Nie wiem po co ten tytuł

              

niedziela, 30 czerwca 2019

Ale z naszymi umarłymi (Jacek Dehnel)

Rzadko mi się zdarza kupować książkę w afekcie, ale nie mogłem się powstrzymać, kiedy przeczytałem, że główni bohaterowie to para gejów mieszkających w Krakowie. Tę kupiłem w formacie audio, ma to swoje plusy i minusy, lecz na szczęście Łukasz Garlicki czytając wykonał świetną robotę. Te zombie mnie wprawdzie lekko zniechęcały, jednak szybko się okazuje, że chodzi o metaforę lub alegorię narastającego nacjonalizmu, a ugryzienie zombie to wersja heglowskiego ukąszenia, po którym stajesz się nowym zombie, czyli polskim patriotą w sensie kajogodkowskim (naciągane, ale w słusznej sprawie). Metafora traci momentami na czytelności, na przykład wtedy, gdy spokojne do tej pory zombie gryzą chińskich turystów, które jako żywe trupki kłaniają się Królowej Polski z Częstochowy. Nowa obrona Częstochowy to jeden z wątków w książce, ale już nieaktualny, Częstochowa się poddała. Idzie szybko. Jak nam mówi sam autor, planowany był serial na podstawie książki, a teraz myśl o tym, że w Polsce nakręcono by coś takiego, wydaje się złowieszczo absurdalna. Patriotyczny paradygmat jest taki, że ojczyznę kochać trzeba i szanować, czcić Najświętszą Panienkę i pluć na lgbt. Kiedyś miałem ubaw, gdy męczyłem jednego patriotę pytaniem, czy można być patriotą i głosować na SLD. Bo ja, przykładowo, patriotycznie uważam, że należy ograniczyć wpływy Kościoła i odciąć go od finansowania przez państwo, uchwalić małżeństwa homo z prawem do adopcji oraz zliberalizować prawo aborcyjne. Jest jeszcze ważne pytanie, kiedy jest dobry moment na powstrzymanie nacjonalizmu? Ktoś słusznie może się domagać definicji, której nie chce mi się podawać (a nie mam na myśli radosnej afirmacji polskości w duchu międzynarodowej zgody), ale na przykładzie nazizmu można odgadnąć, o co chodzi. W Opolu stoi poniemiecka fontanna z figurą Ceres, bogini urodzaju (nb. postawiona w chrześcijańskim, było nie było, kraju), z początków XX wieku z niemiecką sentencją „Obywatelska wierność z pilnością w parze odmładzającym źródłem dobrej niemieckiej duszy“. Brzmi niewinnie, Adolf właśnie wkraczał w dorosłość, a dzisiaj ciarki przebiegają po plecach. (Argument ad Hitlerum zawsze przydatny, keine niespodzianka.) O książce powiem tyle, że jest świetna, bo opowieść sama w sobie jest wciągająca i pełna stylistycznych fajerwerków i nieśmiertelnego piękna, które zachwyt wzbudza. Cytatów z audiobooka nie chciało mi się spisywać, ale ten jeden z Rymkiewicza tu zachowam. „Słowacki uważał, że ludzkość - cała ludzkość - żeby się przeanielić, musi się wprzód spolszczyć. Polskość była dla niego przedostatnim stopniem drabiny wiodącej ku anielstwu. Przewidywał, więcej, był pewien, że cała Ziemia będzie kiedyś polska, będzie Polską. Nie wiem, czy tak się stanie, czy nam się to uda. Nie nam zresztą ma się to udać, lecz ludzkości, a ludzkość się opiera, wzbrania, chyba nie chce. Myślę jednak często o tej chwili, którą przepowiadał, którą umieszczał w niezbyt dalekiej przyszłości, kiedy Goethego będzie się tłumaczyć dla Niemców na polski, kiedy Byrona będzie się tłumaczyć dla Anglików na polski“. Juliuszu, po co im Goethe i Byron, jak Króla-Ducha będą mieli.

czwartek, 27 czerwca 2019

Pornografia masowego rażenia

To było dawno temu. W roku 2002 wojska izraelskie zajęły stacje telewizyjne w Ramallah i zaczęły emitować materiały w języku hebrajskim oraz pornograficzne klipy. Liczyły zapewne na odciągnięcie Palestyńczyków od walki z nimi. Epizod to piękny i chlubny na kartach historii współczesnego Izraela. Dowiedziałem się o tym z filmiku, w którym jeden z uczestników spotkania z Davem Rubinem nawiązał do tych wydarzeń w kontekście libertariańskiego światopoglądu Rubina, wedle którego władza ma się odczepić od obywateli. Jak rozumiem, na tym przykładzie wolność rozpowszechniania pornografii staje się dyskusyjna, skoro można ją kiedy indziej traktować jako broń. Teza pytającego, jak ją pojmuję, była taka, że państwo jednak musi regulować pewne rzeczy i na przykład karać za emitowanie pornografii, jeśli miałaby bez przeszkód docierać do osób, które sobie jej nie życzą lub nie powinny jej oglądać. Zakładam, że nie chodziło o jej całkowity zakaz, bo to zawsze głupi pomysł. Sam Rubin wystąpił na uniwersytecie w Nebrasce, gdzie - jak to zwykle on - miał okazję znowu popychać te swoje pierdoły o biednych konserwatystach, którym lewactwo zamyka usta, zwłaszcza na uniwersytetach. Widzicie ironię sytuacji? Wypierdek Rubin nie widzi lub nie chce widzieć, że jest maskotką prawiczków, którzy - gdyby tylko mogli - bardzo chętnie zdelegalizowaliby jego homoseksualne małżeństwo. Ale po co to widzieć, skoro przymykając oczy można kosić niezłą kasę od prawicowych sponsorów.

