poniedziałek, 28 września 2015
niedziela, 27 września 2015
Biblia w ręku ateisty (Helena Eilstein)
Dwa razy przeczytałem tę dość monumentalną pozycję. Filozoficznie jest dużo solidniejsza od Dawkinsa, który jest przez to strawniejszy. Tutaj wypisuję sobie parę cytatów.
Założenie, że nie ma miłosiernego stwórcy, łagodzi problem źródeł zła: nie ma istoty, która by była w stanie złu zapobiec albo skutki jego operacji zniweczyć, ale z wiadomych sobie, a dla nas tajemniczych, powodów powstrzymuje się od tego i „na milion ludzi krzyczących «Ratunku!» patrzy jak na zawiłe równanie rachunku” (s. 27).
Doktryna o predestynacji, z komentarzem mówiącym, że nikt nie ma moralnego prawa do uskarżania się z tego powodu, iż Bóg jednych ludzi przeznacza na to, by byli cnotliwymi i zostali zbawieni, a innych na to, by byli zatwardziałymi grzesznikami i za swoje grzechy zostali potępieni, znajduje się w Liście Świętego Pawła do Rzymian (9: 19-22). Według autora tej koncepcji zachodzi analogia pomiędzy moralnym prawem Boga do takiego postępowania a wolnością garncarza, który wedle swych arbitralnych postanowień pewne grudki gliny przeznacza na piękne wazony, a inne na smrodliwe nocniki. Tym chrześcijanom, których ten tekst „natchnionego” autora bulwersuje, nie pozostaje nic innego jak uciec się do jednego z najbardziej typowych chwytów stosowanych przy „oswajaniu” przez wiernych biblijnego kanonu zawierającego niemożliwe dla nich moralnie do zaakceptowania treści. Chwyt ten polega na wypieraniu takich treści z pamięci (s. 184).
[W] rozdziałku z Pwt, zatytułowanym przez redaktorów BT „Pomoc Boga a niewdzięczność ludu” Mojżesz, wypominając Izraelczykom brak wdzięczności dla Jahwe za łaski okazane im oraz za nieszczęścia, którymi nawiedził ich wrogów, mówi: „Nie dał wam Pan aż do obecnego dnia serca, które by rozumiało, ani oczu, które by widziały, ani uszu, które by słyszały” (29: 3). Do czego redaktorzy BT dodają w przypisie: „Zrozumienie więc i wierność wobec Pana zależą od łaski bożej” (s.200). Tak więc przewiną grzesznego ludu okazuje się według redaktorów BT to, że nie dana mu była łaska boża (s. 349).
W 1Sm 6 znajduje się przerażająca opowieść o innym epizodzie z dziejów Arki. Zostaje ona porwana przez Filistynów na polu bitwy, ale podczas swojego pobytu na tym wrażym terytorium przynosi porywaczom dotkliwe klęski w postaci epidemii hemoroidów oraz niezwykłego rozmnożenia się myszy. Przerażeni Filistyni odsyłają ją Izraelczykom (na niekierowanym przez nikogo wozie zaprzężonym w dwie krowy) wraz ze stosownymi darami przebłagalnymi w postaci złotych podobizn guzów hemoroidalnych i myszy (s. 374).
„Pan” toczy wojnę ze znienawidzonym przez siebie narodem rękami ludzkimi (choć inaczej postąpił z Sodomą i Gomorą). Dlatego nie odbywa się to zbyt sprawnie. „Dzięki zwycięstwom Saula (1Sm 15: 7 i nast.) i Dawida (1Sm 27: 8; 30: 7, 8) potęga Amalekitów została ostatecznie skruszona, a sam lud w większej części wyginął [tzn. został wyrżnięty – H. E.]. Za czasów Ezechiasza [a więc musiałoby to być około 500 lat po bitwie Izraelczyków z Amalekitami w drodze do „Ziemi Obiecanej”] pięciuset symeonitów rozbiło ocalałą resztę Amalekitów na górze Seir (1Krn 4: 42 i nast.). Tak wypełnił się wyrok wydany przez Boga na Amalekitów” [cytat ten pochodzi z Leksykonu biblijnego F. Rieneckera i G. Maiera, hasło: Amalek/Amalekici].
