piątek, 12 maja 2017
Lech Morawski reprezentuje rząd
Strażnicy Galaktyki vol. 2 czyli Guardians of the Galaxy Vol. 2
Ci, co widzieli część pierwszą, nie będą mieli problemu z tym, że strażnicy galaktyki to zgraja dziwadeł, o których już pisałem. Dziwactwo jest dość monotonne z wyglądu, bo prawie wszyscy w tej galaktyce to nieznaczne modyfikacje ludzi, a to skóra zielona, a to niebieska, a to złota, a to czułki na główce. W ramach rzucania ochłapem fabuły wspomnę o ucieczce przed zdalnie sterowaną flotyllą statków Suwerennych, którym strażnicy podpadli, bo zabrali sobie coś ekstra poza uzgodnioną wcześniej zapłatą za wykończenie groźnej bestii zagrażającej Suwerennym. Z opresji ratuje ich tatuś Petera, który przed trzydziestu laty jako odmłodzony Kurt Russell zapłodnił ziemską niewiastę z południa SZA, ale w czasie spotkania z synem wygląda już na zwykłego Kurta Russella. To nas trochę dziwi, bo okazuje się, że dysponuje on boskimi atrybutami, ale widocznie miał fantazję się zestarzeć. Kiedyś Marvel nakręci kolejnych Strażników na ponuro, ale tym razem jest humorek, a głównie dzięki małemu Grootowi, który poległ w poprzednim filmie, ale odrósł z sadzonki. No i dzięki dialogom w rodzaju tych o klocach Draxa prowadzonych w czasie najbardziej niebezpiecznych manewrów wśród asteroidów. Błąd scenarzystów polegał na niedostatecznym wyeksponowaniu torsu Petera, co nadrobili w kwestii daddy issues. Jak się okazuje, Peter niejednego miał tatusia, a jak jest ich wielu, to zgodnie z radą poety Różewicza należy wybrać tego, który spełnia wszystkie warunki. I tak też się stało.


