Nie wiem po co ten tytuł

              

niedziela, 10 lipca 2016

Oslo, 31 sierpnia czyli Oslo, 31. august

Zaczyna się od groteskowej próby samobójczej Andersa, a potem jest już coraz bardziej ponuro. Nasz bohater wychodzi na przepustkę z ośrodka dla narkomanów, odwiedza znajomych i rodzinę, a przynajmniej próbuje. Mylące pozory wskazują na to, że ma chęć wrócić do zwykłego życia, ale gdziekolwiek się znajdzie, z kimkolwiek porozmawia - nie znajduje dla siebie żadnej nadziei. Przyjaciel, dawny towarzysz szalonych balang, ma żonę i dzieci, jest więc człowiekiem spełnionym (w sensie Krystyny Pawłowiczówny), ale w głębi ducha znużonym rutyną codziennego pożycia. Znajoma z kolei chciałaby mieć dzieci, ale nie może. Siostra robi dziwne uniki przed spotkaniem z dawno nie widzianym bratem. Dawna ukochana nie odpowiada na wiadomości ze skrzynki głosowej. Nie ma powrotu do starego życia, nie ma żadnego powodu, żeby zacząć nowe. Jak żyć, pani premier?

Nie tylko patrioci zginęli w Smoleńsku

Na ulotce rozdawanej na właśnie zakończonym szczycie NATO w Warszawie Solidarni 2010 rozdawali ulotkę o zamachu smoleńskim. Czytamy w niej między innymi:
The Polish President and the vast majority of passengers on board were known as patriots of Poland and many were in opposition to the Polish government lead by Prime Minister Donald Tusk from the P.O. party.
Solidarni 2010 nie powinni na tym poprzestawać, bo jeśli planowany jest pomnik, na którym znajdą się nazwiska ofiar zamachu, to warto jednak zadbać o to, żeby pominąć nazwiska nie-patriotów. Zasadne jest pytanie, czy powinny w takim razie na pomniku widnieć nazwiska Izabeli Jarugi-Nowackiej, Sebastiana Karpiniuka lub Jolanty Szymanek-Deresz. Ja bardzo lubię polityków przekonujących do swoich racji tym, że są patriotami. Najbardziej lubię się z nich śmiać. Czyż nie jest przejawem pięknej patriotycznej postawy głoszenie poglądu, że należy jak najbardziej ograniczać wpływy Kościoła katolickiego, instytucji pasożytniczej i szkodliwej? Lub popieranie lewicy? Jeśli nie, to dlaczego? Sebastiana Karpiniuka żal mi szczególnie, bo był jednym z przystojniejszych polityków w Polsce.

Uliczna epistemologia, czyli jak rozmawiać z wierzącymi

Dodajmy, że chodzi o wiarę nie tylko religijną, bo jedna z rozmówczyń Anthony'ego Magnabosco była przekonana o magicznym wpływie jej postawy na zdarzenia zachodzące w jej życiu, coś w rodzaju: skaleczyłam się w palec krojąc chleb, bo dzień wcześniej źle pomyślałam o siostrze. Metoda Magnabosco zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, a polega na tym, żeby całkiem spokojnie pytać przypadkowo spotkanych ludzi, dlaczego wierzą w to, co wierzą, w minimalnym stopniu ujawniając własne poglądy, a nigdy, przenigdy nie formułować tez krytycznych wobec wierzeń pytanego. To podobno działa, choć sam Magnabosco przyznaje, że nie zawsze. Na przykład wobec członków rodziny, którzy najczęściej znają poglądy niewierzącego, co na starcie dyskusji przejawia się przyjęciem postawy obronnej. Sukces, który osiąga Magnabosco, jest raczej skromny, nie dochodzi do gwałtownych dekonwersji wskutek parominutowej rozmowy, ale zasiane zostaje ziarno wątpliwości. Wyobrażam sobie, że podobną metodą można by próbować przekonywać ateistę, co nie musi być z góry skazane na niepowodzenie, bo znane są przypadki nawróceń wśród zadeklarowanych niewierzących. W jednej z debat wierzącego z ateistą padło pytanie, czy wyobrażają sobie oni, aby zmienili swoje zdanie. Ateista odpowiedział, że owszem, jeśli otrzyma przekonujące argumenty o charakterze empirycznym, a wierzący odrzekł, że nie, nigdy.

sobota, 9 lipca 2016

Dusty Smith mówi


Kontekst tej wypowiedzi jest taki, że Dusty odpowiada na film przesłany przez zadeklarowanego muzułmanina, który z kolei jest reakcją na wcześniejszy film Dusty'ego poświęcony głupocie islamu. Ale na co tu odpowiadać, pyta Dusty, skoro gość zbywa konkretne zarzuty mówiąc: no i co z tego? Przecież właśnie dlatego islam jest cool.

czwartek, 7 lipca 2016

Matt Dillahunty mówi

If you are willing to dismiss everything substantive that was said, every interesting bit of conversation just because somebody uttered a phoneme that you have been conditioned to think should not be uttered, you are engaded in magical thinking and you are looking for an excuse to consider style over substance - and you can go fuck yourself. [1:35:00]
The Infamous Middle Finger The Infamous Middle Finger