czasie rzekomego gwałtu przebywał w zupełnie innym mieście. Panie wzruszone #MeToo nie biorą pod uwagę zjawiska „attention whore”, powszechnego w dzisiejszym świecie. Rozmyjmy do tego jeszcze pojęcie gwałtu tak, aby objęło stosunki odbywane bez entuzjazmu (ale jednak konsensualnie) lub z fałszywych pobudek, np. z osobą udającą majętną, a zaczniemy ocierać się o absurd. (Co rzekłby absurd na takie molestowanie!?) A jeśli gwałtem staje się opowiadanie świńskich kawałów przy przypadkowej osobie, która sobie tego nie życzy, to już nie ocieramy się o absurd, my ten absurd gwałcimy analnie, oralnie i waginalnie (w tej kolejności). Wersja polska ma posmak szczególny, bo do #MeToo podpięli się faceci. I mamy tę osobliwą historię Grzegorza Władyki, skazanego za gwałt na kochanku żony na podstawie bardzo szemranych zeznań. Ciekawe, czy profesor Płatek lubi to.
wtorek, 4 maja 2021
Mam dziwne poglądy
Okoliczność przyznawania się do jakichkolwiek poglądów jest zadziwiająca. Ostatnio mam wrażenie, że poglądów się nie nabywa drogą rozumową, a raczej ogląda się je jak na wystawie. O, ten pogląd mi się podoba, więc będę go głosił i udawał, że mam dla niego jakieś uzasadnienie. A może jest trochę tak, że przyswajamy właśnie takie poglądy, które umiemy uzasadnić? Wątpię. Przechodzę do konkretów. Podobno w jakiejś bańce internetowej Polska, że tak metonimicznie ujmę obecny rząd tego kraju, zdobyła uznanie sprzeciwiając się unijnemu projektowi wprowadzenia trzeciej płci w oficjalnych dokumentach. Każdego, kogo boli pupa z powodu trzeciej płci, pytam, dlaczego to jest dla niego ważne? A mój dziwny pogląd jest taki: nie widzę sensu wpisywania płci do dokumentów. A jeśli już, to wpisywanie „helikopter bojowy” w rubryce „płeć” powinno być jak najbardziej dopuszczalne, bo to powiększa nasze swobody obywatelskie. Oczywiście nie twierdzę, że nie ma płci biologicznej, poza tym kwestia płci pozostaje urzędowo ważna dopóty, dopóki system dyskryminuje mężczyzn pod względem wieku emerytalnego. Wyobrażam sobie prawo napisane całkiem bez pojęcia płci, w którym prawa specjalne byłyby formułowane na przykład tak: „osobie, która urodziła dziecko, przysługuje urlop opiekuńczy”. Czy to ważne, że ta osoba uważa się za helikopter? Inny mój argument przeciw wpisywaniu płci do urzędowych dokumentów jest taki, że nikt przecież nie legitymuje potencjalnego kandydata do fikania w łóżku, żeby określić jego płeć. I czy literka „M” w dowodzie zobowiązuje mnie do czegokolwiek? Na pewno nie do tego, żeby do fikania wybierać kobiety. Zmiana tematu. Podobno sam fakt bycia Polakiem obliguje mnie do wyznawania poglądu, że Polska jest pięknym krajem o wspaniałych tradycjach, świetnej historii i seksownych symbolach narodowych. A tu niespodzianka: nie obliguje mnie! To nie znaczy, że nie jest krajem wyjątkowym (jest, jak każdy inny), atoli nie wszystkie aspekty tej wyjątkowości uważam za pozytywne. Wiele z nich - owszem, tak, ale dla przykładu ta historia? Trochę pofyrtany ten naród, co se dał tak państwo rozebrać i jeszcze w tym pomagał. Powód do dumy jak cholera. A ta flaga, z czego tu być dumnym? Prawie każda trójkolorowa jest lepsza pod względem estetycznym. Jako kolegę po poglądach pozwolę sobie przywołać Herberta:
Rów w którym płynie mętna rzeka
nazywam Wisłą. Ciężko wyznać:
na taką miłość nas skazali
taką przebodli nas ojczyzną
Niby pisze o miłości, ale widać, że nie jest ona bezkrytyczna. I o to głównie mi chodzi.
piątek, 9 kwietnia 2021
piątek, 9 października 2020
Za co kochamy Słowiński Park Narodowy
Parki narodowe należy kochać. Dobrze jednak wiedzieć, jakie szczególne cechy parku godne są szczególnego afektu. Wbrew pozorom tablice informacyjne nie przyczyniają się do pogłębienia pozytywnych uczuć. Rzućmy okiem.
