sobota, 21 lipca 2012
Aureolę za pacholę
Przybora, erotoman-gawędziarz, dla niepoznaki w cudze usta wkłada opowieść o seksualnych wyczynach wuja. W starszej wersji wuj na łożu śmierci dziabnął zakonnicę, ale nadeszły nowe czasy, a z nimi przewartościowanie moralne, w świetle którego incest jest bardziej stosowny.
Zabijaka czyli Goon
Wiadomo, że w hokeju, jak wszędzie, pod pozorem szlachetnej rywalizacji rozgrywa się brutalna walka o zwycięstwo, w której używa się brutalnych metod. W filmie widzimy ochroniarza Douga Glatta, który wpadł w oko trenerowi drużyny hokejowej, bo choć ledwie utrzymuje się na łyżwach, świetnie sobie radzi w mordobiciu. Wykorzystanie jego potencjału zwiększa możliwości taktyczne przez fizyczną eliminację zdolniejszych graczy drużyny przeciwnej. Ale inne drużyny mają swoich zabijaków, w tym legendarnego Rossa Rheę, z którym zmierzy się nasz Doug. Zanosi się na walkę tytanów. Odrabiając zadanie domowe ustaliłem, że grający Douga Scott wybił się rolą Stiflera w American Pie, wrócił do niej zresztą niedawno w kolejnym filmie z tej serii. Z kolei Marc-André Grondin, grający zdolnego młodego hokeistę o uduchowionej facjacie, złamanego wcześniej przez innego zabijakę, a chronionego przez Douga, był główną postacią w pamiętnym C.R.A.Z.Y.
Cytat z serialu (Archer, sezon 2, odcinek 10)
Czy porno internetowe wie, że je zdradzasz? Pytanie zadano Cyrilowi, który chwilę wcześniej tłumaczył, że używał służbowego telefonu, aby połączyć się z seks-linią. To nie całkiem była prawda, bo z tego telefonu prowadził negocjacje w sprawie uwolnienia Cheryl Tunt, którą wcześniej zamknął w piwnicy budynku agencji szpiegowskiej, gdzie pracował jako księgowy. Domagał się 3700 dolarów od szefów swojej agencji, bo tyle winna była mu multimilionerka Cheryl. (Archer 2x10)
Le Clan czyli 3 Dancing Slaves
Opowieść o trzech braciach, którzy żyją z ojcem po śmierci matki. Można by powiedzieć, że nic niezwykłego, ale to tylko w kategoriach filmowych, gdzie Abrahamowi Lincolnowi dorabia się przeszłość pogromcy wampirów - ryk rannego łosia wydobywa się spośród filmowców. Przekroczyliśmy ten Rubikon idiotyzmu, a teraz czekamy na następny. Wróćmy do Tańczących niewolników. Nic niezwykłego, ale zadajmy sobie pytanie, czy osobiście znamy podobne przypadki? Najstarszy z braci jest w więzieniu, młodszy podpada handlarzom narkotyków, a najmłodszy szuka iluzji wsparcia modląc się do zdjęć zmarłej matki. Jest to film z nurtu PSF, nie ma intrygi, nie ma zagadki, nie ma zdzierania masek i odkrywania gry pozorów. Jest pokazany kawałek trudnego życia, którego inaczej nie zobaczylibyśmy. Widzę w tym pewną wartość, choć w przypadku tego filmu mam podejrzenie o uleganie pewnym schematom. Młodzieńcy pochodzący z Maghrebu, być może w kolejnym pokoleniu, muszą mieć problemy z prawem. Choć z drugiej strony, jeden z nich wyprostował ścieżki swego życia, ma pracę, kobietę i buzia mu się śmieje. W filmie mamy wątek homo, ale nie jest pierwszoplanowy.
Prometeusz czyli Prometheus
Pamiętamy Winonę Ryder z Obcego 4, która w pewnym momencie okazuje się kobietą sztuczną (tzn. androidem, nie Anną Grodzką). Na pytanie, czemu pomaga dziwnej szajce, odpowiada, że tak mnie zaprogramowano. W tym sensie trudno mieć pretensje do granego przez Fassbendera Davida 8, sztucznego człowieka, że zachowuje się dziwnie, bawi się w doktora Mengele, i nie wiadomo, wobec kogo jest lojalny. W ogóle system podległości formalnej w załodze Prometeusza, statku kosmicznego wysłanego za ciężkie pieniądze w daleką misję kosmiczną, jest dość pogmatwany. Motywem do zorganizowania wyprawy była krucha wiara jednej rudej pani i jej faceta w to, że poznamy Inżynierów, potężne istoty, które stworzyły ludzi. W pewnym sensie więc wszyscy ludzie są sztuczni. Przy okazji mówimy "pa, pa" ewolucji, za to otrzymujemy bezbożną wersję inteligentnego projektu. Prometeusz jest pełen zagadek - widać, że Riddle Scott chce zapoczątkować nową serię filmów o obcych. Jedno natomiast nie ulega wątpliwości, zarazić się obcym jest niezwykle prosto. Na przykład przez stosunek heteroseksualny z facetem, któremu parę godzin wcześniej podano doustnie kroplę obcej krwi (a to kwas podobno?). Czy ten film jest tak słaby, jak mówią? Do historii kina pewnie nie przejdzie, ale nie widzę specjalnego powodu, żeby go okładać odchodami.
Ojciec i syn czyli Отец и сын
To dość niepokojący film. Na samym początku widzimy dwa nagie ciała męskie, które przytulone do siebie prowadzą tajemniczą rozmowę. Jak wyznaje młodsze z nich, jest na jakimś rozdrożu, samotne, wieje wiatr. Zatem dostajemy szybko ostrzeżenie, tak jak w filmach pornograficznych - tu będzie poetycko. A poezja to środek wyrazu dużo delikatniejszy od pornografii - ćmienie zęba czy zbyt twarda poduszka unicestwia cały poetycki zamysł. Po chwili okazuje się, że ta otwierająca film wizja była raczej natury duchowej, ale ojciec i syn są rzeczywiści, a przedstawiani są bezustannie w sytuacjach sugerujących napięcie seksualne między nimi. Prowadzą rozmowy, ale żadne rozmowy w tym filmie nie są zwyczajne. Wyłaniają się jakieś konkrety, pojawia się syn kolegi z wojska, ale równie dobrze to ciotka na reniferze mogłaby przyjechać. Może nawet poetyczniej by było. Takich filmów wiele na raz nie dałoby się obejrzeć, ale raz na jakiś czas jest to miła odskocznia. Co ciekawe, ten wytwór sponsorowało Ministerstwo Kultury Federacji Rosyjskiej, raczej nie do pomyślenia w naszej Rzeczypospolitej. Poniżej widzimy tatusia i synka. Tatuś niezłe ciacho.
czwartek, 19 lipca 2012
Cytat wart ocalenia
Mroczne widmo nadciąga do Europy. Cytat z Kroniki tygodniowej Słonimskiego nr 271 z 3 maja 1936 roku.
Cóż nam pozostaje wobec tego pomieszania, chaosu i bezładu? Co czynić? My, pisarze, możemy na razie tylko protestować, jak protestował kiedyś Wolter przeciw trzęsieniu ziemi w Lizbonie. Trzęsienie ziemi, które zburzyło stolicę Portugalii, sprzeczne było, jak wołał Wolter, z ładem, rozumem i sprawiedliwością.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