Psalm 14 - wersja poprawiona

Nawet głupi mówi w swoim sercu: «Nie ma Boga». (Ps 14:1)

Serce z kamienia czyli Hjartasteinn

Little Britain pamiętamy między innymi z wakacji w Szkocji, a pomysłem jeszcze ciekawszym byłyby wakacje na Islandii, z których korzystają islandzkie nastolatki gdzieś na tamtejszym zadupiu. Na swój sposób urocze są te wielkie, puste pejzaże pod ołowianym niebem. Lato na Islandii. Chłopcy i dziewczynki nie chodzą z nosami przyklejonymi do smartfonów, choć jest już w wiosce porno internetowe, więc akcję ulokowałbym gdzieś na początku lat dwutysięcznych, kiedy bycie gejem jest już do pomyślenia, ale nadal jest to problemem. Homoseksualne napięcie rodzi się w relacjach nastolatków (raczej bliżej dziesiątki niż dwudziestki) Thora i Christiana, choć nikt o niczym nie mówi wprost. Film ma charakter obyczajowy, jest toksyczną matka, mniej lub bardziej toksyczne siostry, ale trudno mówić o logicznym ciągu następstw, które doprowadziły do nieszczęścia. Zawsze gdzieś zdarzy się chłopiec, który zakocha się w koledze, będzie się czuł odrzucony przez niego i rodzinę i podejmie drastyczne kroki. W tym sensie nie ma tu oryginalnego pomysłu na film, ale przecież nikt nie mówił, że film Love story nie ma sensu, skoro mamy Romea i Julię Szekspira. A może mówił?

Czyim mężem był mój eks? czyli Shei Xian Ai Shang Ta De

Są cztery główne osoby dramatu, trzy żywe, a jedna mniej, bo tylko w retrospekcjach. Film jest tajwański, imiona chińskie, ale historia dość uniwersalna, więc w realiach polskich mielibyśmy Kasię, którą mąż Adam porzucił dla Jacka, zostawiając pod jej opieką nastoletniego syna Piotra. W historię wchodzimy w momencie, kiedy Adam jest świeżym nieboszczykiem, a Kasia domaga się od Jacka pieniędzy, jakie miał dostać z ubezpieczenia po śmierci ukochanego, potrzebne jej na opłacenie edukacji syna. Kobieta wygląda na toksyczną matkę z osobowością borderline (albo bipolarną), ma wobec syna wygórowane oczekiwania i ambitne plany, których z Piotrem nie konsultuje, bo po co? Nic dziwnego, że w tej sytuacji ów szuka schronienia u Jacka, któremu to niezbyt pasuje, ale godzi się przez wzgląd na pamięć o zmarłym kochanku. W oczach Kasi jest to kolaboracja z wrogiem, więc korzystając z okazji próbuje mścić się na Jacku - udaje się średnio. Do retrospekcji przechodzimy płynnie w ramach niejednego ujęcia, aby zobaczyć, jak wielką próbą dla Jacka było pożycie z umierającym Adamem - tym bardziej, że sam Jacek nie sprawiał wrażenia osoby szczególnie odpowiedzialnej. Niby tu dużo napisałem, ale w filmie jest wiele więcej do zobaczenia poza samą fabułą, a chodzi o nastrój i klimat. Dość oryginalna jest ta produkcja i pozostałaby taka nawet wtedy, gdyby zrezygnowali z dziwnych animowanych nakładek, które niewiele w sumie wnoszą, ale też nie psują efektu.

