Nie wiem po co ten tytuł

              

piątek, 27 maja 2016

Better Call Saul (sezon 2, odcinek 2)

Czy Better Call Saul miałby sens bez Breaking Bad, którego jest spin-offem? Może i tak, ale nie miałby zapewne pieniędzy na produkcję. Jak pamiętamy, w Breaking Bad Saul był prawnikiem Waltera, któremu pomagał w prowadzeniu podejrzanych przedsięwzięć. Jak się okazało w Better Call Saul, jeszcze jako Jimmy McGill kwalifikacje zawodowe miał marne, za to nadrabiał uczciwością. Obrót zdarzeń, w które zamieszany był jego kompan Mike Ehrmantraut, spowodował rozluźnienie zasad moralnych, którymi starał się kierować. Drogi Jimmy'ego i Mike'a rozeszły się na chwilę, więc kiedy ten ostatni zwrócił się o pomoc do Jimmy'ego w pewnej etycznie wątpliwej sprawie, musiał się upewnić na wszelki wypadek.
Zgadza się, nadal był elastyczny.

sobota, 21 maja 2016

Matt Dillahunty mówi o Marii Kisło

Matt to jeden z najlepszych znanych mi kontr-apologetów, świetnie wypadający w debatach z obrońcami chrześcijaństwa. Ogólnie rzecz biorąc jego metoda jest nieskomplikowana: w rozmowie z wierzącym unikaj formułowania tez (a najbardziej tezy, że Boga nie ma), za to konsekwentnie domagaj się uzasadnienia twierdzeń strony przeciwnej. To niby proste, ale wymaga niezłego rozeznania w wielu tematach, od epistemologii, przez ontologię, biblistykę, teorię ewolucji do historii XX wieku z ateistami na czele morderczych reżimów. Czasem jednak ateiści coś twierdzą, na przykład, że religia jest szkodliwa. Wielki etyczny postęp od czasów Jezusa polega na tym, że zapowiedział wieczne potępienie w piekle dla grzeszników. To ja przepraszam, Bóg Starego Testamentu był nieskończenie bardziej litościwy, bo co najwyżej domagał się śmierci dla tych, co mu podpadli. Teraz miliony chrześcijan - i nie-chrześcijan - żyją w strachu przed piekłem, o którym nic nie wiedzieliśmy, zanim nie ogłoszono, że Bóg jest miłością. W swoim wystąpieniu [36:30] Matt wspomniał o Marii Kisło, polskiej dwunastolatce, która popełniła samobójstwo, bo chciała się spotkać z tatą zamordowanym parę lat wcześniej. Pogląd, że pobudki Marii były czysto religijne, jest nadużyciem, ale z pewnością odegrały pewną rolę. Zastanawia mnie to, że ta tragedia stała się głośna na Zachodzie, choć wcale nie pamiętam, abym swego czasu o niej słyszał [X].

Argument ontologiczny przeciw Bogu chrześcijan

Nad dowodem ontologicznym znęcam się od dawna, chodzi w nim o możliwość pomyślenia o najwspanialszej istocie, co dość nieoczekiwanie prowadzi do konkluzji, że taka musi istnieć. Jest problem z tym istnieniem, ale przypuśćmy chwilowo, że go nie mamy. W takim razie potrafię sensownie argumentować na rzecz tezy, że tą istotą doskonałą nie jest Bóg Biblii. Z tą tezą zgodziliby się wszyscy rozsądni ludzie, gdyby przedstawić im parę cytatów z Biblii mówiąc, że pochodzą ze starożytnych tekstów zoroastryjskich lub jakichkolwiek innych, o których nie mają pojęcia. Podobny eksperyment opisał Dawkins w Bogu urojonym [X].