Autorzy tej krwiożerczej tezy teologicznej są podobno chrześcijanami. Tak w każdym razie należałoby przypuszczać na podstawie faktu, że ich dzieło weszło do„Prymasowskiej Serii Biblijnej” i zostało gorąco zalecone wiernym w przedmowie do wydania polskiego. Są oni czcicielami Boga „będącego miłością”, „bogatego w miłosierdzie” i w miłosierdziu swoim skazującego na totalną zagładę resztki ludu, którego przodkowie około pół tysiąclecia temu wdali się pono w wojnę z faworyzowanym przez niego narodem! (s. 421-422)
Podczas zaś pobytu Daniela w jamie „Anioł Pański” zjawia się w Judei i porywa za włosy (czemu tak brutalnie, to boli!) „proroka” imieniem Habakuk, który właśnie niósł w misce obiad jakimś żniwiarzom. Z prędkością wiatru anioł przenosi go wraz z żywnością na skraj lwiej jaskini, a po przekazaniu w ten osobliwy sposób Danielowi posiłku odnosi Habakuka z powrotem na ojczyzny łono. (Zapewne szło o to, żeby zapewnić Danielowi strawę odpowiadająca przepisom kaszrutu, czyli judaistycznym tabu pokarmowym, ale doprawdy dysponując siłą nadprzyrodzoną, można było załatwić to jakoś inaczej, nie szarpiąc niewinnego człowieka za włosy.) (s. 491-492)
Kosmogonia ta [przedstawiona w „Ewangelii Judasza”] głosi, że świat materialny jest tworem złośliwych istot nadprzyrodzonych zbuntowanych przeciwko „prawdziwemu” bogu - istot, których charakter znamionują takie imiona jak „Buntownik” i „Głupiec”. Jedynie wybrańcom spośród ludzi stanowiącym szczególne „plemię” uda się wyzwolić ze zbudowanego przez te istoty więzienia, i po odrzuceniu ciał połączyć swoją prawdziwą jaźń z rzeczywistym bogiem. Na tle tych patologicznych rojeń błyszczy swoimi walorami metafizycznymi, aksjologicznymi, i, przyznajmy, estetycznymi rozpoczynający Biblię Hymn Kapłański o stworzeniu świata. Ateista, czytając ten fragment omawianego utworu, rozpamiętywać poczyna to, jakim szczęściem dla naszej kultury było pokonanie gnozy przez chrześcijaństwo ukształtowane na podłożu ewangelii kanonicznych (s.634).
Założenie, że nie ma miłosiernego stwórcy, łagodzi problem źródeł zła: nie ma istoty, która by była w stanie złu zapobiec albo skutki jego operacji zniweczyć, ale z wiadomych sobie, a dla nas tajemniczych, powodów powstrzymuje się od tego i „na milion ludzi krzyczących «Ratunku!» patrzy jak na zawiłe równanie rachunku” (s. 27).
Doktryna o predestynacji, z komentarzem mówiącym, że nikt nie ma moralnego prawa do uskarżania się z tego powodu, iż Bóg jednych ludzi przeznacza na to, by byli cnotliwymi i zostali zbawieni, a innych na to, by byli zatwardziałymi grzesznikami i za swoje grzechy zostali potępieni, znajduje się w Liście Świętego Pawła do Rzymian (9: 19-22). Według autora tej koncepcji zachodzi analogia pomiędzy moralnym prawem Boga do takiego postępowania a wolnością garncarza, który wedle swych arbitralnych postanowień pewne grudki gliny przeznacza na piękne wazony, a inne na smrodliwe nocniki. Tym chrześcijanom, których ten tekst „natchnionego” autora bulwersuje, nie pozostaje nic innego jak uciec się do jednego z najbardziej typowych chwytów stosowanych przy „oswajaniu” przez wiernych biblijnego kanonu zawierającego niemożliwe dla nich moralnie do zaakceptowania treści. Chwyt ten polega na wypieraniu takich treści z pamięci (s. 184).
[W] rozdziałku z Pwt, zatytułowanym przez redaktorów BT „Pomoc Boga a niewdzięczność ludu” Mojżesz, wypominając Izraelczykom brak wdzięczności dla Jahwe za łaski okazane im oraz za nieszczęścia, którymi nawiedził ich wrogów, mówi: „Nie dał wam Pan aż do obecnego dnia serca, które by rozumiało, ani oczu, które by widziały, ani uszu, które by słyszały” (29: 3). Do czego redaktorzy BT dodają w przypisie: „Zrozumienie więc i wierność wobec Pana zależą od łaski bożej” (s.200). Tak więc przewiną grzesznego ludu okazuje się według redaktorów BT to, że nie dana mu była łaska boża (s. 349).
