niedziela, 19 czerwca 2016
Masowy mord na gejach w Orlando to barbarzyństwo
Trudno się z tym nie zgodzić, prawda. Sekretarz stanu, John Kerry spotkał się w Arabii Saudyjskiej z księciem Mohammadem bin Salmanem, który zapewnił, że będzie występował przeciwko ekstremizmowi, który doprowadził do masakry gejów w Orlando. Islam w odmianie wahabickiej będący religią państwową Arabii Saudyjskiej ukształtował prawo krajowe w taki sposób, że nie można mu zarzucić barbarzyństwa w odniesieniu do gejów. Robi im się porządny proces przed sądem szariackim, po czym ich się ścina i krzyżuje (nie do końca jasne, czy w tej kolejności). Niektórzy prominentni chrześcijanie w SZA również uważają takie podejście za słuszne i cywilizowane. Warto też zauważyć, że Arabia wydaje całkiem konkretne miliony na rozpowszechnianie swojej wersji islamu w świecie. [X]
Dzień Matki czyli Mother's Day
Dawno temu pewna zasadnicza osobowość kobieca, znajoma znajomej, użyła wobec jakiegoś nieznanego mi dziewczęcia określenia „pindencja”. Z kontekstu wynikało, że dziewczę było subtelne i obruszyło się na mało delikatną uwagę. Spodobało mi się, więc zacząłem (nad)używać tego określenia w odniesieniu do wielu moich znajomych dziewcząt bez względu na płeć i pochodzenie. Dzień matki jest doskonałym wyborem dla wszelkich pindencji, taki to poczciwy i ckliwy film. To nie znaczy, że jako komedia jest denny, ale ja wolę ostrzejsze klimaty - w tym filmie chyba ani razu nie pada słowo na „f”. Oglądamy cztery przeplatające się pretekstowo wątki, bezdzietnej (do czasu) gwiazdy telezakupów, rozwódki z dwójką synów przeżywającej ciężko świeże małżeństwo jej eksa, dwóch sióstr niespodziewanie wizytowanych przez bogobojnych rodziców, którzy nie spodziewali się tego, co zobaczyli, taty w roli mamy dojrzewających córek i na koniec pary młodych ludzi, którzy mają razem dziecko nieślubne i zastanawiają się, czy przerobić je na ślubne. Jak się przyjrzeć, to wymieniłem pięć wątków, z czego wniosek, że albo nie umiem liczyć, albo sobie coś zmyśliłem. Występujący w obsadzie Sudeikis, znowu z Aniston, chwilowo przewyższa popularnością Jezusa Chrystusa, a nawet chyba i Ziemkiewicza. Na drugim gifie poniżej widzimy jego występ w klipie Mumford & Sons, Hopeless Wanderer.




czwartek, 16 czerwca 2016
Millerowie czyli We're the Millers
David, czterdziestoletni chłopiec, drobny diler, spotyka swojego kolegę ze szkoły, mężczyznę żonatego i ustatkowanego. Nawet nie wiesz, jak ci zazdroszczę - słyszy. Ale już niedługo nie będzie czego zazdrościć Davidowi, bo stracił urobek, który miał trafić do szefa. Ów z kolei wygląda na gościa wyluzowanego, ale wiemy, że to tylko na pokaz. Co to za folia na podłodze? - pyta zaniepokojony David w gabinecie szefa wypatrując kastetów na dłoniach jego goryli. Na razie mu się upiecze, musi tylko pojechać do Meksyku po towar i bezpiecznie dostarczyć do kraju. A jak to uczynić nie wzbudzając podejrzeń? Może pod przykrywką rodzinnej wycieczki? Przedni pomysł, tylko że David nie ma żony i dzieci, więc musi sobie ich w parę godzin skombinować. Cała komedia sprowadza się właśnie do tego, że czwórka nieznajomych ludzi wyrusza camperem w trasę jako rodzina. Historyjka jest zgrabna, dialogi momentami dowcipne, a zakończenie podnoszące na duchu, poniekąd. Teraz jeszcze nie, ale w sequelu na bank odnajdą Jezusa.