Brexit czyli Brexit: The Uncivil War

A może było całkiem inaczej? Może pro-brexitowcy błądzili po omacku i nie było żadnego wynajętego geniusza, który zastosował wygrywającą strategię? Post faktum łatwo twierdzić, że Dominic Cummings realizował przemyślany plan, zakończony sukcesem stronników wyjścia. Jego pomysły okazały się trafne, bo wygrał, a kiedy indziej w całkiem podobnej sytuacji przegrałby i nikt by się temu specjalnie nie dziwił. Cesarz Henryk IV poszedł do Canossy, ale parę lat później się umocnił i skutecznie przeciwstawił papieżowi, którego autorytet raz działał, raz nie działał, switch on - switch off. Jakie to dobre pomysły miał Cummings według filmu? Trzy: proste hasło (w połączeniu z tygodniowym kosztem obecności w Unii, kwota przekłamana, ale kto zwraca uwagę na szczegóły), odcięcie się od Farage'a (który mobilizował bardziej skrajny elektorat) i wejście w sieci społecznościowe (za pomocą niesławnego Cambridge Analytica). W pewnym momencie Craig Oliver, współpracownik premiera Camerona, szef kampanii na rzecz pozostania w Unii, zaczyna widzieć, że przegrywa, bo coraz bardziej medialnie nośne stają się hasła strony przeciwnej, choć są kłamliwe i demagogiczne. Film boleśnie potwierdza nam tę prawdę, że minęły czasy nudnej polityki, kiedy - jak nam się dziecinnie wydawało - parlamenty powinny debatować na temat wzorów etykietek do skarpetek. Oliver jako polityk oldschoolowy mówi, że przedstawiciele obozu rządzącego nie mogą rzucać haseł bez pokrycia w faktach - w przeciwieństwie do opozycji. To też się zmieniło, tak w Polsce, jak i na świecie. Jeden z moich ulubionych przykładów: Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, mówi, że wszystkie instytucje w kraju działają przeciw Republikanom, nawet Kolegium Elektorów [x]. Ta brednia chwilowo wygrywa w moim rankingu, ale konkurencja jest spora.

Czernobyl a sprawa polska, czyli Marcin Matczak mówi

Chodzi tu o serial Czernobyl, który według Matczaka pokazuje nieudolność państwa zarządzanego centralnie, o czym wspomniał przy okazji „dobrej“ zmiany dokonującej się w naszym kraju. Do tego wrócę za chwilę, bo teraz muszę stwierdzić, że serial jest udany, choć przed jego obejrzeniem nie mogłem sobie wyobrazić, że to może się udać. Moje wątpliwości były związane głównie z tym, że sam wybuch reaktora to za mało materiału na ciekawą historię, a o szczegółach technicznych – jeśli w ogóle kogoś interesują – lepiej poczytać w sieci. Opowieść okazała się ciekawa, bo udało się stworzyć paru bohaterów opowieści, których losami można się emocjonować. Być może na potrzeby serialu nieco przerysowano zagrożenia związane z reaktorem po awarii, którego rdzeń cały czas się topił, a niekontrolowane radioaktywne odpady miały zagrażać całej Ukrainie i Białorusi. Nie chcę tu zbyt wiele zdradzać, ale ogólnie mówiąc do katastrofy doprowadziła słabość ZSRR, bo wcześniej zatajono informacje o wadach konstrukcyjnych reaktorów typu czernobylskiego (było ich wtedy więcej), za to podczas likwidacji skutków kryzysu centralne sterowanie okazało się jednak przydatne. Potrzebny jest ciekły azot do schłodzenia reaktora? Proszę bardzo, oto całe państwowe zapasy, bierzcie. Mocno się dziwię, że podobno rosyjska telewizja jest serialem oburzona i chcą nakręcić swoją wersję. Widzę w zasadzie tylko jeden sposób, żeby oczyścić ZSRR z odpowiedzialności za katastrofę, a jest to lansowanie tezy o spisku CIA lub innej agentury. Jeśli się na to zdecydują, to niech przynajmniej zrobią to z rozmachem Marvela, żeby utrzymać poziom. Infantylny poziom realizmu magicznego. Zgadzam się z Matczakiem, że centralne sterowanie to słaby pomysł na rządzenie państwem, ale nie zgadzam się z tym, że awaria reaktora, jak to pokazano w serialu, była efektem centralnego sterowania. Zastrzegam, że mówię o samym serialu, bo nie znam żadnych innych analiz przyczyn nieszczęścia. Według serialu główna pozatechniczna przyczyna to była ta deadline'owo-zadaniowa kultura zarządzania, czyli coś zaplanowaliśmy do zrobienia w danym czasie i ma być zrobione. Ten zły kierownik Diatłow, który się uparł, aby przeprowadzić eksperyment, a załoga nie umiała mu się przeciwstawić... Właśnie opisaliśmy modelowy przykład zarządzania w polskich firmach, które na tak zwanym Zachodzie dawno już wyszło z mody. Być może teraz zapolemizuję z własnymi wyobrażeniami, według których wielu ludzi widzi SZA jako imperium dobra przeciwstawione ZSRR. (Znam kogoś, kto tak myśli.) Pomińmy wiele amerykańskich katastrof militarno-interwencyjnych, często sprowadzających się do rozwiązywania problemów, jakie sami stworzyli (w czym miał się specjalizować komunizm). Katastrofy gospodarcze w rodzaju kryzysu z 2008 roku też pomińmy. Wspomnijmy za to o miasteczku Flint w stanie Michigan, w którym lokalne władze z oszczędności zafundowały mieszkańcom wodę z ołowiem. To niby drobiazg w zestawieniu z Czernobylem, ale kto obejrzy serial, zrozumie, że jest to przejaw działania dokładnie tego samego modelu, który doprowadził do wybuchu reaktora.
The Infamous Middle Finger The Infamous Middle Finger