środa, 10 maja 2017
poniedziałek, 8 maja 2017
Dziękuję Andrzejowi Dudzie
Za to, że wyznał, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków. Mówiąc serio, jego słowa są banalną prawdą, nie wszyscy go popierają i nie wszyscy na niego głosowali. Można takie rzeczy mówić, ale trzeba się liczyć z konsekwencjami. Teraz powołując się na samego Andrzeja Dudę mogę twierdzić, że nie jest on moim prezydentem, bo ja nie mam żadnego prezydenta, tyle że wcześniej głupio byłoby mi tak twierdzić. Próbuję zdiagnozować emocje w związku z tym oświadczeniem. Nienachalna radość pomieszana z zakłopotaniem. To ostatnie dlatego, że nie wiem, czemu tyle pisać i mówić o postaci z politycznego tła. Nawet mi się nie chce go znieważać.
Drodzy prawiczkowie
Znamy hasło o rozdzielności trzech władz, ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Nazywa się to trójpodziałem władzy, ale chyba głupi jestem, bo zasadniczego rozdzielenia władzy wykonawczej i ustawodawczej chyba nie ma nigdzie na świecie, przynajmniej w krajach demokratycznych. Na przykładzie „P”i„S”-u widzimy, jak to się pięknie rozmywa. Dawniej rządy ustalały coś między resortami, konsultowały z jakimiś środowiskami, a teraz wszystko idzie przez sejm bez żadnych konsultacji i tego demokratycznego memłania. Rozdzielenie władzy sądowniczej od pozostałych wydaje się jednak ważne. Jeśli podoba się prawiczkom pomysł, aby minister Ziobro wziął pod but sądy, bo są przeżarte patologiami, to pomińmy nowe patologie, jakie rodzi ta sytuacja. Proponuję, żebyście sobie wyobrazili, że po zmianie władzy tekę ministra Ziobry obejmie koszmarna, komunistyczna, złodziejska ciota (albo jeszcze gorzej - Borys Budka), która skorzysta z tego buta, pod którym znajdą się sądy. Można rzecz jasna argumentować, że nie ma znaczenia, czy Ziobro wcześniej spacyfikuje sądy, ciota może przecież zrobić to sama, kiedy dojdzie do władzy. Jeśli jednak Ziobro wprowadzi swój pomysł w życie, to z późniejszych ewentualnych protestów posłów „P”i„S”-u, upadkiem demokracji przejętych, nie tylko koń się uśmieje, ale też słoń i okoń. Całe zoo po prostu pęknie ze śmiechu.
Life czyli Life
Z próbek marsjańskiego gruntu wyhodowali pocieszną istotkę, która szybciutko zaczęła siać grozę na stacji kosmicznej, kiedy za jej przyczyną trup zaczął polatywać (bo trup nie ma zwyczaju się ścielić bez grawitacji). Ale to już było, tak? W ogólnym zarysie tak, ale w szczegółach - nie bardzo. Obca forma życia ochrzczona Calvinem już jako mały placuszek w hermetycznym terrarium umiała połamać opiekunowi paluszki. Nie dochodzi do żadnego z nią porozumienia, ale widać, że lepiej od ludzi zna się na zakamarkach stacji i nie groźna jej kosmiczna próżnia. Film wygląda niby na fantastykę bliskiego zasięgu, ale wszystko, co wiemy o ewolucji, przeczy możliwości istnienia Calvina w takiej postaci. Czy kiedyś jakiś obcy wyhoduje ludzkiego bobasa, który rzuci mu się do gardła, wgryzie się mu w bebechy, po czym wyjdzie z nich po chwili dwa razy większy? Może, może. Pamiętamy, że Krystyna Janda polecała ten film jako nakłaniający do refleksji. Moja refleksja: należy na ten film posłać zwolenników opcji pro-life i zapytać po seansie, czy nie zmienili zdania.


czwartek, 4 maja 2017
Za co kochamy internetowe porno
Napiszę coś o serialu Pop Porn, ale wcześniej przejrzałem swój blog według słowa-klucza „porno” i znalazłem piękny hymn do internetowego porno. Pop Porn to bardzo fajny pomysł, w którym maczał paluszek nasz ulubiony Charlie David, a polega na krytycznym spojrzeniu na fabuły filmików pornograficznych. O ile mają fabuły, co dzisiaj takie częste nie jest. Skąd wiedzielibyśmy, że kostium Supermana trzyma się na rzepach? Przecież tylko w filmie porno potrzeba pozbycia się odzienia jest pierwszoplanowa. Na początek proponuję homo-parodię Tarzana. Grupa rozbitków, samych mężczyzn rzecz jasna. ląduje na dzikim wybrzeżu, a jeden z nich, Tobias, spotyka w lesie dzikiego człowieka o imieniu Tarzan. Jak zauważyli komentatorzy, Tobias mógł mieć imię Shane, skoro u boku Tarzana nie ma Jane. Jak widzimy, z początku Tarzan nie bardzo rozumie na czym polega prawidłowy seks, ale Tobias szybko wprowadził go w tajniki.

A teraz o kradzieży tożsamości (Stolen Identity). Głupcy myślą, że to trudne, że trzeba hakować i podrabiać, a tymczasem wystarczy zmienić fryzurkę. Rod i Leon wynajmują pokój sublokatorowi Silasowi, a ten uknuł plan pozbycia się Roda i zajęcia jego miejsca u boku Leona. Kiedy doszło do seksu Silasa z Leonem, ten ostatni dość słabo orientował się, że to nie jest jego Rod, albo tylko doskonale maskował zdziwienie. Kto wie? Na pierwszym obrazku widzimy Roda posuwanego przez Leona, na drugim Silasa w podobnej pozycji. Na trzecim Leon w końcu pyta, gdzie jest Rod. Ja jestem Rod, odpowiada Silas, a Leon doznaje szoku na czwartym obrazku.


