Katolicyzm ma z komunizmem tę wspólna cechę, że najbardziej się zajmuje zwalczaniem problemów, które sam powoduje. Dajmy na to gender, o którym dzisiaj w radiu maryja usłyszałem, że niszczy polską wieś. W porównaniu z księdzem Okiem to i tak dość powściągliwa opinia. Przypomnijmy, że według Oka w ramach gender usprawiedliwia się Kołymę, co według mojej klasyfikacji zalicza się do myślowego kału pomieszanego z rzygowinami. Ideowi katolicy są najbardziej opętanymi seksem osobami i dlatego mamy awanturę seksualną w Centrum Kopernika, gdzie pokazywano sfery erogenne człowieka. Jestem niemal pewien, że gdyby nie katolickie tabu otaczające seks, to nie byłoby o czym mówić. A przecież nie kto inny, a ludzie Kościoła przedwcześnie uświadamiają seksualnie dzieci ucząc je, że „nie cudzołóż”, „nie pożądaj żony”. (Dygresja: to takie głupie, że litości! Żona wymieniana pośród „innych rzeczy”.) I kiedy ktoś próbuje poważnie wytłumaczyć, co to tak naprawdę znaczy, robi się afera. Poza tym mamy znowu kał z rzygowinami, bo ten eksponat ma charakter pedofilski, jak donoszą „ludzie sprawiedliwi”.
Źródła: Depko, GW, ND.
niedziela, 24 listopada 2013
Longhorns
Z okazji odkrycia polskojęzycznego serwisu OutFilm obejrzeliśmy sobie Longhorns. Tytuł nawiązuje


- do rasy teksaskich krów oraz
- specyficznego szczegółu anatomicznego u wspomnianych krów bez jakiegokolwiek odniesienia do anatomii homo sapiens, a zwłaszcza samca tego gatunku ssaka.


Płynące wieżowce
Kuba ma dziewczynę Sylwię i pasję życiową - pływanie wyczynowe. No i wszystko byłoby okej, ewentualne przykrości byłyby związane z tym, że Sylwia mieszka u niego, a on mieszka u matki, która czasem się wkurza, bo dziewczyna okupuje łazienkę. Ale Kuba ma jeszcze pewien sekret, bo po treningach na basenie zdarzają mu się sytuacje intymne z tym czy innym kolegą, na razie bez zobowiązań i skutków ubocznych. Zmiana zasadnicza następuje, kiedy spotyka Michała. Choć ta znajomość trzymana jest w ukryciu, to rzecz jasna Sylwia coś wyczuwa i przygląda się długo i uważnie a to Kubie, a to Michałowi. A tak poza tym chłopcy nie mają zahamowań, żeby publicznie się całować i nie tylko. To nie może skończyć się dobrze, ale więcej nie zdradzam, bo fabuła filmu jest raczej wątła. Jest w filmie scena coming-outu, którą można uznać za dowcipną, choć podszytą niewesołą refleksją. Film w ogóle jest dość ponury, a opowieść szkicowa. Kto chciałby lepiej zrozumieć, na czym polegała fascynacja Kuby Michałem, niech sobie da spokój (czego bym nie powiedział na przykład o Sile przyciągania). Seks momentami pokazany jest dość odważnie, przy czym jedna ze scen Kuby z Sylwią nawet ociera się o pornografię. PISF wyłożył na to publiczne pieniądze, więc podjął dość duże ryzyko. Ferfecki z Rzeczpospolitej i Legutko pewno już w proteście smarują górnolotne elukubracje o łzach Dzieciątka Jezus. Wątki homo stały się w polskim kinie ostatnio modne. W porównaniu z innymi krajami, na razie w Polsce tematem głównym jest oswajanie się ze zjawiskiem. W Szwecji, Francji czy USA kręcą też inne rzeczy, nie tylko o tym, że ktoś się musi zmierzyć się z prawdą o swojej seksualności. Tego nie należy interpretować jako zarzut wobec Płynących wieżowców, które w swojej kategorii są dość udane.




czwartek, 21 listopada 2013
wtorek, 19 listopada 2013
Mamo, tato, jestem emesemem
Jestem emesemem, czyli MSM-em, mężczyzną mającym kontakty seksualne z mężczyznami. Termin MSM ma abstrahować od prymitywnego szufladkowania wedle orientacji seksualnej. Czyli można być heteroseksualnym MSM-em? Jak najbardziej. Do takich osób skierowana była akcja „Seks w moim mieście" Stowarzyszenia Lambda wspierana publicznym groszem i propagująca bezpieczny seks wśród MSM-ów. Twórcy zrobili ją na ostro, bez aseptycznego słownictwa medycznego, z użyciem mocnego języka i z odwołaniem do realiów, niebezpiecznie odbiegających od tego, co widzimy na przykład w pielgrzymkach na Jasną Górę. Stąd nawiązania do narkotyków, które często towarzyszą seksowi - nie wierzę, że tylko w wersji MSM. (Swoją drogą, cóż za ciekawa wieloznaczność pojawia się w skrócie MSW.) Podobno taki sposób przekazu dociera lepiej do celu. Ale dzięki Rzeczpospolitej, gazecie takiej, nie dotrze, bo po jedynce tamże stronę „Seksu" zamknięto. Fakt też jest oburzony. Chyba nawet oświecony minister Arłukowicz zainteresował się sprawą. Na stronach Rzeczpospolitej obejrzałem właśnie filmik, w którym niejaki Ferfecki zwraca uwagę, że treści ze strony „Seksu" sugerują jednoznacznie, że geje są wyuzdani, a ponoć aktywiści gejowscy twierdzą, że to stereotyp. Zdecydujcie się - nawołuje. Dwie sprawy: po pierwsze, brak legalizacji związków jednopłciowych oznacza brak szansy na zawieranie długookresowych zobowiązań życiowych. A po drugie: jeśli ktoś ma się wypowiedzieć, niech najpierw w imieniu heteroseksualnej większości wypowiedzą się aktywiści strejtowi, czyli hetero. Jak to u was jest: wyuzdanie czy wierność do grobowej deski? To albo to, tertium no datur. Do posłuchania: [X].
poniedziałek, 18 listopada 2013
Najsztub pyta
| Premier trysnął (energią) [X] |
Najsztub: Czy uważa pani, że premier tryska energią?
Kluzikowa: Tak, rządzi już sześć lat i nic się nie zmieniło.
Najsztub: A kiedy ostatnio trysnął?
Kluzikowa: Energią? Tak?
Tak, proszę pani, energią. Chyba nie żółcią bądź zniechęceniem.
Ginger jest tylko jedna
W odcinku 14 sezonu szóstego Mickey chce być Ginger i za to go kochamy (między innymi). Wersja filmowa.








Subskrybuj:
Posty (Atom)


