poniedziałek, 30 stycznia 2012
Stanisław Koziej majaczy
Warto posłuchać tego fragmentu dzisiejszego wywiadu z Generałem Profesorem, szefem BBN-u.
Paul & Frank (The B Squad)
Oto wstrząsająca historia przyjaciół Paula i Franka z The B Squad, którzy starają się z całych sił pokazać wszystkim, że nie są gejami. Jak im to wyszło?
Matematyczny dowód nieistnienia Boga
Daniel Dennet w Odczarowaniu wyraził łagodne désintéressement w kwestii dowodzenia istnienia bądź nieistnienia boga lub Boga. I przyznaję mu rację o tyle, że nie wierzę w moc sprawczą takich dowodów, czyli w to, że ktoś przeczyta dowód i powie, że bóg jest. Spór o podstawowe kwestie religijne jest według mnie jednak uzasadniony. Myślący człowiek ma prawo pytać, na jakiej zasadzie wierzący wywodzą swoje twierdzenia ze świętych ksiąg i dlaczego są one święte. To już nie jest kwestia igraszek logicznych w stylu Anzelma, a poważne pytanie o motywy kierujące naszymi wyborami. Charakterystyczne jest to, że Pascal w swoich Myślach o religii obudowuje wiarę w chrześcijańskiego boga racjonalną fortecą, po czym burzy ją mówiąc o szaleństwie krzyża. Tak, znam ten argument. To jest wiara, nie wiedza, więc nie męcz mnie swoją racjonalnością - mówi wierzący. Nie ma sprawy, tylko nie rozumiem, czemu wiara jest taką cnotą? Zauważmy jak niewiele poza religią pozostawiamy wierze. Ale to drobiazg, bo problem jest poważniejszy, kiedy jest to wiara nie tyle bez świadectw, lecz przeciw nim, a ma przecież istotny wpływ na wszystkich, czy tego sobie życzą, czy nie. Rozpisałem się tutaj zbyt serio, więc teraz już mniej poważnie. Widziałem na youtube filmik, w którym ksiądz katolicki zapytany został, skąd wzięły się wnuki Adama i Ewy? I to go przerosło, niestety. A tu załączę inną igraszkę logiczną, zapowiedzianą w tytule.
Goły narzeczony czyli Balls to the Wall
Ben zamierza poślubić Jennę, a jest okazja, to znaczy promocja jest. Jeśli zdecydują się na ślub za trzy miesiące w lipcu, co jest możliwe w tak krótkim terminie, bo inny klient zrezygnował z usług pani organizatorki ślubów i wesel, to zapłacą niecałe 50 tysięcy dolarów (dokładniej: bez dwóch dolarów) za przyjęcie dla 200 gości. Gości może być mniej, ale opłata jest za dwustu, bez dyskusji. Oczywiście korzystają z tej oferty, tylko nie mają tych pieniędzy. Na szczęście ma je tatuś panny młodej, który chętnie za ślub zapłaci. Ma? Tak, ma pożyczyć, ale trudno o to, skoro jego wierzyciel liczy najpierw na spłatę starszych długów. I to mocno liczy, z użyciem kija bejsbolowego. Wierzyciel prowadzi interes polegający na organizowaniu erotycznych przedstawień dla napalonych niewiast i tak się jakoś składa, że nasz Ben ląduje na scenie. I radzi sobie jakoś, a nawet lepiej niż jakoś, więc już wiemy, jak zdobędzie pieniądze na wesele. Tak naprawdę guzik wiemy, bo się akcja jeszcze zwróci, ale o tym opowie już redaktor Janicka. Czy ten film jest naprawdę taki zły, jak sugerują oceny w IMDB? Moim zdaniem nie, ale ja komedie traktuję ulgowo. Polecić z czystym sercem nie mogę, ale zdecydowanie odradzić - też nie.
niedziela, 29 stycznia 2012
Nadejszła wiekopomna chwila!
Kwiatek kupił trójpłytowy album "Preisner's Voices". Tytuł mi się podoba. Jest taki patriotyczny. Na płycie znalazł się utwór Tu viendras, czyli Przyjdziesz w upalny, skwarny dzień z filmu Podwójne życie Weroniki. Do albumu dołączono wkładkę z tekstami. - Nareszcie! Dowiem się, o czym mowa w tej piosence! - ucieszył się Kwiatek. Nie mógł, biedactwo, zrozumieć tego tekstu, bo jest on podany bez śladu dbałości o dykcję. Rzuciłem okiem na tekst. Przy założeniu heteroseksualności podmiotem lirycznym jest osoba płci męskiej oczekująca na przyjście osoby płci żeńskiej, która pochyli ku niemu miodny dzban, poda ustom leśny mech (ale po jaką cholerę? - że tak zapytam), tchnie wonny dech w stęsknioną pieśń i inne tego rodzaju figle będzie wyczyniała. Posłuchajmy.
Gwiazdą płyty jest - całkiem słusznie - Elżbieta Towarnicka. W istocie, jej wykonanie Hymnu dla zjednoczonej Europy jest mistrzowskie. Ale Beata Rybotycka też sobie z tym dobrze poradziła.
Gwiazdą płyty jest - całkiem słusznie - Elżbieta Towarnicka. W istocie, jej wykonanie Hymnu dla zjednoczonej Europy jest mistrzowskie. Ale Beata Rybotycka też sobie z tym dobrze poradziła.
Romeos
W tym niemieckim filmie jest parę niespodzianek, które muszę zdradzić, żeby sensownie o nim coś napisać, choć i tak w porównaniu z Bożeną Janicką ("Kino") jestem mistrzem powściągliwości. Zdarzyło mi się parę razy wyłączyć radio z jej powodu, bo choć mówiła ciekawie, nie przeczę, to na mój gust zbyt głęboko wchodziła w szczegóły fabuły (rym! - moja polonistka to zwalczała). Bohaterem filmu jest Lukas, który do niedawna był dziewczyną Miriam i tak po prawdzie jeszcze do końca chłopcem nie jest. Ale pragnie być bardzo i cierpi, bo w ramach służby cywilnej (cokolwiek to znaczy w Niemczech) został przydzielony do internatu żeńskiego. Lukas ma przed sobą ciężkie próby, bo jest niepewny siebie, a chciałby uczestniczyć w życiu tak, jak każda osoba w jego wieku, co oznacza imprezy, picie, palenie i seks. Z oczywistych powodów z tym ostatnim jest najciężej. I tu zdradzam drugą niespodziankę: jako chłopiec Lukas woli chłopców, a szczególnie nadobnego geja Fabio (na zdjęciu - wiadomo który). Czy jest homoseksualny, czy tylko fabioseksualny? Nie jest to jasne. Dalszy ciąg zdradzi redaktor Janicka, a ja tylko dodam, że warto było ten film zobaczyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