W 1Sm 6 znajduje się przerażająca opowieść o innym epizodzie z dziejów Arki. Zostaje ona porwana przez Filistynów na polu bitwy, ale podczas swojego pobytu na tym wrażym terytorium przynosi porywaczom dotkliwe klęski w postaci epidemii hemoroidów oraz niezwykłego rozmnożenia się myszy. Przerażeni Filistyni odsyłają ją Izraelczykom (na niekierowanym przez nikogo wozie zaprzężonym w dwie krowy) wraz ze stosownymi darami przebłagalnymi w postaci złotych podobizn guzów hemoroidalnych i myszy (s. 374).
„Pan” toczy wojnę ze znienawidzonym przez siebie narodem rękami ludzkimi (choć inaczej postąpił z Sodomą i Gomorą). Dlatego nie odbywa się to zbyt sprawnie. „Dzięki zwycięstwom Saula (1Sm 15: 7 i nast.) i Dawida (1Sm 27: 8; 30: 7, 8) potęga Amalekitów została ostatecznie skruszona, a sam lud w większej części wyginął [tzn. został wyrżnięty – H. E.]. Za czasów Ezechiasza [a więc musiałoby to być około 500 lat po bitwie Izraelczyków z Amalekitami w drodze do „Ziemi Obiecanej”] pięciuset symeonitów rozbiło ocalałą resztę Amalekitów na górze Seir (1Krn 4: 42 i nast.). Tak wypełnił się wyrok wydany przez Boga na Amalekitów” [cytat ten pochodzi z Leksykonu biblijnego F. Rieneckera i G. Maiera, hasło: Amalek/Amalekici].
Autorzy tej krwiożerczej tezy teologicznej są podobno chrześcijanami. Tak w każdym razie należałoby przypuszczać na podstawie faktu, że ich dzieło weszło do„Prymasowskiej Serii Biblijnej” i zostało gorąco zalecone wiernym w przedmowie do wydania polskiego. Są oni czcicielami Boga „będącego miłością”, „bogatego w miłosierdzie” i w miłosierdziu swoim skazującego na totalną zagładę resztki ludu, którego przodkowie około pół tysiąclecia temu wdali się pono w wojnę z faworyzowanym przez niego narodem! (s. 421-422)
Podczas zaś pobytu Daniela w jamie „Anioł Pański” zjawia się w Judei i porywa za włosy (czemu tak brutalnie, to boli!) „proroka” imieniem Habakuk, który właśnie niósł w misce obiad jakimś żniwiarzom. Z prędkością wiatru anioł przenosi go wraz z żywnością na skraj lwiej jaskini, a po przekazaniu w ten osobliwy sposób Danielowi posiłku odnosi Habakuka z powrotem na ojczyzny łono. (Zapewne szło o to, żeby zapewnić Danielowi strawę odpowiadająca przepisom kaszrutu, czyli judaistycznym tabu pokarmowym, ale doprawdy dysponując siłą nadprzyrodzoną, można było załatwić to jakoś inaczej, nie szarpiąc niewinnego człowieka za włosy.) (s. 491-492)
Kosmogonia ta [przedstawiona w „Ewangelii Judasza”] głosi, że świat materialny jest tworem złośliwych istot nadprzyrodzonych zbuntowanych przeciwko „prawdziwemu” bogu - istot, których charakter znamionują takie imiona jak „Buntownik” i „Głupiec”. Jedynie wybrańcom spośród ludzi stanowiącym szczególne „plemię” uda się wyzwolić ze zbudowanego przez te istoty więzienia, i po odrzuceniu ciał połączyć swoją prawdziwą jaźń z rzeczywistym bogiem. Na tle tych patologicznych rojeń błyszczy swoimi walorami metafizycznymi, aksjologicznymi, i, przyznajmy, estetycznymi rozpoczynający Biblię Hymn Kapłański o stworzeniu świata. Ateista, czytając ten fragment omawianego utworu, rozpamiętywać poczyna to, jakim szczęściem dla naszej kultury było pokonanie gnozy przez chrześcijaństwo ukształtowane na podłożu ewangelii kanonicznych (s.634).
