Nie wiem po co ten tytuł

              

poniedziałek, 7 maja 2012

Kwiatek obiit, Króliczek natus est?

Nowa tapeta na naszym pulpicie

Krystyna Pawłowicz mówi

Profesor, posłanka PiS. Wypowiedzi pochodzą z programu Sterniczki z Jedynki Polskiego Radia. Wypowiedź pierwsza.
Państwo ma obowiązek finansowania kultury, tylko tej kultury uniwersalnej, narodowej właśnie, natomiast eksperymenty na własny... na własny, czy za ograniczonych środkach finansowych, eksperymenty wymierzone w to państwo, w ten naród, w to społeczeństwo, no to już na własne ryzyko, jak ktoś ma pieniądze, niech se finansuje.

Wypowiedź druga.
Nie znam wystąpienia pani profesor [Nawrockiej], więc trudno mi tutaj wypowiadać się, natomiast co do bolączek środowiska uniwersyteckiego, to tą bolączką jest właśnie ogromne zlewicowanie poglądów, brak tolerancji dla konferencji, którą chcą urządzać środowiska katolickie. Nie można było urządzić konferencji na temat osoby, która leczy, dla profesora, który opowiedział o szkodliwości homoseksualizmu i tak dalej, więc ja mam jakby inne doświadczenia i to jakby nie pokrywa się. Bardzo zlewicowane są środowiska zwłaszcza Uniwersytetu Warszawskiego.

Oto mój przykład prawdziwej sztuki narodowej, uniwersalnej.
Ojciec Polak, Adam Rzepecki

Ziołorośla w systemach leśnych

Nasza sobotnia wycieczka objęła oglądanie Ekspozycji Przyrodniczej w Centrum Edukacyjno-Muzealnym OPN. Już się ładnie zaczyna, bo trzeba się zastanawiać nad skrótem OPN, a to znaczy Ora Pro Nobis albo Ojcowski Park Narodowy. Ale raczej to pierwsze. Ekspozycja kosztowała ładnych parę groszy (8 milionów peelenów), w jej ramach ogląda się film przyrodniczo-geologiczny 3D, panoramę elektronicznie podświetlaną, skamieniałości, kości mamuta i misia oraz wypchane zwierzątka za szybką. I wszystko pięknie, ale oprawę słowną napisał jakiś doktor habilitowany, który nie będzie obniżał poziomu, bo go inny kolega doktor habilitowany wyśmieje. Dlatego mamy typowy w Polsce nawał informacji o ziołoroślach w systemach leśnych. Byłoby dla mnie wielką niespodzianką, gdyby ta wystawa podobała się dziatwie. Nie wiem, czy na terenie OPN występuje modraszek o szokującym cyklu rozwojowym, ale gdyby mi o nim lub o czymś podobnym opowiedziano, to przynajmniej bym coś zapamiętał.

X-Men: Pierwsza klasa czyli X-Men: First Class

Panienka lekkich obyczajów ze skrzydłami ważki plująca ogniem, facet z czerwonym ogonem wykonujący skoki przestrzenne, telepatka o ciele ludzkim i diamentowym wedle swego uznania, demoniczny pożeracz energii, którą potem może używać zgodnie z potrzebą, przystojny brunet, który wywołuje tornada siłą woli, Murzyn na zawołanie dostosowujący się do zmian środowiska - wkłada głowę do wody i po chwili ma skrzela. Przy tych postaciach mutantów znani nam wcześniej Magneto i Xavier wydają się całkiem zwyczajni. Na poziomie fabularnym mamy bajkę o tym, jak szlachetni mutanci zapobiegli wojnie jądrowej w czasie kryzysu kubańskiego w 1962 roku. Był on wywołany przez odszczepieńca, mutanta-nazistę, w celu wygubienia ludzkości, po której Ziemią mieli zawładnąć mutanci. Na poziomie metaforycznym to opowieść o odmienności i radzeniu sobie z akceptacją, a raczej jej brakiem. Nudy w oparach infantylnej pseudo-nauki. I gdyby nie Fassbender, nie byłoby na co patrzeć.

niedziela, 6 maja 2012

Świeży cytat z radia

Sarkozy postawił na konia antyimigracyjnego.
(Komentarz z TOK FM do właśnie ogłoszonych wstępnych wyników wyborów prezydenckich we Francji, w których wygrał Hollande.)

The Infamous Middle Finger The Infamous Middle Finger