Nie wiem po co ten tytuł

              

sobota, 9 czerwca 2012

Prince - Chelsea Rodgers

Wszystko w porządku czyli The Kids Are All Right

W tym filmie mamy dwie mamy z dwójką dzieci z jednego tatusia, który oddał spermę do banku. Dzieci dorosły i zainteresowały się tatusiem, a ten - nimi. Na obrazku widzimy jedną z mam z tatusiem, zatem sytuacja stała się poważna. Ona nie powinna zdradzać swojej partnerki, mówi Kwiatek. No tak, ale co byśmy wtedy obejrzeli? Historyjkę o tym, jak szczęśliwie sobie żyje taka rodzinka, a żadne komplikacje nie zakłócają tego szczęścia? Mój kolega napisał o tym powieść science-fiction, ale mu wydawca odpisał, że dzieło ma wszelkie wady takich powieści i ani jednej zalety. Na szczęście omawiany film ma wiele zalet, jest to zwyczajnie dobry film obyczajowy z wątkiem homo. Wciąga, choć nie powala. Jako ciekawostkę odnotujmy to, że lesbijki nakręcają się seksualnie oglądając porno dla gejów. To zapewne dziwne, ale nie przebija chłopca, który w ogłoszeniu internetowym szukał lesbijki w celu odbycia stosunku homoseksualnego.

piątek, 8 czerwca 2012

Queen - Bohemian Rhapsody

Prezydent zamordowany, a oni się cieszą?

W pełni popieram prawo Solidarnych 2010 do rozdawania ulotek z obrazkiem jak na obrazku. Te znaki zapytania - domyślam się - tylko z ostrożności procesowej. Samolot spadł z 20 metrów i się rozbił w drobny mak. Ja mam jeszcze wątpliwości, ale dam się przekonać, jeśli Stankiewicz, najniezależniejsza z niezależnych, zeskoczy z dziesiątego piętra, a będąc pół metra nad ziemią pokaże nam, jak bezpiecznie można spaść z tej wysokości. Miałem fizykę w podstawówce i muzykę też. Nastrój do zadumy, tak potrzebnej z okazji Euro 2012, zilustruję poniższym marszem, tematy do zadumy: śmierć prezydenta lub śmierć mózgu. Mogą być oba naraz.

John Carter czyli John Carter

Z wielkim zaciekawieniem obejrzałem ten film i z przygotowaną zawczasu tezą, że widowisko mające być taką straszliwą wtopą Disneya nie zasłużyło sobie na to. Przynajmniej nie bardziej niż wiele innych hitów kasowych. Tu małe sprostowanie: wtopa nie jest taka wielka, bo choć sukcesu nie było, to wpływy małe nie są. Tezy powyższej będę się nadal trzymał, bo efekty były, ładne buzie były, choć nie bardzo znane, a fabuła zacna, bo z zacnej książki Burroughsa. Czytałem dawno temu z wypiekami. Różni mądrzy ludzie tłumaczą, w jakich to miejscach zawiodła strategia promocyjna, ale to mi bardzo przypomina odczytywanie przyszłości z Biblii. Wydarzyło się coś niedawno i pokazujemy, że taki a taki prorok to wyprorokował. Do filmu mam ten zarzut, że jest zwyczajnie przeciętny, jakby cała fantazja poszła w te dziwne animowane stworki, które - gdyby były ludźmi - niczym by nas nie zaskoczyły. Krótko o fabule, którą powinienem znać z książki, ale nic nie pamiętam. John Carter zostaje przeniesiony na Marsa, bo gdzieś w jaskini postrzelił dziwnego faceta z urządzeniem teleportującym. Tak więc podróż na Marsa to błahostka, tylko trzeba mieć dobry ekwipunek, droga NASA, drogi Roskosmosie. Na Marsie okazuje się, że Carter jest kimś w rodzaju Supermena, skacze jak pchła (z zachowaniem proporcji) i w pojedynkę odpiera atak całej armii. A to wszystko po to, żeby jedna uczona lalencja wywinęła się od ślubu z najeźdźcą, co miałoby uratować jej miasto przed zagładą.

czwartek, 7 czerwca 2012

Wyznanie miłosne

Kwiatku! You are...
[Źródło]

3D Faceci w czerni 3 czyli Men in Black III

Polskie tytuły filmów, he he. Naprawdę bez tego 3D w tytule mógłbym pomyśleć, że te okularki do 3D mam sobie sam z domu przynieść. Na razie nie trzeba, bo ten produkt wyrafinowanej technologii dostaje się teraz za 3 peeleny, a potem wyrzuca. Ups, ja wyrzucam, a porządny obywatel zapewne zachowuje i idąc do kina zabiera ze sobą, żeby nie produkować śmieci. Jak wiemy z pierwszego filmu Men in Black, wynalazki są nam podrzucane przez obcych, więc mam prośbę, aby podrzucili nam jakieś porządne kino 3D, nie taki badziew jak teraz. Nowi Faceci mają standardową wadę sequeli: nie zaskakują. Oczywiście jakieś tam niespodzianki są, ale wywołują emocje podobne do tych, kiedy spodziewaliśmy się na gwiazdkę skarpet, a tu proszę, szalik. To pominąwszy nie mam zastrzeżeń do filmu, jest zabawny, jak się spodziewałem, tym razem nawet w pewnym naciąganym sensie "prorodzinny". Nie zauważyłem nic tak mocnego jak w dwójce, gdzie zamieszczono kpinę ze świętych ksiąg religijnych w postaci myszowatych stworków zamieszkujących schowek w banku i recytujących nabożnie regulamin wypożyczalni wideo. W trójce jak zwykle w Men in Black trzeba ratować świat, któremu zagraża Boris, ostatni z Boglodytów, rasy pożeraczy planet. Dawno temu Ziemia została przed nimi ocalona, ale żeby temu przeciwdziałać Boris cofnął się w czasie, a za nim popędził Agent J. W roku 1969 oprócz młodego Agenta K do akcji ratowania planety przyłącza się niejaki Griffin z Arkana, grany przez 44-letniego faceta, nie w czerni, ale w kolorowej czapce uszance. W epizodzie mamy Emmę Thompson z niezwykłą mową pogrzebową. Jak kiedyś znajdę, to zamieszczę. Warto dodać, że w sieci znalazłem obszerne opisy niekompatybilności scenariusza MiB III z pozostałymi częściami. To dla maniaków.

The Infamous Middle Finger The Infamous Middle Finger