Takie teksty piszą doktorzy habilitowani, którzy nie myślą o zwykłych turystach, lecz o innych doktorach habilitowanych, którzy by ich wyśmiali, gdyby tekst był przyjemny do czytania. Trochę jak te kobiety, które dbają o wygląd z myślą o tym, co powiedzą inne kobiety. Z facetami rzeźbiącymi sylwetkę jest podobnie. Naszym zdaniem najpiękniejszą atrakcją północnego szlaku w Rowach jest to, że pierwsza część trasy prowadzi przez urzekający las, po czym trasa powrotna wiedzie wzdłuż bałtyckiego wybrzeża, po drodze mijając plażę nudystów, coś w sam raz dla dzieci, młodzieży, senatora Jackowskiego i nie tylko.wtorek, 22 września 2020
wtorek, 15 września 2020
poniedziałek, 7 września 2020
piątek, 24 lipca 2020
Czy ty nie wiesz, że...
...interfejs białkowy wykorzystywany jest jako proteza interoperacyjności sejmu. [X] Prawidłowa eksploatacja interfejsu wymaga niewielkich nakładów paszowych. W praktyce wystarcza nie więcej niż wieśniak lub dwa plus 0,75 cl niepołomickiej coli zero na dobę.
piątek, 17 lipca 2020
Andrzeju Dudo, jebal tebe kon sestru krvavim kuračem na majčinom grobu
Oczywiście przepraszam za powyższe słowa wszystkich, którzy mogli się poczuć dotknięci. Na osłodę mogę też zacytować córkę Halinkę (3 l.), która mówi, cytuję: „ciałabym, aby Polska była klajem, w któlym się sanuje plezydenta”. O, Boże Spinozy, też bym bardzo tego chciał! [X]
poniedziałek, 13 lipca 2020
Andrzeju Dudo!
Napisałem dla Ciebie ten oto kawałek niewymagającej prozy.
Po wczorajszym pochmurnym poranku, kiedy promienie słońca zza chmur oświetliły równinę ubraną łąkami, cioteczna siostra Anna postanowiła wybrać się na spacer. Kiedy przechadzała się polnymi ścieżkami pośród zielonych traw, pełną piersią czerpała powietrze nasycone aromatem letnich ziół, a zaciekawione krowy wodziły za nią głowami. Przystanęła niedaleko topoli wsłuchując się w śpiew świergotków, machnięciem dłoni zganiając nieznośną muchę z czoła. Przepędzenie owada było wydarzeniem stokroć ważniejszym od Twojego projektu wpisania do konstytucji zakazu adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
Sąsiad Zenon jak zwykle ugotował obiad, z którym czekał na żonę. Nic wyszukanego, ziemniaki z koperkiem, kotlet z jaj i mizeria ze świeżych ogórków zerwanych w ogrodzie. Żona Kasia wróciła z pracy, zjedli razem obiad, a potem wypili kawę po włosku. Dobrze jest odpocząć od dzieci wysłanych na obóz. Po kolacji obejrzeli kolejny odcinek Domu kwiatów, w którym doszło do kolejnego rozstania Diega z Julianem.
- O, nie! Znowu się zejdą i zrujnują nasze heteroseksualne małżeństwo - jęknął Zenon puszczając żonie oczko.
- Dlatego dzisiaj przed snem przygotowałam coś ekstra. Fakir.
I to był dużo szczęśliwszy pomysł niż wpisanie do konstytucji zakazu adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
Nepomucen Szesnasty, którego Anna zgoniła z czoła, nie był tym szczególnie zawiedziony. Nie ten kolor, nie ten aromat. Odleciał w stronę krowy i zobaczył. Jest! Piękny, świeży krowi placek, a na nim kolega, Jan Karol Drugi.
- Nie krępuj się - rzekł Jan Karol - miejsca jest dużo.
- A smaczne chociaż? - zapytał Nepomucen.
- Ujdzie.
Przez chwilę przeżuwali w milczeniu.
- Pamiętasz Stefana?
- Tak, co u niego? - zablefował Nepomucen, bo żadnego Stefana nie kojarzył.
- Poleciał do stolicy.
- Błe.
- Zgoda, błe. No, ale, jak mówi, nie zdarzyło mu się usiąść na piękniejszym gównie niż projekt wpisania do konstytucji zakazu adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
Jeśli Ci się podobało, to zapewne spodoba Ci się też, że będę Cię regularnie pytał o postępy we wdrażaniu projektu wpisania do konstytucji zakazu adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Bo wierzę, że dotrzymujesz obietnic wyborczych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