środa, 15 czerwca 2016
Special Correspondents
No i jest problem, bo mam bardzo złe doświadczenia, kiedy gorąco polecałem znajomym jakiś film, a potem musiałem im tłumaczyć, że to przecież fajne jest. Ale zaraz, ja też nie jestem taki słodki, bo kiedyś obejrzałem Magnolię, którą mi gorąco polecali, a zamiast niej do dziś wolałbym raczej Nicka Offermana pijącego whisky. Special Correspondents przypomina nieco Fakty i akty, ale o dużo mniejszym ciężarze gatunkowym. Reporter grany przez Erica Banę wyrusza do Ekwadoru stojącego na skraju wojny domowej, ale wskutek ciamajdowatości towarzyszącego mu dźwiękowca Fincha nie trafia na miejsce, to jednak nie powstrzymuje go przed nadawaniem relacji. Bujna wyobraźnia mu dopisuje, a splot wydarzeń doprowadzi do rozgłosu na skalę krajową. Naprawdę warto zobaczyć Erica, którego komediowy styl gry, do tej pory nam nieznany, w pewnym sensie nawiązuje do Keatona z jego kamienną twarzą. Nie różni się więc zbytnio od ról dramatycznych poza tym, że w tamtych zdarzało mu się występować bez podkoszulka. Gdyby ten film omawiali w Para-męt pikczers, to po pytaniu „A momenty były?” zapanowałaby niezręczna cisza jak po dowcipie Strasburgera.
wtorek, 14 czerwca 2016
Jeśli miłość, to tylko analna
Robert Stiller zaproponował kiedyś zabawę towarzyską polegająca na czytaniu spisu ulic miasta z tym, że każdą nazwę poprzedzamy słówkiem „dupa”. Dupa Jana Brożka, dupa łabędzia, dupa złota. Z kolei w pewnym filmie zaproponowano, aby czytając horoskopy dodawać do każdego zdania frazę „w łóżku”. Z mojego dzisiejszego horoskopu: Możesz liczyć na wsparcie kogoś bliskiego w łóżku. Twój optymizm zjedna Ci ludzi w łóżku. Ja z kolei proponuję dodawanie słówka „analna” do słowa „miłość”, co proszę wykonać we własnym zakresie na podanych przykładach.
Miłość ci wszystko wybaczy...
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.
Lecz gdy kwitnie ta miłość w jarzynie...
Ratunku! Ratunku! Na pomoc ginącej miłości!
Ona brzydka, brzydki on, a taka ładna miłość.
Każdemu wolno kochać, to miłości słodkie prawo.
Non omnis moriar z miłości.
Amor vincit omnia.
Odkryjemy miłość nieznaną... Miłowania głodni jak wilcy...
piątek, 10 czerwca 2016
Rafał Ziemkiewicz jako pożyteczny idiota
Strasznie lubię etykietki, są takie wygodne. Jakiś pajac produkuje się w telewizji, radiu czy gazecie, przekonuje, argumentuje, ale widać od razu, że jest lewicowym oszołomem lub katolickim betonem, więc nie musimy się trudzić odpieraniem zarzutów lub uzasadnianiem naszego stanowiska. Postać wymieniona w tytule, jak wiemy, jest szykanowanym przez salon bezkompromisowym dziennikarzem, którzy wali prawdę prosto w oczy, występuje w telewizji rządowej i nie tylko, choć za „P”i„S”-em nie przepada i krytykuje tę partię często gęsto (podobno). Strach otwierać cokolwiek, bo zaraz Ziemkiewicz wyskoczy, kobiecie bezdzietnej z Płocka nawet na toście się pojawił, jak mówią ludzie na mieście. Etykietka pożytecznego idioty należy się Ziemkiewiczowi za to, że dzięki niemu rząd może śmiało wciskać ciemnemu ludowi, jakiż to pluralizm w mediach zaprowadził, skoro taką antyrządową kreaturę w mediach zatrudnia.
Monika Pieczyńska pisze
Istnieje taka strona – Spurious Correlations czyli Fałszywe korelacje. Można się z niej dowiedzieć na przykład, że odsetek utonięć w przydomowych basenach jest związany z liczbą filmów, w których w danym roku wystąpił Nicolas Cage. Im więcej filmów, tym więcej osób się utopiło. Można także obejrzeć wykres, zgodnie z którym roczna liczba rozwodów w stanie Maine spada proporcjonalnie do spadku poziomu konsumpcji margaryny i taki, który łączy liczbę przyznawanych rocznie w USA doktoratów z socjologii z liczbą wykonanych niekomercyjnych lotów w kosmos na całym świecie. Można? Najwyraźniej można. Tylko co z tego?
Cały tekst jest polemiką z argumentacją przedstawianą w telewizji rządowej, zgodnie z którą spadek jej oglądalności jest pozorny, bo wynika z błędnej metodologii sondaży.
Cały tekst jest polemiką z argumentacją przedstawianą w telewizji rządowej, zgodnie z którą spadek jej oglądalności jest pozorny, bo wynika z błędnej metodologii sondaży.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