sobota, 26 września 2015
Avengers: Czas Ultrona czyli Avengers: Age of Ultron
Czy to nie dziwne, że ci superbohaterowie zebrani do kupy razem tak sobie marnie radzą? W każdym filmie o komiksowej postaci musi być jakiś moment załamania, bo cóż byśmy oglądali? Nieprzerwane pasmo sukcesów, coś jakby uosobienie socjalizmu z dawnych czasów? Analogia tym trafniejsza, że Avengersi zmierzą się z problemem, który sami stworzyli, czyli ze złowrogą sztuczną inteligencją w postaci Ultrona. Podobno ten film się udał bardziej niż inne z tego cyklu, ale jakoś mało wrażliwy jestem na to piękno. Aha, Czarna Wdowa romansuje z Hulkiem, ale średnio to wyszło, gdyż w kluczowym momencie zepchnęła Bannera w przepaść, bo Hulk był na gwałt (gwałt, hehe) potrzebny do rozgrywki z Ultronem, który akurat unosił w stratosferę sporą część Sokowii, miasta w Europie wschodniej, co w dalszym ciągu miało niby doprowadzić do zagłady ludzkości. Ultron zostanie pokonany, dziwne, nie? A może piękno tkwi w tym, że Sokole Oko w tajemnicy przed kolegami z drużyny ma domek w malowniczej dolince, a w nim czekające na niego dzieci, żonę, papucie i ciepłą zupę pomidorową. Pod koniec filmu część bohaterów wypisuje się z dalszej zabawy, ale nie martwmy się - następcy już się znaleźli i złemu nie przepuszczą. Albo jednak się martwmy?












Fabokle kontratakują
Po czym poznać zbliżającą się inwazję Mandiabli, Pożeraczy Kwitnących Planet? Po zmianach w klimacie i desantach Fabokli. Ludzie Fabokli nie są w stanie zobaczyć, tak samo jak krasnoludków, ale to nie znaczy, że ich nie ma. W drodze na Ziemię Tapatiki zatrzymały się na Księżycu, bo Dziadek Tik chciał porozmawiać z mędrcem Anandariszim, ale to się niezbyt udało, bo ów zbył kwestię ziemskiego pochodzenia Tapatików jednym słowem „nieważne” i odszedł w Głąb. W nocy wnuczka Tapati wymknęła się ze stereolotu zwabiona dziwnym mrukliwym śpiewem. W ten sposób natknęła się na stado Fabokli otumanionych oparami podejrzanego dymu, a po chwili była już częścią tego stada, odurzoną i śpiewającą obłąkane murmurando. Strach pomyśleć, co by się z nią stało, gdyby nie Gorol. Czemu ja tu znienacka wyskakuję z Tapatikami? W czasie wakacji odbywaliśmy regularne spacery z Selc do Crikvenicy, a po drodze mijaliśmy ośrodek młodzieży chrześcijańskiej. Śpiewali za każdym razem, chóralny śpiew nie schodził im z ust.
Wszystko zostało napisane
Od Vsauce'a dowiedziałem się o stronie Library of Babel, na której można znaleźć każdą stronę tekstu, w której występuje 3200 znaków angielskiego alfabetu z dołączeniem spacji, kropki i przecinka. Jest tych stron niewyobrażalnie wiele, a większość, czyli jakieś 99 z wieloma dziewiątkami po przecinku procent, to czysty bełkot. Ale jeśli pomyśleć, że jest tam każda strona Szekspira, każdy wiersz Szymborskiej, o cebuli na przykład, tekst piosenki Wiśniewskiego o kawie, a nawet ten wypot, który tutaj piszę, po koniecznych uproszczeniach pisowni, to chyba mózg staje w poprzek. Znacie powiedzenie o małpie, która wystuka sonet Szekspira? Właśnie ją wyhodowaliśmy, my - ludzkość.