Z kolei w Analnym bandycie (Ass Bandit) Jack i Johnny wracają do domu i się lekko prztykają. Poddenerwowany Jack idzie do sypialni, gdzie przyłapuje włamywacza Willa i natychmiast sięga do jego krocza. Dzieci, nie tak należy postępować z intruzami, padł komentarz. Ale przede wszystkim, nie oglądajcie takich filmów. Jeszcze nie teraz. Cały seks odbywa się praktycznie za plecami Johnny'ego, który czyta gazetę przy stole. Chyba wiem, co czytał.


Bodaj najlepszy wyczyn fabularny i aktorski zaobserwowano w Podstępnych ruchaczach 13 (Stealth Fuckers 13), gdzie żonaty Diego nigdy nie omieszka zdradzić żony z facetem, a nawet niejednym naraz. Na początku miał opory, jak widać na pierwszym obrazku. Potem się ich pozbył, więc w czasie wizyty u kuzyna żony i jego faceta posłał niebogę na zakupy, ale wróciła wcześniej niż powinna. Ale nic się nie wydało, bo gdzieżby, nawet gdy trzeba było dokończyć seks pod stolikiem, przy którym siedziała.



Na koniec inny rodzaj humorku z Belami. Jack pokazuje Andreiowi listę życzeń. Przejechać się na słoniu, wielbłądzie i Kevinie. Z Kevinem może być kłopot, bo podobno jest wyłącznie pasywny.


A teraz o kradzieży tożsamości (Stolen Identity). Głupcy myślą, że to trudne, że trzeba hakować i podrabiać, a tymczasem wystarczy zmienić fryzurkę. Rod i Leon wynajmują pokój sublokatorowi Silasowi, a ten uknuł plan pozbycia się Roda i zajęcia jego miejsca u boku Leona. Kiedy doszło do seksu Silasa z Leonem, ten ostatni dość słabo orientował się, że to nie jest jego Rod, albo tylko doskonale maskował zdziwienie. Kto wie? Na pierwszym obrazku widzimy Roda posuwanego przez Leona, na drugim Silasa w podobnej pozycji. Na trzecim Leon w końcu pyta, gdzie jest Rod. Ja jestem Rod, odpowiada Silas, a Leon doznaje szoku na czwartym obrazku.


Z kolei w Analnym bandycie (Ass Bandit) Jack i Johnny wracają do domu i się lekko prztykają. Poddenerwowany Jack idzie do sypialni, gdzie przyłapuje włamywacza Willa i natychmiast sięga do jego krocza. Dzieci, nie tak należy postępować z intruzami, padł komentarz. Ale przede wszystkim, nie oglądajcie takich filmów. Jeszcze nie teraz. Cały seks odbywa się praktycznie za plecami Johnny'ego, który czyta gazetę przy stole. Chyba wiem, co czytał.


Bodaj najlepszy wyczyn fabularny i aktorski zaobserwowano w Podstępnych ruchaczach 13 (Stealth Fuckers 13), gdzie żonaty Diego nigdy nie omieszka zdradzić żony z facetem, a nawet niejednym naraz. Na początku miał opory, jak widać na pierwszym obrazku. Potem się ich pozbył, więc w czasie wizyty u kuzyna żony i jego faceta posłał niebogę na zakupy, ale wróciła wcześniej niż powinna. Ale nic się nie wydało, bo gdzieżby, nawet gdy trzeba było dokończyć seks pod stolikiem, przy którym siedziała.



Na koniec inny rodzaj humorku z Belami. Jack pokazuje Andreiowi listę życzeń. Przejechać się na słoniu, wielbłądzie i Kevinie. Z Kevinem może być kłopot, bo podobno jest wyłącznie pasywny.

Subskrybuj:
Posty (Atom)





