Nie wiem po co ten tytuł

              

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Jason Bourne

Miałem nie pisać o tym filmie, bo okoliczności nie sprzyjały jego oglądaniu. Fabuła nie jest aż tak prosta, abym mógł ją ogarnąć prowadząc rozmowę na inne tematy. Już po pierwszym Bourne'ie stwierdziłem, że niespecjalnie mnie interesuje ten bohater, więc nawet gdybym miał warunki idealne, nie sądzę, żeby mnie ta historia szczególnie wciągnęła. Złowroga agencja rządowa finansuje start-up, który niby to nie ma służyć inwigilacji obywateli, a w ręce Bourne'a wpadają dowody na niecne działania, więc jest dużo pościgów, przez połowę czasu jacyś faceci są na muszce snajpera, a poza tym w to wszystko zamieszany jest tatuś Bourne'a, podczas gdy zła rządowa niewiasta okazuje się dobra. Z tą inwigilacją zwłaszcza jest zabawnie, bo zgadzam się, że rządy nie powinny móc tak łatwo szpiegować zwykłych ludzi, ale w większości przypadków co takiego strasznego mogłoby się wydać? Że opalam się nago na chorwackiej plaży? Albo co jadłem na kolację we wtorek? Lub że nie podziwiam ministra Błaszczaka, który okazuje zrozumienie dla obywatelskiego samosądu w Ełku? W każdym razie jedno zdołałem zobaczyć: Bourne to popłuczyny po wielu tanich sensacyjnych wątkach z wielu innych znanych mi historii, na pewno nie warte jakiejś głębszej analizy. Taka płytka jak moja w zupełności wystarczy.

Brooklyn 9-9 (sezon 2, odcinek 14)

Obcy składa wizytę na statku S.F. Grunwald (Wielkie Teorie Darwina 3)

Upiór rodu Canterville'ów czyli Le Fantôme de Canterville

Nie czytałem opowiadania Wilde'a, które zainspirowało ten i wiele innych filmów, ale z pobieżnego rozeznania widzę, że były w nim elementy komediowe. W niniejszej wersji dość mocno odeszli od oryginału, duchem teraz jest niejaka Aliénor, która straszy w zamku od ponad dwustu lat po tym, jak klątwę na nią rzucił odtrącony przez nią poeta. Aby zachować młodość, Aliénor musi codziennie o północy popełnić samobójstwo, w przeciwnym razie jej postać zacznie wyglądać na swoje lata. Do zamku wprowadzają się nowi właściciele, którzy z początku okazują strach, ale szybko wychodzi na jaw, że nie ma się czego bać, bo duchy żywią się strachem, a jak go nie ma, stają się bezsilne. To strasznie frustrujące dla Aliénor oraz dla córki nowych właścicieli, która miała nadzieję, że duch wymiecie jej rodzinę z bretońskiego zadupia z powrotem do Paryża. Zawiązuje się sojusz ludzko-duchowy. Akcja się plącze z powodu perypetii miłosnych, w ogóle gmatwa się wszystko dość poważnie jak na bzdurną komedyjkę. Ogólne wrażenie jest sympatyczne, efekty są niezłe, a komizm nienachalny (ale jest). I - jak miło - mamy też poprawność polityczną w postaci dwóch ciemnoskórych smarkaczy, potomstwa pary białych ludzi. Jak to możliwe? - pytają tylko zacofane buraki.

V Centuria. W poszukiwaniu zaczarowanych skarbów czyli V Центурия. В поисках зачарованных сокровищ

Nie zakładam z góry, że kino rosyjskie musi być gorsze od zachodniego, ale pewne filmowe gatunki nie są ich specjalnością (polską tym bardziej nie). Mam tu w szczególności na myśli kino komediowo-sensacyjne o szerokim rozmachu, do czego aspiruje V Centuria. Można się znęcać nad fabułą, ale jakby popatrzeć choćby na Indianę Jonesa, to tam nie jest szczególnie mądrzej. Zaczyna się od tego, że w czasie drugiej wojny dzielni żołnierze rosyjscy udaremniają hitlerowski plan stworzenia super broni z magicznych artefaktów, które mają być stopione w jedną całość. Chodzi o diadem Nefretete, kindżał Czyngis-chana, sztylet Juliusza Cezara, naszyjnik Montezumy i naramiennik jakiejś ważnej osobistości, której akurat nie pomnę. Dzieci, które pisały scenariusz, wychowały się na najgłupszej znanej mi telewizji, czyli H2. Przenosimy się do czasów współczesnych, w których rosyjskojęzyczny faszysta chce zrealizować plan udaremniony ponad pół wieku wcześniej. Jest on (jedynie) z założenia bardzo komiczny, bo widzimy go głównie, kiedy pozuje do portretu lub sporządza odlew swojej facjaty, taki z niego bohater. Misja zebrania wszystkich magicznych przedmiotów rozrzuconych po całym byłym sowieckim imperium zostaje powierzona drobnemu cwaniaczkowi Siergiejowi. Oczywiście zło zostanie pokonane, głównie za sprawą mądrej kaukaskiej jasnowidzącej, która wypowiada się bardzo mętnie, ale nasi bohaterowie nie mają problemu z odczytaniem prawdziwego jej przesłania. Pierwsza uwaga do filmu: czemu do kuźwy nędzy nikt nie popracował nad dialogami? Takie, jakie są w filmie, napisałaby moja mama, i nawet nie musiałaby być specjalnie trzeźwa. I druga: jak można było tak oszpecić przystojniaka Dolina, który w tym filmie gra łotewskiego biznesmena przefarbowanego na blond (niczym kurwa berlińska, rzekłby trafnie mój znajomy).

Brooklyn 9-9 (sezon 2, odcinek 5)

The Infamous Middle Finger The Infamous Middle Finger