Ponieważ strona Library of Babel nie pozwala na kreowanie linków opiszę jak to zrobić. Wiersz Szymborskiej o cebuli: w zakładce „browse” należy wkleić ten ciąg znaków:
Ponieważ strona Library of Babel nie pozwala na kreowanie linków opiszę jak to zrobić. Wiersz Szymborskiej o cebuli: w zakładce „browse” należy wkleić ten ciąg znaków:
3lue0m9k8h9330vavr4yg90q0wklxa6dflj8h7fbnz5ixgjvo98zuvbpougsx4om3nngwrdpjw403l6vzhtolbvlerotu37me2quxaeqdruzezsvf7u5k159qkyq9pz10m4quvl4ui6r37ilbu7it38pe4ychf5sh7n16wnvgdrh6crpfzynt740i9eb4qtnbotfnhrmt9chi5lcbd62ze4lzwxxlcoq14mfkylk93aeegk7ndf9ekk6k6e75fa5t35zm1b6id2u0q9gqn25bdn3r18bfv0zbf68zkno2wqq0bypu9bbykexnnph6hkn8tb7yjrckegnogsdtktdhdtku7fpe5ykvtor8fgaf1zbbz01tyoaxmhcnbrtpd8gdcvagye4i1d4hjdhbfupi0320ggqwa017v69da78x4w9wvenpv7t57wrg2dbw7fhqopsyic7ivihu4mcgk674b54wr5caepsnrtlvfpapask60x2i71jssf86mptvgdsr9p23ep3gzefgw2h1h7xw1qol47ypy03s3fsnnmwgcgfkn77ziotmgkafzygxfak6xrqwbwkct5eiavgjucdx6vljgjum32ajkhaupf3a5k8ilfbgu4kjqbqh6c2t8tlb6smnqy8phdmfdg85iz40fmgt4ctj4ur80e9l3w6x8yjkggs3f3wqxw4saxp2j2nam1g617tk8mc8vk7m2jy8sb8k1flss7kvmr60wptf8idm8119hot1gfbosla78uq60wpqmzq7orzc67xectxcifbi895dmlv81pqzvxj8nbwprlujhfu694nbvipy8o1omfchyj2ui4m1mopukempei3mhxhj1kaggxn1oba0yc93b1wstwzc1fhdqacjc46vc11o7gvyyxb19d0lhokk6k6twyywzl6dmyeirkdpc0thcgza4s2npor7tptwv9lq75h0trg76608qecanbx9ov46n0ipalt3o6rzj4zw18p7otqpa5zdos6696gimv6uzuvbebyl6p7lxtthmyh5397agf2oh3cxxc9rzyjgy9e68ivna3ygwpfgcby8yw7iay0irm0g8tg9dokilxv66zzmxhwb5kuuxa70c6jqw2qw0t379beq24oyz36znhuj28pkkkzxx27ec4mgil8410cd23h522hp9xsg8o04z3augrxdikmrafqvdynd5m1rkwrysqgnqhd79gsju07kfkgro8in6i9bbqzv81hfnu5p1tccbm0pp1zi6991z9r19rhz88pb9g1c9fcwwmiqisu6xca41cljggfs76vzlmkedo6j32pu4ns3ln6bnmkl2ncgeyyztxr4m7fix9shx626p1xx5ug6hx7cng5doeqdlym0nc1pvgowyykappm64p7bke6x6xt1mwk8h4f8owofywfksxtn5oqv8dz2qnz6y4dmvnvsoi5899e06wwvcfn1xgn5s3w6egpc7jdzqmd8jl8d1o16ejomn6uo285e7kdvpuk89sg4o6w0y2ccyg329javj4ogx5fi8wsux0w2in0jc3m59n83uusmrkemewaiypnbg4mll3hf67uwji0knml0nrqk7yxrgli1q9en7xc9im18l4v7luqnow4x59ba3fgse9zdjdscecitida8wt6cgbipuz539b06cf1gcnaxlf0ain4725w6yknnfrl1no5mky2r0b0vrwjb0szr62q4e6480o6zyp0j809wffi7blyhy1u9m4j722x8as1f08yo119xfplk3e5l9c3o2c2n18dvs0okdvbrgv2el10s1t8ilgtxjnzmp6kif060lm3mzsgp5k07jcmm6an4il5irfus3wjbi1di0t97u4qb3tz7d6ny6vkzjs7fuonn6purqtjdrgfzz1zgyht6b9ivvcpabff3bak7d876qhcoezns0h8dgd2ucqvrfxa7o27avb60yyneyfru6ficx9t7v0mzckn1ojonzb99qzaw84u72rbqk71zn1o25dw5x4f5gy2huiaexojq47veq9vmrlg8fxsxxjxobztsxpw733imq93319wotuklxsvlybzaiu1mw6ub81jexfbvgxsthv0wqexi9q4vdlv77ozh8fkhkefnlqy89pukgv4z0pcwhha38yy22ktj4fynu0w3d9zbhmmwqtgkb9m462eclcbs4g0rahfkshruhtnfrbin9is8a6mwjnjzkrvd7p0x4gbrscqr3zyhzmvhajizga9kuqqk12y7bc3vm1bk15yxj2ap1nip21ibky34urfpvv2uv2h6rwcvgmp7wtv68xdtara04becov2ciouic9u2h914i498ok0t3kbnn3cqfsjx52up1efpjvh8m51r7wo1rnpvv6kugytqras3dekdqfafmamcs01hpnbijlrc4twjurd2p2vsf14i9qj63t2985hae2xra6dtnbhbo9cm7l3ewpsqsi525tnu67znk94q8zqlebcvtakytzhnms36cj6ykzt4e9i79