Homofobia według ILGA

Posłowie otrzymali raport ILGA o homofobii w Polsce (p. strona 130). Bardzo wątpię, że się tym przejęli, zwłaszcza ci z rządzącej koalicji, którzy od dawna argumentują, że osoby homoseksualne mają aż nadmiar praw, choć nieoceniona kretynka z tych szeregów zapewne żałuje, że wśród tych praw nie ma proponowanego niegdyś przez nią prawa do leczenia homoseksualizmu w ramach NFZ. Zapewne na stronach ILGA można by znaleźć opis metodologii pomiaru wskaźnika homofobii, według którego Polska z 26% w roku ubiegłym spadła do obecnych 18%. W raporcie mamy jakby uzasadnienie, ale powiedzmy ostrożnie, że całkowicie poważne ono nie jest. Jako przykład szykanowania osób homoseksualnych podano przykład Charamsy. Owszem, biskup pelpliński podziękował Charamsie za współpracę i byłby to świetny przykład homofobii, gdybyśmy usłyszeli jeszcze o księdzu, który jawnie obnosi się z kochanką, ale władze kościelne nic z nim robią. Anna Grodzka nie zdobyła stu tysięcy podpisów przed wyborami prezydenckimi? Tak jak wielu innych kandydatów z pajacowatych formacji. Jakaś pani z „P”i„S” próbowała zablokować marsz równości, ale zrezygnowała po namowach policji? No, litości. Ziemkiewicze, Terleccy, Frondo - dziękujcie ILGA za ten prezent. Tu jest reakcja Dziennika Narodowego.

niedziela, 15 maja 2016

Miałem Euro-wizję

Gdybym ci ja miała pamięć absolutną, to bym tu nie potrzebowała nic zapisywać, o czym piszę jako osoba płci męskiej. Już wcześniej miałem Eurowizję w roku 2014, kiedy wygrała taka sobie Conchita, a nasze Słowianki potrząsały tym, co im mama w genach dała. Wczorajsza Eurowizja jakaś gorsza mi się wydała, bo doświadczyliśmy szwedzkiego potopu popu. Strasznie trudno było mi ocenić pieśń Szpaka bez dystansu, jaki miałem do innych występów. Wydawała mi się przyzwoita, więc bardzo mnie ucieszyło, że tak wysoko ocenił go lud (trzecie miejsce w rankingu), w przeciwieństwie do jury z różnych krajów (miejsce przedostatnie). Ten rekord rozbieżności w ocenach chyba się długo utrzyma. Ktoś obdarzony okiem dostrzegł, że Szpak jest Draculą z filmu Coppoli. (Jezusem też, ale to mniej mnie bawi.) Przy okazji warto się zastanowić, kto dał ciała przy efektach świetlnych w występie Szpaka, bo w porównaniu z innymi były na poziomie trzylatka.


Zwycięska piosenka była moją faworytką, więc mam kolejny powód do radości. Moje ucho słabo harmonizuje z Eurowizją, dlatego wbrew wszelkiej nadziei kibicowałem Gruzinom z ich mocnym rockowym występem. Jeśli chodzi o prowadzących, było nieźle. Zwłaszcza Zelmerlöw wrył mi się w pamięć, bo jest przystojny i chętnie eksponuje. Na użytek swój archiwizuję tu linki do
  • kpiny z Białorusina, który chciał wystąpić goły w otoczeniu wilków (nie dotarł do finału),
  • występu Zelmerlöwa na kuli do rozbiórki (to przy innej okazji),
  • instruktażowej piosenki Love Love Peace Peace, w której mamy wiele przydatnych wskazówek dla zwycięzców Eurowizji w przyszłości; jest tam akcent polski z cycatą panną nad maselnicą.

sobota, 14 maja 2016

Best Day Ever

Gdyby z bajki o Kopciuszku usunąć cuda i magię, to po lekkim liftingu wyszłaby nam ta historyjka. Kopciuszkiem jest David, złą macochą - jego przyjemnie umięśniony partner Greg, a księciem z bajki - Shane, wielbiciel gier wideo po trzydziestce. David ma iszju z Gregiem, gdyż temu nie bardzo podoba się gasnąca kariera twórcy filmów, której oddany jest David. Z tego powodu nie przedstawi partnera rodzicom, bo jak tu pochwalić się takim nieudacznikiem. Drugie, poważne iszju Davida to kryzys wieku średniego związany z jego pięćdziesiątymi urodzinami. Twórcy mają pretekst do snucia rozważań na temat posuwania się w latach, wypada się z nimi generalnie zgodzić, że weź człowieku tak nie przeżywaj i wyrośnij na dziarskiego staruszka. Wiadomo nie od dziś, że stary człowiek może, poeta już dawno temu pisał, że wybiegli podeszli w wieku.

Ortalio - Ballada od rymu


To samo na jamendo.
The Infamous Middle Finger The Infamous Middle Finger