dmi97il161hbfwk3jg4crea72bw4bj7qarhorrfosq66j0l16ovpzgbgubli4qz36sfdsmz5a76xeeqsdoe5zsl6j3jitsvsm7jdwfjj1ops1lbt2v01wgiqw3flybd8mqszanz8l8731o3q3p4m1ncuu2bf9g0hya8zgaq18cfn0qwrcehbuvtig5f5ttb26aueujy7eti8majd7dzjz2kaq9nhcp9j3hyxb8zzw6hxxue3blqa89jtcu1665ciqpt7fc6g2dlx1oj60z0bqlj3ck0jstaov8ervp0kayvc86qhd5ry36fhkpp8wf41iex31tlomiwj819fohf1hf783najmmpxlz8h37qy6de22jjqslv4ud7qdpwzbvmbqtnowwtuqntozbw0uulywauo28nuf8zogxhczuvzao2s4ekvp088hpuc9wqiqk5qez3l964wtf3hg0i1xb63p5icnmm2uxynpv7fus90b73xrzu0sl2vg1d9ti89xuu6jofg0m9pmxevuaj893cxfaxza08qzik6suagex841pqt9brynsfaopryq1jh524yi90l8db0qytyammg7c1rxizehge0z3kjozjrzw86qw2f2ium239qblcmezvmxzcufb6nstdt011pvpqzdmr82zwoup6t6hzeih0mc7ucsdhuvp0ky8jyzave7erdwrxrlhtgjpefpotem wybrać wall 2, shelf 3, volume 7, page 65.
niedziela, 20 września 2015
Magia w blasku księżyca czyli Magic in the Moonlight
Podejrzewam, że bardzo wiele opinii o filmach, książkach i w ogóle wszelkich wytworach ludzkiego umysłu to racjonalizacje powierzchownych wrażeń i intuicji. Magia na mnie nie zadziałała, więc teraz próbuję sobie to wytłumaczyć. Niby to komedia, ale w takim razie pytam, co w tym było zabawnego? Dialogi? What is this dreadful sound? Humor sytuacyjny? Może modlący się ateista? A może jakieś groteskowe postaci? Ten wydający z siebie okropne odgłosy młodzieniec myślący, że śpiewa serenady do Sophie? Niezbyt. Jeśli ktoś chce obejrzeć, to proponuję zapomnieć, że to komedia, wtedy może bardziej doceni. Akcja rozgrywa się w latach dwudziestych w Europie, sceptyk-iluzjonista Stanley ma zdemaskować rzekome medium, Sophie, która swoimi nadprzyrodzonymi zdolnościami zadziwiła część bogatej rodziny. Tyle że nie bardzo mu się to udaje. Czyżby Bóg jednak istniał, a Nietzsche, o którego książkach się tu wspomina, był w mylnym błędzie? Zagadka się wyjaśni w sposób raczej mało zaskakujący i w dodatku zatriumfuje miłość. Ach, no tak, po tym poznaje się komedie, bo w dramatach przecież triumfuje śmierć.
Vsauce rulez!
Doznaję uczucia tkliwości, niczym Winicjusz na myśl o Ligii, bo wzrusza mnie popularność kanału Vsauce'a na jutubie, która jest w pełni zasłużona, Jeśli powiem, że kanał ma charakter naukowo-filozoficzny, to spodziewam się reakcji w stylu: fakju, ja tam wolę filmiki o kotach. Też je lubię, ale na szczęście nie tylko. Tematy porusza Vsauce rozmaite, od pierdzenia, przez hipotezę płaskiej Ziemi, do zagadnienia obiektywnego istnienia świata. Zaraz, co z tą płaską Ziemią, czy tego nie wiemy na sto procent od dłuższego czasu? Wyobraźmy sobie, że poruszamy się w kierunku Ziemi z prędkością bliską prędkości światła - wtedy efekty relatywistyczne sprawią, że Ziemia będzie dla nas płaskim dyskiem. Swoim zwyczajem Vsauce kończy podziękowaniem za obejrzenie, a czasem, kiedy gości za granicą, podziękowania składają zaproszeni goście w swoim języku. W jednym z filmików mieliśmy je po polsku.
>
Subskrybuj:
Posty (Atom)


